1.05.2014

Rozdział 11 : Półfinał !!

Ohayo minna ! Mam dla was dziś kolejną notkę ! Jestem z niej bardzo zadowolony, opisy walk mi nawet wyszły i takie tam ale nie będę was tym zanudzać ! Mam też informację ! Póki pod tą notką nie pokażą się minimum dwa komentarze dwóch różnych osób póty nie pojawi się finał. Wiadome że robso skomentuje dlatego proszę jeszcze o jakiś komentarz od kogoś. Może do was to nie przemawia ale wasze komentarze naprawdę mnie motywują do pisania ! Jestem pewny że te całe 1500 wyświetleń już to nie tylko Robso i ja ^^ . A teraz zapraszam na dłuuuugą notkę !

***
Następnego dnia, godzina 12 !

Kolejny dzień ! Kolejne walki ! Tak, dzisiaj w Konohagakure odbywa się półfinał egzaminu na chuunina. Uczestniczą w nim : Menma Uzumaki ! Naruto Uzumaki ! Seiko Uzumaki czyli słynne rodzeństwo ! Oprócz nich walczyć też będą Karin Uzumaki ! Fuu ! Gaara Sabaku ! To znaczy że mieszanka wybuchowa powoli osiąga fazę krytyczną !

- Dobra dzieciaki, oto rozpiska walk na dziś, zaczynamy za pół godziny ponieważ nie wszystko jeszcze przygotowano – powiedział sędzia patrząc na świeżo naprawione ściany – Proszę was ... Nie rozwalcie wioski w drobny mak – uśmiechnął się i podrapał po głowie – Tak więc w pierwszej walce jak widzicie zmierzą się Seiko Uzumaki przeciwko Fuu – oznajmił – Druga walka odbędzie się pomiędzy Karin Uzumaki i Naruto Uzumakim – poinformował – I na koniec, w trzeciej walce naprzeciw siebie staną Menma Uzumaki i Gaara Sabaku – zakończył wypowiedź

- Dobrze – powiedziała Seiko – Postaram się nie zepsuć za bardzo stadionu – uśmiechnęła się miło

- Tak, postaramy się narobić jak najmniejszych szkód – poparł ją Naruto

- Pożyjemy zobaczymy – stwierdził Menma

- ... – Gaara siedział jak zwykle cicho

- Zobaczę co da się zrobić – dodała Karin

- Właśnie, Karin – zagadał Menma – Walczysz z Naruto prawda ? Może dać ci jakąś rade lub coś w tym stylu ? – zapytał

- Dzięki bracie ... – prychnął blondyn

- Nie potrzebuję pomocy, wygram to bez problemu – prychnęła

- No dobrze, a może dałabyś się wyciągnąć na Ramen dzisiaj po egzaminie ? – zapytał z nadzieją

- Na Ramen ...? – spytała niepewnie, a blask w jej oku zdradzał że lubi tą potrawę

- Tak, w naszej wiosce jest przepyszny – uśmiechnął się lekko chłopak

- Skoro tak ... to może dam się namówić ... Ale nie myśl że to jakaś randka ! – powiedziała zarumieniona i odeszła szybko

Niebieskooki przez chwilę stał cicho i gdy dziewczyna znikła z pola jego wzroku uśmiechnął się naprawdę szczęśliwie.

- Menma ty podrywaczu – zaśmiała się czerwonowłosa

- Z ciebie to jest pies na kobietki – dopowiedział Naruto

- Odwalcie się, naprawdę ją lubię ... – zaczerwieniony na twarzy odszedł w bok aby ochłonąć i nacieszyć się tym co się teraz wydarzyło

- Czasami nie rozumiem jego charakteru ... Raz zimny drań bez skrupułów, a innym razem jest prawie tak optymistyczny jak ty Seiko – powiedział blondyn

- Taaaak ... Kochany braciszek – uśmiechnęła się

- Ale skoro on dał radę to może ja też dam ... – szepnał i podszedł do Fuu – Cześć – uśmiechnął się miło

- Czego chcesz – zimny ton jej głosu przeszył powietrze

- Czemu jesteś dla mnie nie miła ? – zdziwił się

- A jaka mam być ? Wszyscy jesteście tacy sami – prychnęła

- A może nie wszyscy ? Zależy o czym mówisz, o facetach czy ... o biju ... – powiedział

- Co ? Skąd ty ?! – syknęła

- Spokojnie ... Nie jesteś pod tym względem sama – uspokoił ją – Pewnie zauważyłaś już że Gaara jest jinchuuriki jedno ogoniastego prawda ? – zapytał

- Tak, niestety z nim się nie dogadam – powiedziała już trochę spokojniejsza – Ale powiedz mi skąd ty o tym wiesz ?

- Skąd wiem ? Powiedzmy że powiedział mi taki rudy przyjaciel – zaśmiał się

- Rudy przyjaciel ... Nie mam pojęcia o kim ty mówisz – odpowiedziała skołowana

- Nie musisz zawracać sobie tym głowy – uśmiechnął się – Ale wiedz że polubiłem cię – zarumienił się lekko – Nienawidzę osób które znęcają się nad jinchuuriki i chciałbym kiedyś to zmienić. Mam zamiar zostać Hokage i zmienić to ! – powiedział z siłą w głosie

- Co ... – nie zrozumiała

- Dokładnie to co powiedziałem – poważny – Zaraz zaczyna się twoja walka więc nie przeszkadzam już – pomachał i odszedł

- Dziwny blondyn ... ale naprawdę miły i przystojny – pomyślała i zarumieniła się zaraz – Dziewczyno ! O czym ty myślisz ! Zaraz masz walkę ! – krzyknęła sobie w głowie i otrzeźwiła się

***
WALKA NUMER 1 !!

- Witam panie i panowie ! – krzyknął sędzia – Dzisiaj odbywają się półfinały egzaminu ! Dziękujemy za tak liczną widownię ! Teraz bez ogródek zaczynamy walki ! W pierwszej z nich zmierzą się dwie silne kunoichi ! Fuu z Kusagakure kontra Seiko Uzumaki z Konohagakure ! Zapraszam obie zawodniczki na środek pola ! – krzyknął

Już po sekundzie pojawiły się obie dziewczyny gotowe do walki

- Jesteście gotowe ? – zapytał – W takim razie START !! – szybko odskoczył bo w miejscu gdzie przed chwilą stał trafiły w siebie dwie techniki

- Fuuton : Shinkugyoku ! – kilka małych powietrznych kul poleciało wprost na przeciwniczkę

- Katon : Housenka no jutsu ! – pomniejsze kule ognia trafiły w kule wiatru wchłaniając je i stając się większymi lecąc na zielonowłosą

- Fuuton : Sensougouheki ! – wietrzna ściana obroniła dziewczynę z Kusa – To jeszcze nie koniec ! – krzyknęła i zaczęła składać pieczęcie – Fuuton : Tatsuno Ooshigoto !! – dużych rozmiarów tornado poleciało wprost na Seiko lecz ona uniknęła go i skontrowała atakując taijutsu

- Konoha Senpuu ! – kopnęła pomarańczowooką prosto w szczękę wysyłając ją kilka metrów w tył – Konoha Reppu ! – tym razem podcięła nogi przeciwniczce – Shogeki ! – gdy Fuu leciała w dół została boleśnie kopnięta w brzuch i wbita w ziemię, następnie czerwonowłosa odskoczyła

- Grrr ... Denerwujesz mnie ! – wstała i otrzepała ubranie – Teraz moja kolei ... – okrył ją czerwony płaszcz chakry – Aby cię zmiażdżyć !! – wrzasnęła i w ekspresowym tempie zjawiła się przy zielonookiej kopiąc ją w brzuch – Konoha Daisenpu ! – wykonała potrójne kopnięcie w powietrzu i wylądowała spokojnie na nogach składając pieczęcie – Fuuton : Tatsuno Ooshigoto ! – kolejne duże tornado poleciało na wstającą Uzumaki trafiając ją i raniąc – Fuuton : Juha Sho ! – krzyknęła gdy drugi ogon powstał z czerwonej chakry do okoła niej i ostrze wiatru które miało lekki odcień fioletu trafiło młodą Namikaze lecz nie przecięło jej, a kłodę

- Było blisko ... rany – odetchnęła Seiko – Dobra, widzę że nie mam wyboru – złozyła kilka pieczęci – Chakra no Mesu ! – chakra otoczyła nie tylko jej jedną dłoń ale także drugą oraz łokcie tworząc ostrze o niewiarygodnej ostrości !

- Grrrr – Fuu warknęła i trzeci ogon wyrósł z czerwonej chakry biju

- Nie jest dobrze ... jak tak dalej pójdzie to jej biju się wydostanie ... co robić ... co robić ! – krzyczal w myślach Naruto

- Co robić ?! Ja ci powiem ! Kiedy dojdzie do pięciu ogonów ... – rozpoczął swoją pogawędkę Kurama – I wtedy przyłożysz swoje czoło do jej i przeniesiemy się do jej świadomości – zakończył

- Yyyyyy ... No ok ... – odpowiedział w myślach zmieszany – Ale czemu akurat czoło do czoła ...

- Bo ja tak powiedziałem i koniec – warknął lis

Wracając do wydarzeń na polu walki ! Fuu właśnie zacięcie walczy na taijutsu z Seiko ! Żadna z nich nie ma zamiaru odpuścić lecz czerwonowłosą powoli opuszczają siły ! Jej maksymalny limit używania tej techniki to pięć do dziesięciu minut. Lecz walczą tak już od dobrych pięciu do tego wykorzystała wiele chakry na inne techniki wcześniej więc efekt jutsu powoli mija

- Nie dobrze ... – ostrza chakry całkowicie znikły a nasza młoda bohaterka oberwała mocnego prawego sierpowego w policzek i wylądowała po za murem przebijając go swoim ciałem – Ghya ... – wypluła trochę krwi

- Fuuton : Kaze Kiri !! – potężny podmuch wiatru trafił czerwonowłosą dziewczynę która dopiero co wróciła na arene powodując kilka przecięć na jej ciele, lecz Fuu kontynuowała atak – Fuuton : Kami Kaze ! – cztery tornada zaatakowały Seiko poważnie ją raniąc i wyrzucając w powietrze, w tym momencie z czerwonej chakry wyrósł czwarty ogon i zielonowłosa szybko podskoczyła w góre do przeciwniczki. Trzy mocne kopnięcia trafiły w plecy zielonookiej podbijając ją jeszcze wyżej, następnie potężne uderzenie pięścią w brzuch ogłuszyło Namikaze i wysłało w kierunku ziemi.

