7.02.2015

Kurai Monogatari Rozdział 1

Ohayo wszystkim, jak podobał się prolog ? Mam nadzieję że dobrze się prezentował na tle całej mojej twórczości, teraz dodaję kolejny rozdział przechodzący już normalnie w fabułę opowiadania. Miłego czytania, zapraszam !

Kurai Monogatari


Szpital Konoha gakure. Budynek niezwykle ważny dla wioski. Codziennie przewija się przez niego mnóstwo shinobi, niektórzy ciężej ranni, a inni mniej. W jednej z sal w łóżku leży młody chłopiec. Wszystko wskazuje na wiek koło 5 lat. Jest nieprzytomny, owinięty od szyi aż po kostki bandażami, które dawno już powinny być zmienione. Nie przeszkadza to jednak pielęgniarkom czy też lekarzom gdyż nie interesuje ich stan blondyna póki może przeżyć. Tak, od dawna patrzą na niego z nienawiścią. Najchętniej już dawno zostawiliby go aby umarł, lecz przy życiu kazał im go trzymać wielmożny Danzo, a jego rozkaz był świętością. Niewykonanie polecenia czy też jakiekolwiek wyrazy buntu były natychmiast tłumione przemocą. Chłopiec lekko poruszył palcami tylko po to aby jego powieki zaczeły drgać po woli unosząc się i ukazując błękit głębszy niż nie jeden ocean. Do jego świadomości szybko dotarły bolesne wspomnienia.
Wracał z cało dobowego treningu modląc się aby nikt go nie zaczepił. Zawsze kończyło się to wizytą w tak bardzo nielubianym szpitalu. Niestety Bóg również nie przychylił się do chłopca. Zmęczony biegnąc zachaczył o jakiś śmieć przewracając się. Ten mały chałas wystarczył aby zauważyła go grupka pijanych chuuninów. Nie miał ani sił, ani szans aby uciec. Bardzo szybko go dopadli ponownie powalając kopnięciem w twarz. Pamiętał jeszcze jak spadł na niego grad ciosów. To w brzuch, to w twarz. Gdy tylko osuwał się na ziemię podnosili go tylko po to aby zadawać kolejne serie niekończących się uderzeń. Wyzywali go i śmiali się wrednie. Obelgi typu „demon” czy też „potwór” nie robiły na nim wrażenia. Przyzwyczaił się. Lecz nie rozumiał czemu mówią „Lisie”, bądź też „to za moją rodzinę gówniarzu!”
Potrząsnął szybko głową aby odegnać od siebie kolejne niemiłe wspomnienia. Odpiął od ręki kroplówkę wiedząc że mogła być zatruta. Przyzwyczaił się już do bólu, lecz go nie cierpił. Ból był jego kochanką jak i nienawiścią. Czemu oni wszyscy mnie nienawidzą ?! krzyczał w głowie Jestem tylko dzieckiem ! Szczerze nienawidził tej wioski. Kiedy dorosnę zemszczę się na nich wszystkich ! Obiecywał to sobie od dawna. Dlatego też trenował cięzko i zbierał pieniądze. Był sierotą. Nienawidzonym przez wszystkich wyrzutkiem. Zbierał wszelkie pieniądze aby spełnić to jedno marzenie: Zniszczyć tą wioskę !

- Chyba wiem jak ci pomóc szczeniaku … - rozbrzmiał głos

Co ? Ktoś tu jest ? – zaczał rozglądać się na wszystkie strony

- Przestań się rozglądać bo wyślą cię do psychiatryka – znów ten sam głos, tak bardzo ciężki, znudzony, a jednocześnie straszny

No pięknie ! Słysze głos w głowie … To pewnie przez te obrażenia – wyjaśniał sobie spokojnie

- Wierz mi lub nie, ale wyleczyłem już wszelkie urazy głowy – odpowiedział

K-kim jesteś …? – zapytał niepewnie

- Faktycznie … jeszcze  o tym nie wiesz – przypomniał sobie nagle

Więc ? – niecierpliwił się

- Jestem Kyuubi no Kitsune, pan wszystkich Biju oraz najpotężniejsze stworzenie chodzące po tym świecie – przedstawił się

Kyuubi ?! – krzyknął w myślach zdziwiony chłopiec – Jak to możliwe ?!

- Zapieczętował mnie twój głupi ojciec – odpowiedział, zdając sobie po chwili sprawę że ma za długi jęzor

Mój ojciec …? Ale przecież ciebie pokonał Yondaime !

- Kombinuj dalej dzieciaku, nie jesteś przecież głupi – zmusił swój pojemnik do intensywnych przemysleń

C-czyli moim ojcem jest … IV HOKAGE ?! – wrzasnął w myślach

- Taa, brawo, zaklaskałbym ale aktualnie nie mam jak – zaśmiał się na swój żart

Huh … K-Kyuubi mogę wiedzieć czemu zaatakowałeś Konohe ?