- Dobra, na więcej nie mogę pozwolić – zdenerwował się Naruto i złapał swoją siostrę zanim ta uderzyła w ziemię – Fuu ! To koniec ... wygrałaś tą walkę – powiedział do lądującej pomarańczowookiej. Niestety nie dostał odpowiedzi takiej jakiej się spodziewał, mianowicie dziewczyna zawyła groźnie i skoczyła na chłopaka atakując go.

- Spokojnie, ona teraz walczy za pomocą instynktu, wystarczy ją podejść – poinformował Kurama

- Ta, dzięki ... - Na szczęście niebieskooki szybko reagując zrobił unik jednocześnie wykonując atak i powalił Fuu na ziemię gdzie szybko złapał ją i przyłożył swoje czoło do jej czoła

***
Wnętrze

- Rany ... potop normalnie ... – stwierdził blodyn gdy tylko rozejrzał się po pomieszczeniu, wszędzie była woda do kolan !

- A czego się spodziewałeś ? – zapytał ogromny lis stojący za nim

- O ... Kurama ... Ależ ty wielki – zdziwił się

- Czasami mnie załamujesz – stwierdził Kyuubi – Dobra, znajdź tą swoją księżniczkę

- Jego co ?!

- Moją co ?! Chwila ... o cześć Fuu – uśmiechnął się drapiąc w tył głowy

- Żadne „O cześć Fuu” !! Co to ma być ! Co ty tu robisz ?! Co tutaj robi ten ogromny lis ?! – pytania sypały się jedno za drugim z jej maleńkich ust

- On ? To mój przyjaciel – uśmiechnał się Naruto

- Przyjaciel ?! Co to za żarty ?! Kurama ! Czy ciebie pogięło ?! – wrzasnął jakiś biju za plecami Fuu

- A zamknij się głupi robaku ! Czy ty kiedykolwiek próbowałeś się zaprzyjaźnić z swoimi jinchuuriki ?! – krzyknał lis – Jestem pewny że nie ! Ja to zrobiłem pierwszy raz i wyszło mi to na dobre !

- No to są jakieś żarty ! Wielki pan i władca Kyuubi no Kitsune aka Kurama ! Stwierdził że ludzie nie są żałośni i postanowił się z nimi skumplować ! – zakpił wielki stwór za plecami dziewczyny – Chyba świat chyli się ku końcowi ! – roześmiał się – A teraz Fuu ... zdejmij pieczęć ... Wtedy wszyscy ludzie którzy ciebie nienawidzą zapłacą za wszystko co ci zrobili – powiedział do zielonowłosej

- Fuu ! Nie rób tego ! Proszę cię ! – krzyknął Naruto – Ludzie boją się po prostu tego co nieznane ! Atakują nas za to że kiedyś ktoś zginął z ręki biju ! To jest złe, wiem to i jest to błędne koło bólu i zemsty ... ale proszę cię ... ja kiedyś coś z tym zrobię ... uwierz we mnie – powiedział

- Ja ... ja ... ja nie wiem ... co ja mam zrobić ... – dziewczyna skołowana sytuacją zaczęła rozpaczać

- Otwórz klatkę i uwolnij mnie ! – krzyknął duży robak – Odpłacę tym wszystkim ludziom z nawiązką !

- Nie rób tego, proszę cię. Pozbędę się tej nienawiści z tego świata za wszelką cenę – poprosił Uzumaki

- Jesteś Fuu prawda ? Tak więc ten tutaj idiota zakochał się w tobie więc nie rób mu pod górkę proszę cię jako jego przyjaciel – powiedział Kurama

- Ja ... ja ... ja nie pozwolę ci zabijać ! – krzyknęła w stronę swojego biju, a chakra która wypływała z klatki znikła spowrotem w jej czeluściach

- To jeszcze nie koniec Fuu ! Kurama ! – krzyknął

- Nanabi ... nie ! Chomei ! Jeszcze cię przekonam do swoich racji ! – powiedział na koniec Kurama

- Fuu, teraz zniknę z twojej świadomości. Przepraszam że to zrobiłem, teraz pośpisz sobie cały dzień – powiedział Naruto – Dziękuję że mi zaufałaś – uśmiechnął się i znikł razem z lisem

***

- Koniec walki ! – wkroczył sędzia z jouninami i pomogli rannej Seiko, w tym momencie wstał Naruto a czerwona chakra otaczająca ciało Fuu znikła jak zaczarowana

- Rany ... to było męczące – stwierdził wstając i rozprostowując kości – Szybko zabierzcie ją też do szpitala ! – zawołał do medyków – I niech jakaś straż jej pilnuje – dopowiedział – Ponieważ ktoś może czyhać na jej życie

- Dobrze – odpowiedział lekarz i zabrali obie dziewczyny z mocno zniszczonego pola treningowego

- Coś czuję że z tego stadionu do jutra nic nie zostanie – westchnął sędzia – Dobrze drodzy państwo ! Teraz pięć minut przerwy i odbędzie się kolejna walka ! Naruto Uzumaki stanie przeciwko Karin Uzumaki ! – ogłosił do publiczności i zszedł z pola

- Kurama ... ile ta technika zabrała chakry ? – zapytał w myślach blondyn

- Mniej więcej jedną ósmą – poinformował lis

- Czyli nie jest tak źle – odetchnął

- Ta informacja może pogorszyć twój humor ale podczas tej walki będziesz mógł użyć tylko jednego ogona, skutek uboczny tej techniki – powiedział kitsune

- Tak, ta informacja mnie nie pocieszyła – westchnął – Będzie trzeba pokonać ją normalnymi atakami – stwierdził

- Postaram się wypełnić luki twojej chakry swoją ale pamiętaj że te łańcuchy od tej dziewczyny są groźne – stwierdził – Jeśli dobrze je przeanalizowałem to pobierają one chakre i dają ją właścicielce, po za tym są obroną prawie doskonałą i mogą być zatrute

- Tak, wiem, dzięki za pomoc – odpowiedział i otworzył oczy

- Rozpoczynamy drugą walkę półfinałów ! Zapraszam teraz Naruto Uzumaki z Konohagakure oraz Karin Uzumaki z Kumogakure ! – zawołał sędzia i wywołani pojawili się na przeciwko siebie

***
WALKA NUMER 2 !!

- Zaczynajcie !! – odskoczył natychmiast ponieważ z miejsca gdzie stał wyskoczyły złote i zielone łańcuchy zakończone ostrzami

- Od początku widzę że zaczynasz z grubej rury – stwierdził Naruto

- Pff – prychnęła i zaatakowała

- Jestem szybszy niż te głupie łańcuchy ! – wszystkich unikał bez problemu lecz po chwili poczuł jak mała część jego chakry znikła – No Kyuu, znów miałeś racje – szepnął i odskoczył składając pieczęcie – Fuuton : Kami Kaze ! – cztery tornada rozproszyły na chwilę łańcuchy broniące czerwonowłosą. W ten sposób właśnie Naruto zyskał dostęp do niej samej i szybko doskoczył atakując ją. Lewy sierpowy trafił szybko w jej policzek wysyłając ją kilka metrów w tył – Kaimon ! – otworzył pierwszą bramę i rozpoczął atak ! – Konoha Daisenpu ! – trzykrotnie kopnął ją w powietrzu wysyłając w górę, następnie sam wyskoczył, złapał ją i zaczął wirować – Omote Renge ! – krzyknął puszczając ją tuż przed zderzeniem z ziemią odskakując

- Suiton : Suikoundan ! – wodny rekin trafił blondyna raniąc jego ręke

- Ałć ... co do ... – spojrzał w miejsce gdzie powinna leżeć czerwonowłosa, stała tam cała i zdrowa na łańcuchach które wystawały z ziemi, zaczęła składać kolejne pieczęcie – Suiton : Hahonryu ! – wodny smok poleciał wprost na zdezorientowanego Namikaze !

- Nie dam się tak łatwo ! – uniknął smoka lecz ten po chwili zawrócił ! – Kurde ... – znów go uniknął i zaczął składać pieczęcie – Fuuton : Senpuuken ! – uderzył pięścią w pustkę i fala powietrza zniszczyła smoka, on nie kończąc na tym wykonał kolejny ruch – Fuuton : Kaze Kiri ! – mocny podmuch wiatru zrzucił przeciwniczkę na ziemie raniąc ją

- To jeszcze nie koniec ... – złożyła kilka pieczęci i zielone łańcuchy chakry wyskoczyły do okoła Naruto – Przegrałeś – szepnęła a łańcuchy zaatakowały niebieskookiego. Co prawda udało mu się część uniknąć a inną zablokować lecz jeden drasnął mu plecy

- Ała .... rany ... ale piecze ... – syknął z bólu upadając na kolana

- To potężna trucizna ! Co prawda niweluję ją jak się da ale ból pozostanie – poinformował biju

- Kończmy to ! – krzyknęła czerwonooka i złożyła pieczęcie – Suiton : Hahonryu ! – kolejny wodny smok ruszył na chłopaka

- Nie dam się tak łatwo pokonać ! – odkrzyknął i uniknął go, jeden ogon z czerwonej chakry wyrósł, a on składa pieczęcie – Fuuton : Senpuuken ! – zniszczył jednocześnie łańcuchy chakry które atakowały go i smoka który gonił za nim ! – Zakończę to zanim policzysz do pięciu !

- Co ... zniszczył moje łańcuchy ... – zdziwiła się mocno Karin

- Fuuton : Tatsuno Ooshigoto ! – ogromne tornado o lekkim kolorze czerwieni, większe nawet niż te które stworzyła Fuu trafiło nie spodziewającą się tego dziewczynę naprawdę poważnie ją raniąc, znikając wybuchło wysyłając nieprzytomną dziewczynę na ścianę która to pękła pod naporem ciężkiego ciała i siły z jaką to ciało zostało ciśnięte !

- Dobra, koniec ! – wkroczył sędzia – Wygrał Naruto Uzumaki ! – ogłosił a publiczność zaczęła buczeć i wyzywać chłopaka od najgorszych

- Brawo młody. Wygrałeś – pogratulował lis

- Tak, choć nie w sposób jaki chciałem – westchnął i dezaktywował płaszcz chakry lisa

- W kolejnej walce, ostatniej już dziś zmierzą się Menma Uzumaki z Konohy i Gaara Sabaku z Suny !! – krzyknął do publiczności sędzia – Teraz zapraszamy na dziesięciominutową przerwę !

- Naruto baka !! Czemu aż tak ją poturbowałeś !! – krzyknął zły Menma

- Przepraszam ... Nie chciałem tak kończyć walki ale zginąłbym gdyby nie to – powiedział do brata

- Zginąłbyś ? – nie zrozumiał nadal zły czarnowłosy

- Tak, te zielone łańcuchy były zatrute – powiedział – Gdyby nie to że mam Kyuubiego zginąłbym po chwili

- Dobra, wybaczam. Ale jeśli nie będzie w stanie dziś pójść ze mną na Ramen po egzaminie to cię zabiję normalnie – syknął zimnym głosem i ruszył przed siebie na pole walki

- Rany ... jaki on straszny ... – wzdrygnął się niebieskooki – Przydałoby się odwiedzić Seiko i Ryu, może przy okazji też Fuu – pomyślał i tak też zrobił udając się w stronę szpitala

***
WALKA NUMER 3 !!

- Jesteście gotowi ?! – zapytał sędzia i po zobaczeniu kiwnięcia głowy obu genninów krzyknął odskakując – W takim razie zaczynajcie !

- Raiton : Ikazuchi no Kiba ! – kilka piorunów rzekomo trafiło czerwonowłosego lecz tak naprawdę piasek zablokował ten atak

- Żałosne ! Myślałem że stać cię a więcej ! – krzyknął Gaara

Czarnowłosy tylko uśmiechnął się pewnie. W tym momecie Gaara lekko krzyknął z bólu. Mianowicie poraził go impuls elektryczny pochodzący prosto z ziemii

- Raiton : Ikazuchi no Utage – stojący za młodyn Sabaku klon czarnowłosego ma przyłożone ręce do ziemii i wysyła impuls za impulsem na zielonookiego

- Grr ... – z tykwy na plecach natychmiast wyleciał piasek i utworzył dużą pięść która zmiażdżyła klona – Sabaku Ro ! – spore ilości pisaku poleciały na czarnowłosego. On sprawnie ich unikał lecz w końcu złapały jego ciało i cały piasek owinął się do okoła Menmy zamykając go w pułapce pisakowej !

- Cholera ... ghya ... – zaczął składac pieczęcie jak tylko mu piasek pozwalał – Chidori Nagashi ! – elektryczna technika powstała w obu dlonach chłopaka. Natychmiast zaatakował piasek i rozbił całą piaskową technikę w drobny mak – Raczej łatwo nie będzie ... – odskoczył od kolejnej porcji piachu która go atakowała

- Suna Shigure ! – spore pokłady piasku uniosły się w powietrze i falami małych kul piaskowych rozpoczęły atak na Namikaze

- Grr ... – uaktywnił pierwszy ogon z czerwonej chakry i unikał sprawnie tej techniki jednocześnie obserwując otoczenie. Pamiętał jak Ryu dął się złapać więc on nie może popełnić tego samego błędu ! – Moeru kitsune ringu !! – krzyknął gdy na chwilę miał spokój. Ognisty pierścień rzucony przez niego wbił się w piaskową obronę gennina z Suny i przebił ją !!

- Co ... – sam czerwonowłosy był bardzo zdziwiony gdy oberwał z techniki która o mało nie przecięła go na pół ! – Gyaaaaaaa ! – krzyknał z bólu i upadł na kolano plując krwią

Czerwona chakra lisa znikła po użyciu tej techniki a sam Menma przykucnął zmęczony. Nie pokoiło go to co się działo z przeciwnikiem. Mianowicie wył z bólu i trzymał się za głowę a piasek z jego tykwy i otoczenia gromadził się do okoła niego tworząc jakąś wielką kulę.

- Kurde ... – złożył pieczęcie – raiton : Gian ! – elektryczny pocisk poleciał na Gaare lecz rozbił się o ten piasek i znikł nie zostawiając nawet małego draśnięcia – Co do ... – zdziwił się i złożył kolejne pieczęcie – Raiton : bunshin no jutsu – powstał klon obok niego – Wiesz co masz robić ... – wystawił ręke do klona który przytaknął i rozpoczął proces rotacji chakry. Po chwili technika była już gotowa

- Zajme się na chwilę nim – powiedział klon i zaatakował tą wielką kulę piachu lecz po chwili został przebity kolcem powstałym z piasku

- Eh ... – czarnowłosy ruszył z dużą prędkością na tą kulę, unikając jakoś tych kolców trafił – Rasengan ! – krzyknął, technika trafiła i zniła lecz ku przerażeniu Menmy zostawiła tylko mały ślad ! – Jak to możliw ... – nie dokończył ponieważ w tym momencie miał miejsce mały wybuch który wysłał Uzumakiego na ściane

- Gya hahaha ! – cała kula piasku znikła ukazując zmienionego Gaare ! W tym momencie przypominał miniaturkę Shukaku !

- No młody. Masz zdrowo przejebane – stwierdził lis

- Co ? Czemu – zapytał w myślach

- Bo teraz będziesz walczył z miniaturką shukaku – zaśmiał się

- No i ? Dam radę ... – powiedział już mniej pewnie niż zwykle

- Pomogę ci – poinformował – Złóż pieczęcie które ci powiem – zaczął tłumaczyć Kurama

- Ok – chłopak zrobił co mu powiedział lis i po chwili poczuł jak jego ciało zapełnią ogromna ilość mocy ! – To niesamowite ! – zaśmiał się - Teraz możemy walczyć na poważnie Gaara ! – wrzasnął i złożył pieczęcie – Moeru kitsune ringu Ni !! – dwa ogniste pierścienie poleciały wprost na miniaturkę shukaku odcinając mu jego obie ręce !

- Gyahahaha ! – roześmiał się i ręce spowrotem odrosły – Jesteś chyba pierwszym ktory doprowadził mnie do stanu takiego podniecenia ! Dawaj młody ! Zabaw mnie zanim umrzesz ! – wrzasnął nie ludzkim głosem

- Heh ! – złożył kilka pieczęci – Raiton : Raikyu no jutsu !! – krzyknął i spora kula elektryczna poleciała na przeciwnika. Gdy tylko go dotknęła wybuchła tworząc ogromny wybuch i rozwalając cały piasek z ciała chłopaka, lecz ten po chwili znów stał się potworem

- Tylko na tyle cię stać ?! To moja kolej ! – krzyknał – Mugen Sajin : Daitoppa ! – ogromny podmuch wiatru zmieszanego z piaskiem i chakrą trafił Menme ogłuszając go i przebijając nim ściane stadiony – A teraz cię rozerwę na pół ! – wrzasnął shukaku i rozpoczął bieg na Menme z średnią prędkością

- Tak łatwo się nie dam – odpowiedził i stworzył jutsu – Chidori ! – przebił miniaturowego potwora a wylot lecz to nic nie pomogło ! Dodatkowo utknął ! – No bez jaj ! – krzyknąl i kopnął potwora w szczękę, przebił się przez cały piasek lecz ten znów się uformował ! – Cholera no ! – wyrwał ręke z piachu i odskoczył na bezpieczną odległość

- Rendan : Suna Shigure ! – potężny atak pisakowy trafił niebieskookiego raniąc go – To nie koniec ! Chcę się wyszaleć ! – wrzasnął potwór i użył kolejnej techniki – Sabaku Taiso ! – ogromne ilości piasku ruszyły na czarnowłosego miażdżąc go. Dzięki temu że Menma posiada sharingan w oku był na tyle szybki i użył podmiany ! W przeciwnym razie zginałby !

Ciężko dysząc stał na polu składającym się już praktycznie z samego piasku i resztek ścian. Ta walka cholernie go wymęczyła.

- Ok ... mam ostatnią szansę ... oby mi się udało ... – westchnął i zabrał się do roboty, złożył kilka pieczęci i ruszył na miniaturke shukaku atakując – Magen : Kokuangyo no jutsu ! – potężne genjutsu trafiło i uwięziło zmienionego czerwonowłosego.

- Dobra Kyuu ... teraz tak jak powiedziałeś ... – złożył kilka pieczęci i użył jakiegoś kolejnego genjutsu – Magen : Kitsune Moeru ! – cały piasek odleciał od ciała Gaary a on sam nieprzytomny padł na ziemie – To koniec ... – odetchnął Uzumaki i upadł ze zmęczenia

- Koniec walki wygrał Menma Uzumaki !!! – publiczność zaczęła wiwatować i krzyczeć z radości. Gratulować wygranemu i cieszyć się z niewiarygodnej walki !

- Jeszcze raz dziękujemy za tak liczne wiwaty i zapraszamy za dwa dni na finał ! – ogłosił sędzia i razem z medykami i nieprzytomnymi genninami opuścił zniszczony już praktycznie stadion. Jeśli uda im się go naprawić w dwa dni to to będzie cud jakiś !!


***
No i koniec ! Podobało się ? Bo mi tak. Długo myślałem nad walkami. Zastanawiałem się czy ten stadion to przetrwa, zresztą nie wiem nadal jakim cudem to przetrwał ale co tam >_> ^^" . Jeszcze raz prosze o komentarze i Sayo ;)

27.04.2014

Rozdział 10 : Ćwierćfinał !