- Nie nienawidzisz mnie ? – zdziwił się – Przecież to ja zabiłem twojego ojca oraz matkę !

Nie znałem ich lecz zapieczętowali ciebie we mnie co już samo o nich świadczy …  po za tym musiałeś mieć jakis powód … każdy taki ma…

- Może i masz rację – powiedział zdumiony rozumowaniem dziecka – Cały ten atak można zaliczyć do przypadków. Udało mi się, bądź też zostałem uwolniony z mojego wcześniejszego więzienia jakim było ciało twojej matki. Później przez długi czas kontrolowany byłem przez niesławnego Madare Uchihe, następnie gdy twój ojciec uwolnił mnie spod genjutsu zacząłem siać chaos gdyż nienawidze tego miejsca. Zostałem wbrew woli zniewolony i potraktowany jako przedmiot mocy którym mogą rządzić mizerni ludzie !

C-czyli również nienawidzisz tego miejsca ? Cieszę się …

Mina lisa w tym momencie wydawała się przekomiczna – Młody, jestes albo niesamowicie głupi… albo niezwykły… – stwierdził nadal zadziwiony odpowiedzią chłopca – Możesz mi mówić od dziś Kurama, to moje prawdziwe imię !

Kurama ? Dobrze ! Zaprzyjaźnisz się ze mną ?

Teraz wielkiego i przepoteżnego dziewięcioogoniastego zwaliło z nóg – Naprawdę chłopcze, jesteś niemożliwy !

Proszę ! Chcę mieć w końcu kogos bliskiego !

- Czy ja powiedziałem nie ? Więc uspokój się bachorze – prychnął – Mówiłeś coś o zemście na tej wiosce prawda ? – zmienił temat

Tak, możesz mi jakoś pomóc ?

- Oczywiście że tak, lecz wpierw musimy opuścić to pieprzone miejsce – odpowiedział

Ale jak ? Myślisz że wypuszczą zwykłego pięcio latka po za wioskę, w dodatku tu chodzi o mnie !

- Mądre spostrzeżenie, dlatego tez musimy zrobić to potajemnie – wyszczerzył się choć blondyn tego nie widział – Po pierwsze musisz zmienić te twoje głupie ubranie, jako ninja nie możesz wiecznie łazić w niezwykle rzucającym się w oczy pomarańczowym dresie !

No dobrze, więc kupie jakieś czarne ubrania, co dalej ? Przecież szybko mnie złapią …

- Twoim wielkim atutem jest wzrost. Dzięki niemu powinno się udać. Następnie wkraczam ja, lecz tą część planu zdradzę ci później. Najważniejsze dla ciebie priorytety na teraz to kupno ubrań oraz zapamiętać: wyjdź południową bramą pod osłoną nocy. Pamiętaj, koniecznie południową !

No dobrze, dziękuję ci Kurama – uśmiechnął się radośnie

- Nie dziękuj tylko wychodź z tego szpitala, wszystkie twoje rany są już wyleczone dzięki mojej chakrze – poinformował

Dobrze – szybko wstał z łóżka odwijając opatrunki które faktycznie nie były potrzebne gdyż rany zostały zaleczone. Następnie ubrał swoje i tak już zniszczone ubranie i szybko wymknął się z budynku biegnąc w stronę domu. Po drodze nie obyło się oczywiście bez wyzwisk i krzyków, lecz ignorował je jak zawsze. Szybko dotarł do małego mieszkanka, choć bardziej można to było nazwać klitką w której na mieszkanie składał się jeden dość mały pokój oraz mini łazienka. Spakował wszystko co potrzebował do plecaka choć nie było tego wiele. Głównie były to pamiątki oraz nieliczne zwoje które udao mu się zdobyć. Przestudiował je bardzo dokładnie dzięki czemu miał wiedzę jak użyć jutsu, gorzej z praktyką ale wierzył że demon mu pomoże. Następnie rozbił swoją „świnkę skarbonkę” w której przechowywał wszystkie oszczędności. Policzył szybko pieniądze kalkulując na co może sobie pozwolić dochodząc do wniosku, że spokojnie starczy mu na potrzebne ubrania, a nawet zostanie jeszcze sporo. Zostawiając plecak w domu pędem ruszył do pobliskiego sklepu z ubraniami. Ludzie tam pracujący choć niechętnie to zgadzali się sprzedawać blondynowi produkty. Chłopiec za radą demona kupił czarne jeansy oraz koszulkę z pomarańczowym napisem „Fuck Off” na plecach. Dodatkowo zakupił czarną opaskę i półtrampki tego samego koloru. Obładowany jak na dziecko sporą ilością toreb dotarł do domu gdzie postanowił zjeść kolację oraz umyć się po czym przebrał w zakupione rzeczy. Opaskę przewiązał przez głowę co podsumowało jego wygląd. Tak ubrany spokojnie przeczekał do nocy.