Hehehe >_> Tak więc ohayo wszystkim. Na początku planowałem aby zrobić sam finał ale jednak podzieliłem go na trzy fazy xD Tak więc tutaj jest ćwierćfinał ! Nie jestem zadowolony z opisów walk bo jakoś krótkie mi wyszły :/ No ale co zrobić. Zapraszam !

***
Trzy tygodnie później

- Brawo dla ciebie młody ! Jesteś kwintesencją młodości ! Przeszedłeś prawowicie mój trening chłopcze ! – zawołał Guy uśmiechając się na swój sposób i pokazując kciuk w górę

- Dziękuję mistrzu – ukłonił się Ryu – Twój trening chociaż bardzo wymagający dużo mnie nauczył i mi pomógł

- Postawię na ciebie podczas ćwierćfinału że wygrasz tą walkę ! Więc nie przegraj ! – powiedział i odszedł

- Dziękuję – pomachał mu – Dobra, to teraz do Kurenai … - młody czarnowłosy chłopak ruszył przed siebie rozmyślając o tym czy wzmocnił się przez ten miesiąc.

Ciężko trenował pod okiem wielu jouninów konohy. Jego nauczycielami byli między innymi Guy, Kurenai, Asuma i Anko. Cała ta czwórka cholernie wymęczyła chłopaka doprowadzając jego organizm na skraj życia i śmierci. Ale przetrwał ! Z Kurenai ćwiczył podstawy genjutsu aby móc się wybronić ponieważ to nigdy nie była jego dobra strona. Z Guyem ćwiczył taijutsu i kondycje. Z szczerym sercem może powiedzieć że chyba właśnie zielona bestia Konohy jest najstraszniejszym sadystą jako nauczyciel. Z Asumą ćwiczył ninjutsu. Nauczył się od niego paru nowych jutsu Katonu. Natomiast z Anko … hmm ogólnie ćwiczył zmysł walki, szybkość, sparingi i takie tam lecz pomagała mu ona również z technikami zwoju. Dzięki niej udało się zmniejszyć ilość pobieranej chakry przy użyciu tych technik dzięki czemu zielonooki może używać ich nawet dwukrotnie !

- O ! Kurenai-sensei ! – zawołał i podbiegł do jouninki – Bardzo ci dziękuję za wspólne treningi – ukłonił się – Wszystkie wskazówki było bardzo przydatne – uśmiechnął się i wyprostował

- Oh, Ryu, nie ma za co – uśmiechnęła się – To była przyjemność cię trenować

- Jeszcze raz dziękuję – uśmiechnął się i poszedł dalej – Czyli został jeszcze Asuma

W tym samym czasie w innym miejscu, dokładniej w południowej bramie wioski właśnie rozmawiają dwie osoby. Z postury wygląda że to jakiś dorosły mężczyzna i młody chłopak. Jeśli myślicie że to Kakashi i Menma to wcale się nie mylicie. Tak. Dokładnie szarowłosy kopiujący ninja Konohy Kakashi rozmawia z swoim uczniem Menmą !

- Dziś jest ćwierćfinał, zaczyna się za dwie godziny. Idź do domu porozmawiać z rodzeństwem i się ogarnąć – powiedział jounin

- Ten miesiąc zleciał jak jeden dzień – zaśmiał się czarnowłosy – Ale przyniósł sporo efektów

- Tak, nie spodziewałem się że aż tak pojętny z ciebie uczeń – zamyślił się kaszalot

- Ok., to ja lecę sensei, do zobaczenia na finałach – powiedział i znikł w białej chmurce

- Eh, ta dzisiejsza młodzież – westchnął szarowłosy i poszedł spokojnym krokiem przed siebie

Tak więc głównym założeniem treningu Kaszalota i Menmy była nauka pewnego jutsu. Jak się pewnie spodziewacie opanował on je w 100 % . Dzięki temu mieli oni jeszcze czas aby przećwiczyć wiele innych technik.

Natomiast w szpitalu w Konoha

- Shizuneeee ja już musze iść do domu – zawołała czerwonowłosa genninka

- Dobrze to idź, spotkamy się na ćwierćfinałach – odpowiedziała czarnowłosa

- Nie życzysz mi nawet powodzenia ?! – oburzyła się młoda Namikaze

- Powodzenia, powodzenia. Trzymam za ciebie kciuki młoda – zaśmiała się

- Dzięki – uśmiechnęła się miło – I dziękuję za trening, fajnie było ! – krzyknęła i uciekła z chichotem

Tym czasem w wschodniej bramie właśnie pojawił się pewien blondyn. Jego ubranie było lekko poszarpane lecz w całkiem dobrym stanie.

- Ahhh, domek … - uśmiechnął się mówiąc to w myślach

- Ruszaj dupę młody bo stoisz tak już 5 minut ! – krzyknął wielki lis w głowie Naruto

- Spokojnie, nie pali się – odpowiedział również w myślach i ruszył spokojnym krokiem przed siebie wprost do domu

***
Dom

W domu naszych bohaterów właśnie działy się rzeczy niesamowite. Mianowicie rodzeństwo spotkało się po całym miesiącu niewidzenia więc nasza kochana Seiko każdego postanowiła wyściskać …

- Menmaaaaaa nie uciekaj ! – zielonooka właśnie goniła ostatnie z przedstawicieli męskiej rasy w tym domu

- Nie ! Ja nie chce skończyć jak oni ! – odkrzyknął czarnowłosy i ucieka dalej. Miał w tym momencie na myśli pewnego blondyna i jego przyjaciela którzy leżą na ziemi i mają zgona przez to właśnie przytulenie.

- Mam cię ! – skoczyła na niego i przewróciła się razem z nim na ziemie ściskając go boleśnie

- No, to formalności mamy z głowy ! – wstała uśmiechnięta Seiko i poszła do kuchni

- Ehhh, mój kręgosłup … - jakimś cudem Naruto wstał

- Moje płuca … - Ryu tak samo

- Moje wszystko …. – Menma również

- Ok, to siadajcie i mówcie ! – krzyknęła Seiko wchodząc z garnkiem zupy

Wszyscy natychmiast usiedli do stołu i zaczęli rozmawiać na temat spędzonego treningu.

***
Ćwierćfinał

Na ogromny stadion który znajduje się w Konohagakure właśnie zmierzają tłumy mieszkańców. Wszyscy ludzie są zaciekawieni walkami jakie się odbędą. Kto zostanie chuuninem oraz jakie umiejętności posiada !

- Rozkłady walk ! Rozdaję rozkłady ! – krzyczał pewien szarowłosy chłopak w okularach

- Chwila … przecież jeszcze nie wiadomo kto będzie walczył – zdziwił się staruszek

- Ja wiem, dzięki moim Ninkartom, chcesz zobaczyć moje ninkarty ?

- Nie, nie chce … - poszedł sobie

- Rozkłady ! Za darmo ! Ewentualnie za niską cenę ! – dalej krzyczał

- Dobra, jestem sędzią – oznajmił jakiś chuunin na arenie – Tym razem walki nie będą losowe, a wybranie przez radę jouninów (i autora xD) – poinformował – Tak więc w pierwszej walce zmierzą się Neji vs Menma, Drugiej Naruto vs Kankuro, Trzeciej Ryu vs Gaara, Czwartej Seiko vs Tenten, Piątej Kiba vs Fuu i Szóstej Shino vs Karin. Zrozumiano ?!

- Tak – krzyknęli wszyscy

- Ok. ! To za pięć minut na środek areny uczestnicy pierwszej walki ! Czyli Neji i Menma ! – powiedział i odszedł

***
Pierwsza walka !

- Gotowi czy nie Start ! – krzyknął i odskoczył sędzia

Młody brązowowłosy członek klanu Hyuga natychmiast uaktywnił Byakugana i przyjął pozycje do walki miękką dłonią.

- Ok., skory ty używasz doujutsu to ja też – powiedział Menma i uaktywnił w swoim prawym oku sharingana

- Co do ?! Jakim cudem !? – krzyknął białooki

- Normalnie ! A teraz walcz ! – rzucił się na chłopaka i powoli acz stanowczo pokonywał go. Neji nawet ze swoim byakuganem nie potrafił dosięgnąć Menmy. Cały czas unikał jego ataków i kontrował w zawrotnym tempie !

Po chwili młody Hyuga już ledwie stał

- Masz dość ? – zapytał nawet nie zmęczony Namikaze

- Nigdy ! – krzyknął i zaatakował. Tym razem udało mu się parokrotnie trafić lecz nie przyniosło to żadnych skutków ! Jest jeszcze jedna straszna rzecz ! Nawet jak zatykał jego punkty chakry to one po chwili się odblokowywały ! Jakim cudem !?

- Dobra, znudziło mi się ! – kopnął brązowowłosego w szczękę następnie szybko pojawił się przy nim jak próbował wstać i wbił mu kunai w bok

- Koniec ! – przerwał sędzia pojawiając się między Menmą a Nejim – Wygrywa Menma Uzumaki ! – krzyknął – Wezwać zespół medyczny !

- To było proste – prychnął niebieskooki i poszedł do swojego rodzeństwa

***
Druga walka !

- Kolejną walkę stoczą Naruto Uzumaki i Kankuro ! – krzyknął sędzia do publiczności

- Oh ! Według rozkładu Naruto jest świętny w ninjutsu i taijutsu ale Kankuro jest mocny w walce na odległość ! – podniecał się jakiś kibic

- Skąd ty masz takie informacje ? (o.O) – zdziwił się inny

- Dostałem rozkład od takiego miłego chłopaka w okularach – odpowiedział

- Ninrozkłady ! Zapraszam !

- Ahaaaaa ?

- Zabić demonaaaaa !!

- Popieram ! Zabić tego Naruto !

- Ehh, czyli ludzie są tacy sami jak w większości wiosek … - westchnął blondyn – To może być trudniejsza walka – wyszedł na środek gdzie czekał jego przeciwnik

- Czyli to ty jesteś tym potworem który zniszczył tą wioskę pare lat temu ? Spoko, będę bohaterem kiedy cię zabiję – powiedział brązowowłosy

- Zobaczymy – odpowiedział Naruto i ruszył do ataku, niestety każda próba walki w zwarciu kończyła się tym że młody Uzumaki obrywał od kukiełek, po pewnym czasie zdenerwował się i stworzył około 20 klonów

- Klony ? I myślisz że tym mnie pokonasz ? – roześmiał się Kankuro

- Tak ! Wszyscy razem ! – każdy klon składał inne pieczęcie

- Fuuton : Senpuuken ! – krzyknął oryginał

- Fuuton : Goukuuhou ! – krzyknęło paru kolejnych

- Fuuton : Juha Sho – krzyknęło dwóch

- Fuuton : Fuusajin ! – krzyknął jeden najbliżej wroga

- Fuuton : Reppusho !

- Fuuton : Kami Kaze !

Nawet nie wiem jak nazwać to połączenie ale trafiło ono przeciwnika czyli Kankuro i wysłało go … przebiło nim mur grubości jednego metra, następnie wysłało go na jakiś dom, przebił ten dom i leciał dalej przez kolejne domy …

Wszystkie klony zniknęły

- Fiu, trochę przesadziłem … ilość zużytej chakry jest ogromna ale opłacało się

- Wygrywa Naruto Uzumaki z Konohy !- krzyknął sędzia na co publiczność niezbyt się ucieszyła

***
Trzecia walka !

- Teraz poproszę Ryu oraz Gaare na środek ! – wezwani gennini natychmiast przybyli na środek – Zaczynajcie !

- Jeśli się nie wycofasz, zginiesz – oznajmił zimnym głosem Gaara

- Śmierć mi nie straszna, po za tym nie śpieszno mi na tamten świat – uśmiechnął się pewnie i ruszył na przeciwnika

- Buhahaha ! Świetnie ! Walcz z całych sił ! – roześmiał się strasznie

- Mam taki zamiar – szepnął i rozpoczął atak, niestety nie mógł się przebić przez ochronę Gaary. Ta piaskowa tarcza była niesamowicie szybka, nawet z otwartą pierwszą bramą nie mógł go trafić

- Cóż … trzeba wrzucić wyższy bieg – powiedział i otworzył trzecią brame – Seimon ! – zaczął atakować z całych sił, i trafiał, sporadyczne słabe ciosy trafiały w ciało zdziwionego Gaary który nie mógł nawet nadążyć wzrokiem za młodym Doragonem !

- Koniec tego ! – krzyknął – Suna Shigure ! – duże pokłady piasku wzniosły się w powietrze i zaczęły krzepnąć aby utworzyć małe kostki które natychmiast zaczeły atakować Ryu

- A to co … - zaczął ich unikać lecz było tego za dużo i zaczęły go trafiać nie wyrządzając wielkich szkód – Denerwujesz mnie ! – chciał odskoczyć ale spostrzegł że jego stopy trzyma piasek – No nie !

- Sabaku Kyu ! – ścisnął rękę a piasek trzymający stopy czarnowłosego bardzo mocno zacisnął się praktycznie miażdżąc jego kości – To twój koniec !

- Jeszcze nie ! – krzyknął z lekkim bólem i wyrwał się z piasku – Pokonam cię !

Jego stopy pokrywała ciemna, czarna wręcz łuska smoka która ochroniła go przed zgnieceniem stóp.

- Czarna łuska ?! – zdziwił się Naruto

- No i ? – nie zrozumiał Menma

- A to że czarna łuska jest najtwardszą jakie Ryu może wytworzyć lecz też najcięższą ! – poinformował

- Czyli że ten atak był aż tak mocny ? – zapytała Seiko

- Najwyraźniej tak – zdenerwował się blondyn

- Suiro no hoko ! – mnóstwo wody pod ciśnieniem trafiło w piasek Gaary mocząc go lecz sam czerwonowłosy nawet nie poczuł tego ataku – Irytujesz mnie ! Karyu no hoko ! – ogień poleciał na przeciwnika a Ryu składał pieczęcie – Katon : Haisekishou no jutsu ! – ogromna ilość popiołu otoczyła Gaare i po chwili całość wybuchła lecz czarnowłosy nie odpuszczał - Katon : Endan ! – ściana ognia poleciała wprost w miejsce wybuchu lecz to jeszcze nie był koniec – Katon : Goukakyuu no jutsu ! – ogromna kula ognia dodatkowo poleciała na zakończenie

- To powinno wystar … - nie dokończył

- Saiko Zettai Bogyo : Shukaku no Tate ! – ogromna figurka z piasku ochroniła Gaare przed wszystkimi atakami i rozsypała się – Przegrałeś ! Saiko Zettai Kogeki : Shukaku no Hoko ! – sporych rozmiarów włócznia poleciała prosto na zielonookiego i trafiła go poważnie raniąc

- Gyaa … nawet czarna łuska nie dała rady …?! – wypluł krew – To jeszcze nie … koniec …! – krzyknął i złożył kilka pieczęci – Katon : Ryuuka no Jutsu! –ognisty pocisk w kształcie smoka poleciał na zdziwionego czerwonookiego i trafił go po tym jak został zatrzymany przez piasek i lekko poparzył jego skórę

- Grrrr ! Suna Arare ! – piasek poleciał w powietrze i utworzył większe kule piasku rozmiarów pomniejszych głazów i jak deszcz zaczął spadać wprost na Ryu

- Nie dam rady tego uniknąć … - pomyślał i zasłonił się rękami, po chwili przyszedł ogromny ból i utrata świadomości

- I zakończenie ! Sabaku Ky ... – nie dokończył ponieważ czwórka jouninów, mianowicie Guy, Kakashi, Kurenai i Asuma oraz sędzia powstrzymali go przed zabiciem nieprzytomnego już Doragona

- Koniec ! Wygrał Gaara Sabaku ! – krzyknął i publiczność zaczęła wiwatować na wspaniały pojedynek

- Ryu ! – przybiegła Seiko i natychmiast zajęła się jego ranami

- Wyjdzie z tego ?! – zapytał się nerwowo Naruto

- Tak ... raczej tak ... – po chwili przybiegli medycy którzy zabrali nieprzytomnego chłopca do szpitala ...

***
Czwarta walka !

- Teraz walka dwóch kunoichi ! Seiko vs Tenten ! Wyjdźcie na środek ! – obie genninki wyszły – To ma być normalna walka ! Zaczynajcie ! – krzyknął

- Jestem zła ! Nie lubię być zła ! – wrzasnęła i zaatakowała zdezorientowaną Tenten, szybko zaczęła atakować ją taijutsu i rozwalać nią ściany

- Grrr ! – tenten wypluła krew – Pokonam cię za wszelką cenę ! – rozwinęła jakiś zwój – Bakuryugeki ! – z zwoju wyleciał pocisk ognia o wyglądzie smoka który to poleciał na młodą Uzumaki

- Nie pokonasz mnie tym ! – odpowiedziała i złożyła pieczęcie – Katon : Endan ! – ściana ognia poleciała przeciw smoku ale to nie był koniec – Katon : Karyu Endan ! – jeszcze większa ściana ognia połączyła się z mniejszą i niszcząc smoka trafiła zszokowaną kunoichi

- Dam radę ... – wyciągnęła z kabury dwa zwoje i rozwinęła je skacząc w powietrze i kręcąc się – Soshoryu ! – tysiące broni poleciało w stronę lekko skołowanej czerwonowłosej i trafiło ją ! – To koniec ! – lecz w tym momencie trafiona Seiko zamieniła się w kłodę a prawdziwa wyskoczyła z ukrycia i znokautowała brunetkę

- Koniec, wygrywa Seiko Uzumaki – oznajmił sędzia

- Brawa ! – ludzie zaczęli wiwatować

***
Piąta walka !

- Czas na piątą walkę ! Kiba przeciwko Fuu ! – ogłosił sędzia

- Zwarty i gotowy ! – pojawił się psiarz

- Jestem – oznajmiła zielonowłosa

- To zaczynajcie !

- Przykro mi że muszę walczyć z taką laską ale nie oszczędzę cię maleńka, możemy iść po walce na kolacje jak chcesz – uśmiechnął się szarmancko lecz po chwili oberwał prawego sierpowego

- Walcz ! – złożyła pieczęcie – Fuuton : Kami Kaze ! – cztery tornada po kolei zaczęły atakować bruneta po to aby po chwili złączyć się w jedno wielkie i powalić Inuzukę razem z jego pupilem – Tylko na tyle cię stać ?! Wstawaj i walcz ! – krzyknęła i kopnęła go w bok

- Ostra ... – jakoś wstał – Getsuga ! – krzyknął i rzucił się wirując na przeciwniczkę, ona natomiast uniknęła tego bez problemu

- Jesteś taki przewidywalny – powiedziała i złożyła pieczęcie – Fuuton : Senpuuken ! – uderzyła pięścia w powietrze i potężna fala powietrza silniejsza nawet niż u Naruto zmiotła wirującego bruneta wprost na ścianę przebijając nim ją – To tyle na tą walkę

- Wygrywa Fuu ! Brawo ! – powiedział sędzia

Ludzie wyśmiali Kibe że przegrał z dziewczyną w tak epicki sposób.

***
Szósta walka !

- W ostatniej walce zmierzą się Shino kontra Karin !

- Gotowy – pojawił się Aburame

- Ja też – przyszła czerwonowłosa

- Start ! – odskoczył

- Szybko to zakończę – powiedział i wysłał sporą chamrę robaków na przeciwniczkę – Bosui no Jin !

- Tym mnie nigdy nie pokonasz – powiedział i złożyła kilka pieczęci – Chakra Chains ! – złote łańcuchu wyskoczyły z ziemi i rozproszyły wszystkie owady

- Jakim cudem ... straciłem kontrolę nad nimi ... – zdziwił się Shino

- Te łańcuchy destabilizują chakre przeciwnika – poinformowała – Przegrałeś !