- Teraz młody, ruszaj i pożegnaj się z tym miejscem bo prędko znów tutaj nie zawitasz – roześmiał się złowieszczo lis

Tak jest Kurama-sensei ! – krzyknął po czym ruszył. Jak się spodziewał w nocy po wiosce porusza się raczej mała ilość osób jak nie znikoma. Bez problemu dotrał do bramy przy której stała budka strażnicza. Przestraszył się myśląc że jednak mu nie wyjdzie. Po cichutku przemknał się koło niej słysząc jak siedzący w środku strażnicy pochrapują – To są shinobi ?! Co za wstyd !

- Haha ! Dobra robota młokosie ! – pochwalił go – Teraz dalsza część planu, mianowcie oddajesz mi kontrolę nad ciałem.

A-ale … i co potem ?

- Spokojnie, będziesz wszystko widział lecz nie miał władzy nad ciałem, ruszymy biegiem przed siebie w kierunku pewnego miejsca gdzie opowiem ci co dalej – stwierdził

D-dobrze … ufam ci Kurama …

W następnej chwili poczuł jak jego świadomość odpływa na parę sekund w których to z jego brzucha wylewała się pomarańczowa aura. Poczuł moc. Niewyobrażalną moc ! Za jego plecami zafalował wściekle ogon stworzony z chakry która otaczała teraz go całego. Jego włosy nastroszyły się, a zęby przybrały wygląd kłów. Paznokcie również wydłużyły się aby wyglądac niczym pazury. Efektu dopełniały krwisto czerwone oczy z poziomą źrenicą.

- No to ruszamy ! – gdy lis tylko to krzyknął ciało blondyna odbiło się od ziemi aby wskoczyć na pierwszą lepszą gałąź, później na następną i kolejną, tylko po to aby jak najszybciej oddalić się od wioski pełnej tak wielu niemiłych wspomnień:

„Trzy letni blondynek z wielkim uśmiechem na twarzy szedł przez ulicę tylko po to aby zaraz zostać zaatakowanym przez pijanego faceta. Skopany i zostawiony w jakiejś alejce szlochał cicho nie rozumiejąc czemu ktoś mu to zrobił.”

„W wieku trzech lat i pół roku posiadał zwierzątko. Był nim kotek o imieniu Kotaru. Kochał go bo był jego pierwszym przyjacielem. Niestety pewnego dnia gdy wracali sobie razem do domu kot został brutalnie zabity na oczach bitego Naruto.”

„W wieku 4 lat blondyn wiedział już aby unikać ludzi, a zwłaszcza w swoje urodziny. Dokładnie 10 - października gdziekolwiek by się nie pokazał katowany był niczym insekt którego trzeba zniszczyć. Nie tylko przez pijanych, ale także całkowicie przy zmysłach ludzi cieszących się że mogą pobić „demona”.”

„Te wszystkie samotnie spędzone Święta Bożego Narodzenia kiedy widział szczęśliwe rodziny zasiadające do stołów z jedzeniem przygotowanym przez matki, gdy ojcowie opowiadali dzieciom przeróżne historie. On co roku składał modlitwę oraz jadł najlepszy ramen w wiosce, Ichiraku Ramen. Mógł sobie na to pozwolić tylko raz w roku, ale nawet tam czuł się nie swojo przeszkadzając gospodarzowi.”

Teraz to wszystko zostawiał za sobą po to aby zacząć nowe życie, życie z swoim pierwszym przyjacielem Kyuubim no Kitsune …

30.01.2015

Kurai Monogatari PROLOG



Jak widzicie, prolog nowego opowiadania pokazał się szybciej niż tego oczekiwaliście. Tak samo zresztą jak wygląd bloga. Mam nadzieję że się podoba. Nie przedłużając zapraszam na:

Kurai Monogatari

Prolog

Mimo złowrogiej, ciemnej nocy jaka panowała do okoła, w najwyższym budynku znajdującym się w centrum wioski tliło się właśnie nikłe światełko. Pochodziło ono tylko z jednego pomieszczenia, mianowicie biura Hokage. W sporym gabinecie, za zawalonym stosami papierów drewnianym biurkiem siedział właśnie blondyn. Był młodą osobą, zdecydowanie za młodą aby piastować dane stanowisko. Jednakże on był wyjątkowy, geniusz Konoha-gakure, żółty błysk czy też najszybszy człowiek na świcie, wszystkie te przydomki nie były tylko na pokaz. Na sam dźwięk jego imienia wrodzy shinobi kapitulowali. Teraz jednak jego błękitne niczym niebo oczy ze znużeniem czytały jakiś raport. Pomimo zmęczenia pracował do późna. Wiedział że w domu żona już smacznie śpi, a kolacja dla niego ostygła lecz nie mógł tego wszystkiego zostawić. Martwił się również sytuacją w wiosce. Wojna skończyła się już jakiś czas temu lecz straty które ponieśli bolały do dziś. Jego serce rozdzierał ból gdy tylko wspominał imiona dwójki swoich uczni. Rin. Obito. Oboje zginęli za wioskę. Ostatnio natomiast pojawiły się kolejne problemy. Po za klanem Hyuga który oskarżał wioskę o stratę w członkach, klanem Uchiha coraz mniej ufnym wobec przywódcy, oraz starszyźnie która podejmowała idiotyczne, choć ich zdaniem najlepsze decyzje wobec wioski męczyło go także kolejne pokolenie. Co najmniej połowa młodych genninów lub też już chuuninów nie posiadała przynajmniej jednego rodzica. Jakby tego wszystkiego jeszcze było mało zbliżał się termin porodu ! Tak, jego ukochana, druga połówka, kobieta jego życia nosiła właśnie ich dziecko. Myślicie że to radosna nowina prawda ? Niestety, Kushina bo tak brzmi jej imię była innego zdania. Tak, kochała swoje jeszcze nie narodzone dziecko, lecz bała się tych wszystkich komplikacji. Była pojemnikiem na demona, jinchuuriki. W czasie porodu biju stawały się znacznie bardziej agresywne, a pieczęcie trzymające je pod kluczem słabły dając ogoniastym możliwość uwolnienia się. Kyuubi no Kitsune, tak nazywali go ludzie, zapieczętowany był właśnie w niej. Najsilniejszy z najsilniejszych. Wielki lis o dziewięciu ogonach znany z swojej brutalności oraz żądzy krwi. Wszystko to było niczym zły sen z którego chciał się obudzić. Powinien siedzieć teraz przy żonie i czuwać. Wiedział że jego dom, w czasie gdy on sam pracował obserwowany był przez oddział ANBU. Sam zlecił im zadanie sekretnego chronienia ukochanej. Mimo wszystko uczucie niepewności towarzyszyło mu codziennie męcząc jego psychikę.

- Nie myślałeś aby się przespać ? – zapytał nagle głos

- Przykro mi sensei lecz mam tutaj dużo roboty – odpowiedział spokojnie bez sprawdzania kto to

- Ciebie nie da się zaskoczyć ? – zaśmiał się białowłosy wchodząc przez okno – Jednak ja myślę że to tylko twoja wymówka

- W końcu jestem sensorem, potrafię wyczuwać innych – blondyn podpisał i odłożył czytany przed chwilą dokument dotyczący przebudowy jakiegoś domu odwracając się jednocześnie w stronę okna – Co masz na myśli ?

- To że się boisz – odpowiedział mu prosto w twarz – Wszystkie problemy które ostatnio się pojawiają przerastają cię, dodatkowo zbliża się termin dla Kushiny prawda ?

- Sensei, po prostu mam złe przeczucie – odpowiedział szczerze – Nie daje mi ono spać, czuję że wydarzy się coś strasznego

- Przesadzasz – stwierdził – Osobiście będziesz pilnował aby lis się nie wydostał, po za tym wierzę że dasz sobie radę z uspokojeniem wszystkich tych zamieszek które dzieją się w wiosce

- Sam nie wiem sensei … - zamyślił się zagłębiając wygodnie w swój fotel

-Ale nie o tym chciałem rozmawiać, tak właściwie to przyszedłem się pożegnać– dodał spokojnie obserwując reakcję ucznia

- Słucham ? – zapytał wyrwany z zamyśleń

- Odchodzę aby znaleść inspirację do mojej nowej serii książek, Icha Icha Paradise – odpowiedział lekko zawiedziony nikłym zainteresowaniem młodego kage

- Rozumiem, nie będę cię trzymał na siłę – westchnął zmęczony – Mimo wszystko dziękuję – uśmiechnął się nikle wstając z fotela – Chyba jednak pójdę się przespać – potężnie ziewnął, dzięki rozmowie z swoim mentorem wszystkie troski wydały się nagle bardzo malutkie

- Dobrze, to widzimy się za parę miesięcy, trzymaj się ciepło ! – odpowiedział białowłosy wyskakując przez otwarte okno, mimo lata w nocy robiło się niezbyt przyjemnie, a chłodny wiatr dodatkowo potęgował uczucie zimna