- Jeszcze nie ... Kikaichu : Arare ! – wielka chmara owadów która uniosła się w powietrze falami zaczeła atakować Karin, lecz ona nic z tego sobie nie robiąc zaatakowała czarnowłosego Aburame raniąc go poważnie łańcuchem

- Czemu ... moje owady ... – upadł – nie mogą cić trafić ...

- Przez moje łańcuchy – odpowiedziała – a teraz poddaj się – uśmiechnęła się miło

- Nie ...

- W takim razie nie mam wyboru – złożyła kilka pieczęci – Suiton : Goshokuzame ! – trzy wodne rekiny trafiły młodego czarnowłosego Aburame ciężko go raniąc

- Wygrała Karin Uzumaki ! Na tym kończy się ćwierćfinał ! Oto osoby które zakwalifikowały się do półfinału ! Menma Uzumaki ! Naruto Uzumaki ! Gaara Sabaku ! Seiko Uzumaki ! Fuu ! Oraz Karin Uzumaki ! Półfinał odbędzie się jutro o 12 ! Dziękujęmy za uwagę ! – sędzia znikł

- No dzieciaki, gratuluję przejścia do półfinału – powiedział Kakashi do swoich uczni

- Nie jesteśmy w humorze sensei ... – powiedział Naruto

- Chodzi o Ryu tak ? – spytał a rodzeństwo pokiwało głowami – Trafił na przeciwnika który był silniejszy, to się zdarza ...

- Ale to nie sprawiedliwe ! Jest bardzo silny a przegrał ! Czemu nie użył Tych technik ! – wybuchła Seiko

- Od samego początku mówił że te techniki są zbyt potężne aby używać je w zwykłych sparingach, trzeba uszanować jego decyzje – powiedział kaszalot

- Ale ten piaskowy koleś chciał go zabić ! To chyba jest powód do użycia takiej techniki ! – krzyknął Naruto

- Ale to Ryu nie chciał zabijać go ! Zrozumcie jedno ! Zabijanie jest złe ! Jesteśmy shinobi i musimy to robić ale w zwykłych walkach trzeba rozegrać to bez zabijania ! Ryu to zrozumiał już dawno ! – krzyknął szarowłosy

- Masz racje sensei ... ale to i tak nas denerwuje – powiedział dotąd cichy Menma

- Menma, w półfinale zmierzysz się z tym Gaarą ... – poinformował Kakashi

- Świetnie, pomszczę go – powiedział bez cienia strachu

- Tylko nie przesadzaj, pamiętaj że nawet ty masz limity w używaniu tego jutsu ! – warknął czarnooki

- Dobrze – odpowiedział

***
W tym samym czasie, szpital

W jednej z sal w łóżku leży czarnowłosy chłopak. Jest w ciężkim stanie i nieprzytomny. Nie jest świadom jakie niebezpieczeństwo właśnie zmierza do jego pokoju. Mianowicie pewien czerwonowłosy chłopak właśnie wszedł do ów sali.

- Tutaj jesteś ... Nie skończyłem jeszcze z tobą .... – szepnął zimnym głosem i piasek z jego tykwy powoli zaczął oplatać ciało czarnowłosego

- Zostaw go

- ! Kto tu jest ?! – zdziwił się zielonooki

- Jest on ważny dla pewnych osób i nie pozwalam ci go zabijać – powiedział szarowłosy chłopak w okularach i zasłonił Ryu

- Że niby ty mnie powstrzymasz ?! – roześmiał się Gaara

- Tak, poczekaj do jutra, wtedy będziesz mógł spokojnie poszaleć – powiedział Kabuto

- Buhaha hahaha – roześmiał się strasznie czerwonowłosy – Dobrze ! Świetnie !


***
Na tym kończy się ten rozdział. Dlaczego Kabuto bronił Ryu ? Oraz komu na nim zależy ? Tego dowiecie się kiedy indziej. Chyba każdy domyśla się co wydarzy się w następnej notce :P
Tak więc oceniajcie, krytykujcie, wytykajcie błędy jak chcecie i KOMENTUJCIE bo to nie boli ;)
Sayo

22.04.2014

Rozdział 9 : Trening !!

I czo tam po świętach minna-san ? :D Ja bawiłem się przednio. Niestety rachunek jaki dostałem za zalanie wszystkich sąsiadów doprowadził mnie do próby samobójczej xD Ale dzięki wsparciu ze strony kochany bohaterów Seiko, Naruto i Menmy oraz tego że sannini złożyli się udało się zapłacić za wszelkie szkody ... ehehehe >_>
Witam cię na moim blogu Ayuna-chan ! Miło wiedzieć że czytasz :D

Zapraszam na rozdział !


***
Dwa dni później

Poranki w Konohagakure są trudne. A zwłaszcza dla naszych bohaterów. Mianowicie dzień zaczyna się o 7 rano ponieważ sąsiad z naprzeciwka wraca do domu i krzyczy na swoją żonę którą zastał w łóżku z dwoma innymi facetami. Co prawda kobieta ta oznajmiła wszystkim że żyje w otwartym związku i to że ma męża nie przeszkadza jej w tym aby mieć też innych mężczyzn. Mąż się na to zgodził ale i tak codziennie od miesiąca gdy wraca z nocnej zmiany w pracy wrzeszczy na całe osiedle.

W ten sposób następuje pierwsza pobudka. Niestety na tym się to nie kończy.

Następnie równo o 7.35 zaczyna piać kogut sąsiadów z domu obok. Nie mają oni kurnika z kurami aby mieć jajka. Oni mają tylko tego jednego koguta ! No ale trudno.

Później o 8 następuje mały alarm ponieważ sąsiadka z domu po prawej zapomina o wstawionej wodzie w czajniku przez co codziennie włącza się alarm pożarowy.

Jeżeli to naszych młodych genninów nie budzi to zostaje ostatni składnik którego niestety nie da się uniknąć lub zignorować. Czym on jest ? To sąsiad który opiekował się tym domem pod nieobecność sanninów. Codziennie o 8.30 przychodzi i puka do drzwi aż ktoś mu nie otworzy. Pyta się o nastrój jaki dzisiaj mają nasze młodziaki oraz czy nie zrobić im jakiś zakupów. Tak właśnie przedstawia się poranek młodego rodzeństwa Namikaze i ich przyjaciela Ryu.

- To już 8.30 ? – ziewnęła czerwonowłosa

- No, Takeda już był 5 minut temu – powiedział czarnowłosy Doragon siedzący przy stole z kubkiem herbaty

- Mhmm, poprosiliśmy go o parę warzyw i gotowy Ramen – oznajmił blondyn

- Idę dziś na zakupy – powiedział Menma bez najmniejszego zawahania

- Ty idziesz na zakupy ???? – zdziwili się wszyscy

- Noo, Kakashi mi powiedział że zabierze mnie na trening miesięczny więc muszę mieć jakieś ciuchy

- Juhu ! Idziemy na zakupy Menma-chan ! – krzyknęła Seiko i złapała brata za rękę ciągnąc w stronę wyjścia

- Ubierz się najpierw co ? Chyba nie pójdziesz na zakupy w piżamie ? – zaśmiał się Naruto

- Właśnie ! Zapomniałabym ! – pobiegła do pokoju

- Czyli cały dzisiejszy dzień spędzimy na zakupach ? – zdziwił się Ryu

- Noo, czas zmienić image ! – krzyknął niebieskooki blondyn

- Już jestem ! To lecimy na zakupy ! – wypchnęła wszystkich z mieszkania

I w ten sposób cały boży dzień nasi gennini biegali od sklepu do sklepu w poszukiwaniu nowych ubrań. Chłopcom we wszystkim oczywiście pomagała nasza kochana Seiko mówiąc co do czego by pasowało lub czy dobrze wyglądają czy źle. Ryu już po pierwszych dwóch godzinach miał dość. Niestety nie wiedział że to była dopiero rozgrzewka. Dzięki zielonookiej zwiedzili dziś chyba każdy możliwy sklep z odzieżą w Konoha ! Ale polowanie nie było bezowocne ! Wrócili około 19 do domu. Wszyscy chłopcy byli zawaleni torbami powyżej głowy. Po rozpakowaniu wszystkiego w domu razem zasiedli do kolacji.

- Ale było dziś fajnie – uśmiechnęła się czerwonowłosa

- Ano fajnie, ale jeśli miałbym dwa takie dni pod rząd przeżyć to zaliczyłbym zgona – oznajmił Ryu

- Dołączam się do Ryu – powiedział Naruto

- Nie narzekajcie tak. W końcu zrobiliśmy zakupy i wszyscy są zadowoleni. Mamy teraz ciuchów na każda okazje – dalej uśmiechała się zielonooka

- Fakt. Kupiłaś nam nawet garnitury, kimona, yuukaty, dresy, jeansy i tak dalej – zaśmiał się Menma

- Sama też się nieźle obłowiłam ! – ucieszyła się

- Tak, ale w ten sposób wydaliśmy sporo kasy - zamyślił się czarnowłosy Doragon

- Nie przejmuj się, mamy zasiłek od Kage i do tego nadal sporo pieniędzy z misji rangi A – dopowiedział blondasek

- Właśnie, nie ma najmniejszego problemu – uśmiechnęła się Seiko

***
Następnego dnia

Do domu naszych bohaterów właśnie dobija się pewien szarowłosy jounin

- Menma ! Wstawaj ! – wali w drzwi

- Ciszej tam ! Ludzie chcą spać ! – krzyknął jakiś dziad z domu obok i rzucił przez okno kapciem który trafił kaszalota w głowę

- Taki mądry to wyjdź i powiedź mi to w twarz ! Menma ! Rusz dupę ! – krzyknął

- Już, już. Chwilę ! – odkrzyknął młodzieniec

- Ty stary pieprzony … - jakiś gruby mężczyzna wyszedł z domu obok z którego to wyleciał wcześniej laczek. Niestety zatrzymał się w pół kroku widząc szarowłosego jounina. Jak tylko zauważył zieloną kamizelkę oraz morderczy wzrok tego mężczyzny natychmiast spokorniał. Lekko opuścił głowę i spowrotem schował się do mieszkania.