- Do zobaczenia sensei, spokojnej podróży … - szepnął już do siebie zakładając biały płaszcz z napisem „IV HOKAGE” na plecach i spokojnym krokiem ruszył ku kochanej żonie i uwielbionemu nie widzianemu od tak dawna łóżku

~*~*~*~

Dokładnie tego samego wieczoru, w odległej, wręcz odstępującej od wioski dzielnicy miało właśnie miejsce coś niezwykłego. Pewni mężczyźni, o czarnych niczym nocne niebo włosach biegli właśnie ku pewnemu domu. Nie przeszkadzał im fakt wtargnięcia do mrocznego mieszkania które łudziło każdego iż lokatorzy smacznie śpią. Szybko przeszli do odpowiedniego pokoju gdzie otworzyli tajemne przejście wchodząc do sporych rozmiarów sali znajdującej się pod domem. Mimo tłoku jaki tam był spokojnie znaleźli dla siebie miejsca przysłuchując się rozmowie. Choć ciężko to było nazwać nawet rozmową. Większość osób po prostu wyzywała i klęła głośno w stronę ich przywódcy.

- Co to ma znaczyć Fugaku-san ?! – krzyczeli jedni

- Jak możesz zgadzać się na to wszystko ?! – oskarżali drudzy

- Masz może jakiś plan ? – pytali kolejni

- Wioska już zdecydowanie zeszła na psy ! – wołali następni

- Ten Yondaime to jakiś idiota ! – nawoływali inni

- CISZA ! – jeden donośny, dumny rozkaz wystarczył aby uspokoić każdego – Skoro jesteśmy już wszyscy możemy rozpocząć zebranie - poinformował

- Chwileczkę, a gdzie twój syn ?! – wyrwał się jakiś starszy mężczyzna

- Itachi został pilnując brata – odpowiedziała spokojnie kobieta stając obok swojego męża

- Skoro to już wyjaśnione przejdźmy do głównego tematu … - w ten sposób narady klanu Uchiha rozpoczęły się na dobre. Rozpoczynając od wykarmienia sierot oraz starszych osób, sprawy „Policji Konohy” oraz pensji które zdecydowanie były za niskie kończąc na przemyśleniach o buncie …

- Mówię wam ! Yondaime już zbyt długo sobie z nami pogrywa ! – krzyczał jakiś facet – Rozpocznijmy bunt ! Niech mieszkańcy zadrżą na samą myśl o naszej potędze ! Niech ten pieprzony Hokage zrozumie jak wielki błąd popełnił zsuwając nas na dalszy plan !

- Dobrze gada ! – zawołał ktoś z tyłu

- Powinniśmy rozpocząć bunt ! – krzyczał inny

Szepty między wszystkimi członkami rozeszły się bardzo szybko. Każdy członek klanu był niezadowolony z swojej pozycji. Nie tylko byli źle traktowani przez władze wioski ale nawet ludzie nie okazywali im należytego szacunku !

- Nie ma nawet takiej opcji ! – ponownie rozbrzmiał ciężki, dumny głos – Mówiłem to wiele razy lecz powtórzę ! To nie jest wina Hokage !

- Bredzisz Fugaku-san ! Mówisz tak ponieważ przyjaźnisz się z Yondaime ! – wyrwał się jakiś młodziak

- Nie zaprzeczam, mam dobre kontakty z Minato – odpowiedział zmęczony przywódca – I dlatego właśnie wiem że to nie jego wina. Ma związane ręce gdy chodzi o nas. Niejednokrotnie omawiałem z nim wszystko lecz zawsze to starszyzna wpychała swoje trzy grosze

- Więc zdejmijmy tych zgredów ! – kontynuował młodzieniec

- I co to da ? Nie tylko podejrzenia i kolejną nienawiść w naszą stronę lecz także pojawienie się kolejnych być może jeszcze gorszych osób niż aktualna władza – westchnął – Dlatego też nie myślcie nawet o takich idiotyzmach jak bunt zrozumiano ?! – warknął ostrzegająco

- Tak jest Fugaku-sama … - odpowiedzieli wszyscy

- Postaram się porozmawiać jeszcze z Hokage więc proszę was wszystkich o jedno: cierpliwość – tym akcentem zakończył spotkanie …

~*~*~*~

W tym samym czasie na zewnątrz domu w kompletnych ciemnościach siedział spokojnie pewien chłopak. Jego uroda typowo wskazywała na Uchihe. W rękach trzymał małe niemowlę które tuliło się do niego mając drobne łezki w oczach. Czarnowłosy uśmiechnął się do swojego braciszka szepcząc czule – Nie pozwolę aby ktoś cię skrzywdził, twój brat będzie cię bronił Sasuke – ułożył go delikatnie w łóżeczku, przykrył i uśmiechnął się choć w jego oczach lśnił sharingan, symbol mocy klanu …