- Już jestem. Po co się tak gorączkować – wyszedł Menma. Jednakże w jego ubiorze była mała różnica. Mianowicie miał ubrane czarne krótkie spodnie, od kostek do kolan nogi zawinięte czarnymi bandażami. Następnie czarna koszulka z krótkim rękawem i ręce także od nadgarstków do łokci zawinięte czarnym bandażem. Na szyi zawiązana biała w czarną kratke bandana. Na czole czarna opaska wioski. Włosy jak zawsze nastroszone w nieładzie.

- Nowy styl ? – zapytał kaszalot

- Nie tylko ja – zaśmiał się i po chwili z domu wyszła Seiko jednakże jej ubiór też się zmienił. W tym momencie ma założone na sobie krótkie czarne jeansowe spodenki do połowy uda. Jako pasek założoną czerwoną opaskę wioski. Do tego czerwoną koszulkę z długim rękawem i na to założoną czarną skórzaną kamizelkę bez rękawów. Włosy ma związane w dwie krótkie kitki.

- Wow, teraz to serio wyglądasz groźnie – zdziwił się sensei

- Hehe, to teraz czas na Naruto ! – zawołała i wyszedł blondyn

- Aż się boje – spojrzał na blondyna. On także zmienił image. Ma na sobie długie czarne spodnie obwiązane bandażem tak samo jak Menma. Do tego ciemno zielona koszulka w stylu moro z krótkim rękawem. Tak samo jak jego brat bandana zawiązana na szyi lecz o kolorze czarnym z białą kratką. Czarna opaska wioski jest na czole a włosy takie jak zawsze.

- I jak sensei ? – zapytało rodzeństwo Namikaze

- Nieźle, te stroje bardziej do was pasują – uśmiechnął się pod maską – Ale musimy już iść Menma

- Jeszcze Ryu ! – krzyknęła czerwonowłosa

- Ok., ok. byle szybko – westchnął

- Jestem – przyszedł, on w porównaniu do reszty ma bardziej kolorystyczne ubranie. Ciemne spodnie są na jego nogach do kolan. Koszulka pomarańczowa bez rękawów. Na szyi naszyjnik z znakiem fairy tail (ah ten sentyment :P ) . Włosy ułożone tak samo jak były. Opaska ninja zawiązana na ramieniu.

- Świetnie. Tak więc my się będziemy już zbierać. I tak jesteśmy już spóźnieni. Macie trenować ciężko pod moją nieobecność zrozumiano ?! – powiedział groźnie kaszalot

- Tak jest ! – krzyknęła trójka

- Menma ! Masz ciężko trenować ! Chcę się z tobą zmierzyć gdy wrócisz ! – powiedział Naruto – Pokonam cię !

- Ta, chyba w snach – prychnął czarnowłosy

- Trenuj ponieważ ja mam zamiar ulepszyć techniki z zwoju ! – zaśmiał się Ryu

- Jasne. Jak ci się uda to zostanę Hokage – powiedział żartobliwie Menma

- Mam zamiar wygrać egzamin więc lepiej nie zawal tego treningu – ironicznie powiedziała i uśmiechnęła się do brata Seiko

- Ok., jeszcze zobaczymy. Do zobaczenia za miesiąc ! – machnął ręką i znikł w białym dymku tak samo jak Kakashi

- To ja też się będę już zbierał. Czeka mnie samotny trening po za wioską. Do zobaczenia za miesiąc ! – zawołał Naruto i znikł

- Cooo ? Ty też mnie zostawiasz ?! Grrr ! – złościła się Seiko

- Ja będę cały czas trenować z różnymi jouninami. Między innymi z Anko, Asumą, Kurenai, Guy’em i tak dalej – uśmiechnął się

- No ja mam zamiar poprawić moje techniki bojowe, Shizune-chan obiecała mi że nauczy mnie zabójczej techniki – uśmiechnęła się – To ja biegnę na trening ! – uciekła

- Tak, powodzenia – pomachał i również udał się w swoją stronę. Dziś odbywa trening z Guy’em …

***
Menma

- Idziemy w góry sensei ? – zapytał młody czarnowłosy gennin z klanu Namikaze widząc kierunek podróży

- Tak, nauczę cię pewnego jutsu oraz przećwiczę z tobą taijutsu – oznajmił spokojnie

- Jakie to jutsu ? – zainteresował się młody

- Chidori – odpowiedział mężczyzna

- Eee ? Nie znam tego – skrzywił się Menma

- Nie znasz ale poznasz. Sam opracowałem tą technikę – poinformował

- Rozumiem, a co z taijutsu ? Nie jestem przecież słaby – oburzył się niebieskooki

- Przyznaję że słaby nie jesteś ale przydałoby się cię podszkolić. Może nawet nauczysz się jutsu z innego żywiołu niż Raiton – zamyślił się

- Innego żywiołu ? Jak to ? – zdziwił się

- Normalnie, ja na ten przykład potrafię używać Suitonu, Katonu, Dotonu oraz Raitonu. Moim pierwotnym żywiołem jest Raiton – zaśmiał się

- Heeeeee ?!?! Aż cztery żywioły ?! – wrzasnął

- Tak, cztery. Spokojnie, jak z tobą skończę będziesz potrafił użyć jakąś technikę zupełnie innego żywiołu – uśmiechnął się pod maską

- Jak z tobą skończę … zabrzmiało groźnie … - odsunął się o krok od kaszalota

- Nie denerwuj mnie – oburzył się Kakashi – Ciesz się że cie trenuję – zaszli na miejce

- To tu ? – rozejrzał się Menma

- Tak, tutaj będziemy mieszkać przez miesiąc

- Pod gołym niebem ? Bez dachu nad głową ?

- Jak chcesz mieć dach to se wybuduj – oznajmił i odłożył plecak

- Kiedy zaczynamy ?

- Teraz ! – jounin rzucił kunaiem w chłopaka. Nie trafił go ale drasnął w ramie

- Dobra ! – czarnowłosy natychmiast przyjął postawę do walki i ruszył na przeciwnika

- Atakuj wszystkim co masz ! Tak jakbyś chciał mnie zabić ! – krzyknał i zaczął unikać ataków młodego Uzumakiego

- Raiton : Sandaa Saaburu ! – małe pole elektryczne poleciało w strone jounina i wybuchło przy nim lecz nie przyniosło to żadnych skutków – Raiton : Gian ! – elektryczny pocisk trafił kaszalota lecz ten tylko zmienił się w kłode – Cholera ! – krzyknął i przyjął postawe do obrony. Po chwili nadszedł atak lecz nie był w stanie się tego spodziewać. Mianowicie dwie ręce wyłoniły się z ziemi i złapały go za kostki następnie pociągnęły w dół że zapadł się po szyję w piachu nie mogąc się ruszyć. Kakashi natomiast po chwili wyszedł z ukrycia.

- Tylko na tyle cię stać ? Myślałem że dłużej się pobawimy – powiedział znudzony

- Nie bądź taki pewny siebie ! – Menma znikł

- Klon ? Nieźle, ale mnie tym nie pokonasz ! – odwrócił się i uniknął impulsu elektrycznego

- Raiton : Genzai no jutsu ! – gennin jeszcze raz użył tej samej techniki lecz znów bez skutecznie

- Katon : Goukakyuu no jutsu ! – ogromna wręcz kula ognia pomknęła w stronę chłopaka o niebieskich oczach. Z trudem udało mu się jej uniknąć lecz jounin czekał na niego i mocno kopnął go w szczękę. Namikaze upadł i jęknął zaraz z bólu albowiem oberwał techniką

- Raiton : Ikazuchi no Utage – wypowiedział kaszalot a impuls elektryczny przez ziemię trafił leżącego Menme pozbawiając go przytomności – No cóż, radzi sobie naprawdę dobrze, jednakże trzeba zwiększyć jego szybkość oraz skuteczność – pomyślał i usiadł niedaleko wyjmując swoją ulubioną książeczkę i rozpoczynając lekturę.

***
Seiko

- Shizuneee kiedy nauczysz mnie tej techniki ?? – narzekała pewne czerwonowłosa

- Co ci się tak śpieszy ? Mamy cały miesiąc – odpowiedziała młoda czarnowłosa kobieta

- No niby tak, ale ja chcę też podszkolić się w technikach Katon ! Same techniki medyczne nie pozwolą mi wygrać turnieju – oznajmiła młoda Uzumaki

- Wygrana turnieju nie gwarantuje ci tego że otrzymasz rangę – poinformowała Shizune – Będą oceniane twoje wszystkie umiejętności i sposób w jaki walczysz, jak je wykorzystujesz i takie tam

- Czyli nawet jeślibym wygrała mogłabym nie otrzymać promocji na chuunina ?

- No

- Co za idiota w takim razie wymyślił ten cały turniej ?!

- O ile się nie mylę to III Hokage – zamyśliła się

- Czy był wtedy pijany ?

- Co ? Ja nie wiem – zdziwiła się

- Tsunade-sensei mówiła że trzeci lubił popić

- No mówiła … ale ja nie wiem

- A pamiętasz jak opowiadała że trzeci był pijany na egzaminie ? Rozdawał wtedy rangi chuuninów wszystkim ! Nawet zwykłym ludziom ! – zaśmiała się

- Chwila … co ? Tego nie wiedziałam – Shizune coraz bardziej zastanawiała się czy III był dobrą osobą

- A raz nawet stracił przytomność w toalecie ! – zaczęła się śmiać w głos zielonooka

- Dobra, koniec tych żartów – przerwała czarnowłosa – Zaczynamy trening. Najpierw rozgrzewka ! 10 kółek do okoła szpitala ! 50 pompek ! 50 przysiadów ! 50 brzuszków ! A następnie przypomnimy sobie wszystkie jutsu medyczne jakie poznałaś i ich użyjemy !