~*~*~*~

Następnego dnia, Minato jak co dzień zajmował się swoją pracą. Był strasznie nie wyspany i nawet porządny kubek kawy nie pomagał wprawiając jego asystenta w stany depresyjne. Mimo iż młodzieniec wrócił do domu, nie pospał sobie jak planował. Jego ukochana żona poprosiła go o coś do jedzenia, najchętniej kiszone ogórki i bitą śmietanę. Łapiąc się za głowę udał się do sklepu zakupując potrzebne składniki lecz Kushinie odwidział się pomysł jedzenia tego. Zamiast ogórków zamarzyła jej się cebula oraz ciasto ! Takich pomysłów tej nocy miała jeszcze kilka aż nastał ranek gdy spokojnie najedzona położyła się spać. Blondyn jednak musiał wracać do pracy wiedząc jak wiele dokumentów czeka na biurku do wypełnienia.

- Minato co to ma znaczyć ?! – z krzykiem do gabinetu weszła jakaś starsza kobieta na widok której młodemu Hokage zachciało się rzygać – Jak śmiesz dawać wolne najlepszemu oddziałowi ANBU w wiosce ?! – wydzierała się jakby była jakimś potworem

- Czy to jakiś problem ? – zapytał nie rozumiejąc jej oburzenia

- Oczywiście że problem ! Wioska potrzebuje obrońców, osobistej broni gotowej zginąć a ty wysyłasz naszą broń na urlop ! – wyzywała zdenerwowana

- Zważaj na słowa ! – krzyknął poddenerwowany wstając z fotela – Shinobi to nie jakiś przedmiot który gdy się zepsuje można zastąpić !

- Jesteś zdecydowanie głupi i niedojrzały ! – odpowiedziała – Przez twoje decyzje wioska upadnie !

- Prędzej przez wasze chore pomysły ! – stwierdził siadając spowrotem – Mam dużo pracy, wyjdź !

- Będziesz tego żałować … - tymi słowami wyszła z gabinetu kage

Nie była to pierwsza tego typu sytuacja. Dzień w dzień staruchy z starszyzny wlatywały do jego gabinetu bez pukania, wyzywali na niego i jego decyzje i wychodzili. Czasami nawet blokowali wychodzenie niektórych dekretów które wydawał ! Najgorszy był jednak Danzo. Traktował każdego niczym insekta którego należało wytępić. Twierdził iż robi to dla wioski. Życie ludzi go nie obchodziło, a każdy jakikolwiek wyraz braku szacunku najchętniej karałby śmiercią.

- Minato – wszedł spokojnie do gabinetu

- Słucham cie Danzo ? – zapytał znudzony kolejną wizyta starszego

- Doszły mnie słuchy że pozwoliłeś jednemu z oddziałów ANBU odejść – mówił spokojnie, lecz w jego głosie można było poczuć jad – Czy to prawda ?

- Oczywiście, pracowali bez wytchnienia od miesiąca ! Należy im się coś od życia ! – oburzył się blondyn – Już o tym rozmawiałem, masz jeszcze jakąś sprawę ? Jeśli nie to żegnam.

- Doszły mnie słuchy iż klany Uchiha oraz Hyuga coraz bardziej buntują się przeciwko wiosce – zignorował zdenerwowanego kage – Masz zamiar coś z tym zrobić ?

- Gdybyście tylko dali mi możliwość to rozwiązałbym to wszystko bezproblemowo ! – w mężczyźnie wszystko wrzało, rada ciągle ogranicza jego ruchy, już dawno dałby lepszą pozycję wszystkim Uchiha i zredukował liczbę wysyłanych Hyuga do walki, ale nie ! To jest złe dla wioski ich zdaniem !

- Radziłbym ci szybko zlikwidować problem, w dosłownym tego słowa znaczeniu – mruknął znudzony czarnowłosy – Na twoim miejscu … - przerwano mu brutalnie

- Nie ma takiej opcji ! – krzyknął – Jeszcze jedna taka wzmianka w mojej obecności a nie ręcze za siebie !

- Phi, żeby taki młodzik mi groził – prychnął powoli wychodząc z pokoju – Pamiętaj, twoja żona ma rodzić po za wioską !

- Pieprzony dziadyga ! – nabuzowany blondyn rzucił kubkiem w zamknięte już drzwi – Jak ja ich nienawidzę ! Nie po to chciałem być Hokage !