- Heee Ok ! Tak jest ! – pobiegła trenować

***
Ryu

- Dzień dobry panu – uśmiechnął się mio – Przyszedłem na trening

- Ah, tak. Trening ! Dobra w takim razie chodź ! 100 Kółek do okoła Konohy sprintem na rozgrzewkę ! – krzyknął Guy

- Co …?

- Raz dwa ! Raz dwa ! Raz dwa ! – zmusił Ryu do pobiegnięcia

Po 100 okrążeniach Konohy, południe

- Mam … dość … umieram … - młody czarnowłosy Doragon leżał na ziemi ciężko oddychając

- Dobra ! Skoro pierwsze ćwiczenie mamy za sobą to teraz czas na drugie ! – krzyknął Guy, on w czasie gdy Ryu robił sto okrążeń zrobił 500 !

- Drugie …….. w co ja się wkopałem … - zielonooki zaliczył zgona

- 500 pompek dla zdrowia ! Dalej młody ! Dzisiaj trenujesz ze mną ! Raz dwa ! Raz dwa ! Raz dwa ! raz dwa !

- Aaaaaa – zaczął robić pompki aby nie paść ofiarą tego sadysty

Po pewnym czasie, Po południe

- 498 …… 499 ……. 500 ….. – chłopak padł padnięty nie mogąc się ruszyć

- Brawo ! – Guy w tym samym czasie zrobił 4 razy tyle czyli 2000 ! – Świetnie sobie radzisz ! Masz predyspozycje do zostania potężnym jouninem ! – oznajmił – A teraz czas na kolejne ćwiczenie ! 500 przysiadów !

- …. Nieeeeeeeee

- I raz ! I dwa ! I trzy ! – zaczął robić i ponaglać chłopaka

- Jeden …. Dwa …. Trzy …. – nie mając wyboru gennin rozpoczął kolejne ćwiczenie

Wieczór

- 495 … 496 … 497 … 498 ……. 499 ……. 500 ……..! – upadł

- Doskonale ! – Guy w tym samym czasie zrobił ich 2500 ! – To teraz ostatnie dwa ćwiczenia na dziś !

- Boje się … chcę do mamy … chwila … ja nie mam mamy … łeeeee

- 500 brzuszków ! A na zakończenie 100 okrążeń Konohy na samych rękach !

- Umreeeeeee – zaczął robić brzuszki

Noc
- …. Skończyłem sensei …………. – młody Doragon przyczołgał się do zielonej bestii konohy

- Brawa dla ciebie ! Zrobiłem ci grafik jakie ćwiczenia masz codziennie wykonywać oraz w jakiej ilości aby utrzymać formę i polepszyć swoje umiejętności ! – dał mu kartkę – Do zobaczenia za tydzień ! – poszedł sobie zostawiając ledwie żyjącego gennina leżącego na ziemi z kartką papieru w ręce.

Chłopak powoli czołgając się dotarł do domu. Z niemałym trudem otworzył drzwi i wszedł na korytarz. Niestety nie dał rady dojść do łóżka. Usnął na tej przyjemnej, miękkiej podłodze w przedpokoju …

***
Naruto

- Ok., uwolnię dwa ogony, zobaczymy czy sobie poradzę – powiedział w głowie do swojego lokatora

- Wydaje mi się że tak, zresztą, tutaj i tak nie ma co niszczyć, jesteśmy na pustyni ! – wielki lis zamknięty w duszy tego chłopaka odpowiedział mu

- Dobra ! To zaczynam ! – uwolnił dwa ogony, a chakra którą poczuł była niewiarygodna ! Ta ilość ! Poczuł się naprawdę potężny ! – Daję rade ! W takim razie czas na rozgrzewke – złożył charakterystyczną pieczęć – Taju kage bunshin no jutsu ! – do okoła powstało około 1000 klonów – Walczcie ! – natychmiast zaatakował swoje kopie niszcząc jedną po drugiej !

- Fuuton : Kami Kaze ! – krzyknąl i powstały cztery większe niż zwykle tornada które natychmiast według woli użytkownika ruszyły na klony niszcząc jedno za drugim

- Wszyscy razem ! Atak ! Fuuton : Goukuuhou ! – krzyknęło razem około 10 klonów i ogromny atak powietrzny zniwelował wszystkie cztery tornada na raz ! Niestety orginał nie odpuszczał im tak łatwo i po chwili połowy stworzonych klonów już nie było ! I nadal ubywało !

- Fuuton : Senpuuken ! – Naruto uderzył pięścią w pustkę i powstała bardzo mocna fala powietrza która zniszczyła wszystko na swojej drodze – Zostało was około 100 ! To teraz taijutsu ! Kaimon ! – otworzył pierwszą bramę chakry w połączeniu z chakra Kuramy i natychmiast prawie w parę sekund zniszczył całą resztę klonów, następnie upadł i ciężko oddychał, chakra lisa cofnęła się i zniknęła a brama się zamknęła – O rany … to było za dużo … - powiedział i stracił przytomność

***
Parę dni później
Menma

- Dobra Menma, opanowałeś już podstawy tej techniki, pieczęcie oraz wiedzę teoretyczną ! Teraz robimy przerwę, następnie sparing i wracamy do treningu techniki ! – krzyknął kakashi do ciężko oddychającego czarnowłosego

- Tak jest – odpowiedział i usiadł zmęczony

***
Seiko

- Opanowałaś wszelkie poznane ninjutsu medyczne. Teraz czas nauczyć cię tej techniki. Jest oma wykorzystywana zarówno do medycznych spraw jak i do walki. Tak więc za pomocą chakry tworzysz ostrze do okoła dłoni. Ostrze to jest ostrzejsze niż skalpel i może przeciąć nawet kości bez problemu. Robi się to o tak – złożyła kilka pieczęci – Chakra no Mesu ! – do okoła dłoni Shizune powstało ostrze z chakry – Widzisz ? Jego ostrość jest niewiarygodna, jedyny minus to krótki dystans – przecięła cały drewniany dębowy stół na pół bez problemu

- Wow ! Niewiarygodne ! Chce to umieć ! – krzyknęła podekscytowana kunoichi

- Dobrze, dobrze – czarnooka anulowała technikę – Niestety najpierw coś czego nie lubisz czyli opanowanie wiedzy teoretycznej – uśmiechnęła się gorzko do młodszej uczennicy

- A czemu nie mogę od razu spróbować ? – posmutniała Seiko

- Ponieważ jest możliwość że chakry będzie za dużo i nie będziesz zdolna tego kontrolować a wtedy możesz stać się ganninem bez dłoni – odpowiedziała

- W takim razie ja poczytam tą wiedze teoretyczną i posłucham ciebie z wielką chęcią – uśmiechnęła się i podrapała w tył głowy lekko zdenerwowana

- Swietnie tak więc …

***
Ryu

- 198, 199, 200 – skończył robić pompki - Według rozkładu teraz 200 brzuszków – zaczął robić i po niecałych trzydziestu minutach skończył – Zobaczmy co teraz – spojrzał – Hmm 200 przysiadów – szybko się z tym uwinął – I na koniec 50 okrążeń do okoła wioski ! – ruszył biegiem i skończył jakieś dwie godzinki później

- Okey, to już po rozgrzewce, teraz idziemy do … a tak, dziś mam trening z Anko-san … - ruszył spokojnym krokiem na pole treningowe gdzie zastał już stojąca tam kobietę – Dzień dobry – przywitał się

- Żadne dzień dobry ! Do parteru i 100 pompek ! – krzyknęła

Ryu tak się zdziwił że aż zaczął robić te pompki !

- Hahaha ! No co ty ! Ja żartowałam ! – roześmiała się – Zabawny jesteś dzieciaku ! – dalej się śmieje

- Ehehe … Ma pani poczucie humoru …

- Tak, odziedziczyłam po wujku – powiedziała – A teraz idziemy do lasu śmierci – oznajmiła i ruszyła przodem

- Do lasu śmierci ? Po co ? – zdziwił się czarnowłosy i poszedł za nią

- Tam dam ci szkołe przetrwania o jakiej nie śniłeś ! – zaśmiała się mrocznie

- Eee … ok … - już więcej o nic nie pytał, aż bał się wiedzieć

Po dojściu na miejsce natychmiast weszli do lasu i ruszyli w jego najciemniejsze i najstraszniejsze miejsce. Dotarli tam szybko.

- Ok, To tutaj – powiedziała – Najpierw stoczysz walke z nim – złożyła kilka pieczęci, ugryzła się w palec i przyłożyła ręke do ziemi – Kuchiyose no jutsu ! – krzyknęła

- Jak tak pani będzie się samo okaleczać i przykładać ranę do brudnej ziemi to się pani wda zakażenie – uśmiechnął się miło, po chwili z dużego białego dymu wyłonił się ogromny fioletowy wąż

- Manda ! To jest twój przeciwnik ! – wskazała na Ryu

- Ten gówniarz ?! Dobra ! Zjem go na podwieczorek ! – ogromny wąż przemówił i natychmiast zaatakował wpatrzonego się w niego chłopca

- Mam walczyć z tym ? No dobra ! – krzyknął i uniknął pierwszego ataku węża – Dam z siebie wszystko ! – zaczął składać wiele trudnych pieczęci i zatrzymał się na smoku -   Ikazuchiryu ! – ogromne wręcz tornado składające się z samych piorunów trafiło fioletowego summona wysyłając go o kilkanaście metrów do tyłu i poraziło go taką wiązką elektryczności że znikł wracając do krainy skąd został przyzwany

- To … to … ale … jak … co to kurwa było ?! – wrzasnęła praktycznie przerażona Anko

- Taka tam … technika … która zabiera … prawie całą chakre … - zaśmiał się zielonooki trzymając się na nogach chwiejnie – Ciekawe jest to że mój limit w używaniu tych technik … wzrósł … - powiedział – To co teraz Anko-san ? - spytał


***
Na tym kończy się ta notka. Jednak nie napisałem tutaj o finale. Zostawię go sobie na kolejną notke ! Pozdro ;) Sayo