- Minato-sama, proszę się uspokoić – poprosił asystent poprawiając swoje okulary – Mnie też denerwują lecz ma pan teraz mnóstwo roboty, proszę się na niej skupić …

- Kiedy ja nie chcę … - jęknął siadając w swój fotel lecz widząc spojrzenia chłopaka wziął się do pracy

~*~*~*~

Dwa miesiące później
10 października miała miejsce tragedia która bardzo szybko obiegła świat shinobi. Wstrząsneła ona zarówno mieszkańcami osady jak i każdym innym człowiekiem. W obronie wioski przed biju Kyuubim no Kitsune zginął Yondaime Hokage, żółty błysk Minato Namikaze . Tego samego dnia na skutek ekstrakcji demona zmarła również jego żona Kushina Uzumaki ówczesny jinchuurki. Demon jednak został dzięki ich poświęceniu zapieczętowany.
Wiadomością znaną jedynie mieszkańcom było iż dziewięcioogoniasty zapieczętowany na nowo został w niemowlaku.
Jednak o tym że dziecko było synem Minato Namikaze oraz Kushiny Uzumaki wiedziało już tylko kilka osób.
Stanowisko V Hokage dzięki poparciu starszyzny objął Danzo Shimura. Od tego dnia dla Konohy nastały ciężkie i mroczne czasy …


~*~*~*~

29.01.2015

Kolejne info

Ohayo, jak widzicie rozdział nadal się nie pojawił ... <ustawia tarczę przed różnymi przedmiotami rzucanymi w niego> Gomen ! Niestety długo jeszcze poczekacie na Rozdział 26 opowiadania "Ryu no Monogatari" (smocze opowieści). Muszę wszystko dokładnie przemyśleć i rozplanować oraz nabrać weny do tego opowiadania.

 Mam też dobre informacje ! Postaram się od soboty rozpocząć krótką serię innego opowiadania mojego autorstwa, mianowcie: "Kurai Monogatari" (mroczne opowieści).

O czym będzie opowiadać ? Z grubsza, mroczną niezbyt miłą, "alternatywną" historie jaka mogła spotkać naszego blondyna. Jeśli "Prolog" nie pojawi się w sobotę wyczekujcie na niego w niedziele. Seria będzie wychodzić do zakończenia jej lub też powrotu weny wobec pierwszego opowiadania. Rozdziały powinny ukazywać się co tydzień w weekendy. Gorąco polecam.

Co do innych spraw organizacyjnych. W weekend postaram się ogarnąć wygląd bloga więc wyczekujcie tego :)

Pozdrawiam was i nadal informuję że NIE ZAMIERZAM KOŃCZYĆ TEGO BLOGA TUDZIEŻ OPOWIADANIA !

16.01.2015

Liebster Award

Dzięki za nominacje do Liebster Award Asiek, Sakuya Lisek, cieszę się że pomyślałyście o mnie,jako że obie mnie nominowałyście odpowiem na całe 22 pytania ! To zaczynamy !

Zasady:
"Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za "dobrze wykonaną robotę". Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie obserwatorów, więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga który Cię nominował."

Pytania od Asiek:

1. Skąd się wziął pomysł na pisanie bloga ?
Nie jest to mój pierwszy blog ale po prostu wymyśliłem całą historie i postanowiłem się nią podzielić z wszystkimi.

2. Co jest twoją największą pasją/zainteresowaniem/hobby ?
Moją pasją, zainteresowaniem i hobby jest anime oraz manga. Jestem Otaku w pełnym tego słowa znaczeniu. Po za tym to myślę że strzelectwo.

3. Jakie zwierzę do ciebie najlepiej pasuje ?
Nie wiem czy dobrze rozumiem pytanie ale myślę że pies >_>

4. Jaką porę roku lubisz najbardziej i dlaczego ?
Oczywiście LATO ! Uzasadniam to moim Ecchi charakterem ! W lato jest ciepło więc nie trzeba ubierać się tak jak w zimę czy inne pory roku, po za tym są spódniczki u dziewcząt :P

5. Skąd czerpiesz wenę/inspirację by tworzyć ?
Myślę że inspirują mnie odcinki różnych anime, jest to spowodowane fascynacją jak wielki i rozległy świat potrafi stworzyć autor.

6. Jakie jest twoje największe marzenie ?
 Znaleźć się w świecie anime >.>

7. Twój ulubiony film/książka ?
Film - Lucy
Książka - Hobbit

8. Jaki gatunek muzyki preferujesz ?
Reggae

9. W jakim miesiącu masz urodziny ?
W lipcu ...

10. Czy masz rodzeństwo ?
Tak, mam

11. Jakie miasto na świecie chciałbyś odwiedzić i dlaczego ?
Myślę że Kioto w Japoni. W wielu mangach i anime jest ono wspominane jako wspaniałe miasto które posiada wiele atrakcji. Jestem zafascynowany kulturą Japońską więc całą Japonię bym chciał zwiedzić :)

Teraz pytania od Sakuya Lisek:

1.Ulubione zwierzątko ?
Pies

2. Ulubiona postać z mangi/anime ?
O kurde ... męska czy żeńska postać ?
Męska - Hyodou Issei z High School DxD
Żeńska - Rias Gremory z High School DxD

3. Najlepsza cecha swojego charakteru ?
Brak dobrych cech ... ale jakbym miał wybierać to poczucie humoru ...

4. Czemu zdecydowałeś się na założenie bloga ?
Odpowiedź brzmi: chciałem podzielić się swoją historią z wszystkimi

5. Kim chcesz być w przyszłości ?
Myślę że nauczycielem

6. Ulubiony kolor ?
Czerwony, od razu powiem że zaraz po nim jest zielony

7. Ulubiony wykonawca ?
O_O" ... japoński czy polski ?
Japoński - zespół Stereopony
Polski - hmm <brak pomysłu nagle> nie ma takiego, słucham co mi w ucho wpadnie

8. Czego nienawidzisz ?
Gdy facet bije kobietę

9.Ulubiony FF ?
 Oj ciężki wybór ... myślę że z aktualnych nadal wychodzących FF to Naruto - Rikudou Sennin pisany przez Robso

10. Trzy rzeczy które uwielbiasz w swoim wyglądzie ?
Nie ma takich rzeczy T_T

11. Horror czy Komedia ?
Komedia

PYTANIA dla nominowanych:
1. Jakie zwierzę chciałbyś/aś mieć ? (wybór zwierząt z całego świata oczywiście)
2. Ulubione anime oraz manga ?
3. Jakie jest twoje marzenie ?
4. Ulubiony przedmiot w szkole ?
5. Jakiś lubiony film czy też książka ?
6. Czego się boisz ?
7. Czemu stworzyłeś/aś swojego bloga ?
8. Ulubiona postać z anime ?
9. Z czego czerpiesz inspiracje ?
10. Ulubione danie ?
11. Ulubiona postać ? (nie ważne skąd, książki anime mangi czy też telewizji)

 Nominuję:
1. Czerwone włosy Uzumaki
2. Konoha no Kiiroi Senko
3. Naruto - Rikudou Sennin
4. Nowe Fairy Tail
5. Parodie Akatsuki
6. Prawdziwy Naruto

Sory ale więcej aktualnie nie czytam (nominujących mnie osób nie można nominować >.>)
To tyle w temacie, dzięki i pozdrawiam Eren ;)

1.01.2015

Szybkie Info

Witam was serdecznie w nowym roku, oto ja Eren-kun ... <ucieka przed rzucanymi w jego kierunku śmieciami> Gomen, gomen ...!
Teraz na poważnie ... opuściła mnie ostatnio wena, mam całkowity zastój. Napisanie zwykłych życzeń wigilijnych czy specjala na nowy rok tak bardzo było dla mnie męczące że nie udało mi się tego dokonać. Ostatnio zresztą pogubiłem się trochę w fabule bloga. Od miesiąca staram się napisać jeden głupi rozdział (26) lecz nie wychodzi mi to. Siadam i przez dobrą godzinę potrafię napisać max jedno zdanie które i tak wydaje mi się bezsensowne ... Nie wiem kiedy pojawi się rozdział, lecz codziennie wchodzę na blogera. Jestem tutaj i widzę jak skaczą i maleją wejścia na bloga. Jestem szczęśliwy że 100 osób ostatnio odwiedza mojego bloga, że komentujecie i wytrwale czekacie aż w końcu coś napiszę.
Czytam każdy komentarz, dlatego jak macie jakieś pytania piszczcie śmiało. Krytyka ? Przyjmę ją z otwartymi ramionami, lecz prosiłbym o nie obrażanie mojej osoby (Rafael Reyes).
Oczywiście zgadzam się ostatnio przesadzałem, i to grubo. Zbyt często wychodzi mi komedia, a charaktery niektórych postaci są po prostu idiotyczne. Wątki miłosne idą mi opornie co można zauważyć w rozdziałach związanych z egzaminem na chuunina.

Wpadłem na pewien dość szalony pomysł (zainspirowany zacną blogerką Narya Anima) lecz zanim go zrealizuję minie sporo czasu, mianowicie rewrite bloga (napisanie od nowa). Czemu o tym myślę ? Ponieważ prolog jak i pierwsze rozdziały bloga mnie nie zadowalają. Wydają mi się słabe i pokręcone. W przypadku gdybym zastosował takowy zabieg rozdziały byłyby całkowicie poprawione, obrazki zastąpione nowymi a bohaterowie i ich charaktery uzupełnione. Lecz jak już pisałem nawet jeśli zrealizowałbym dany zamysł to minie sporo czasu dlatego też proszę się nim za bardzo nie przejmować, oczywiście zachęcam do pisania opinii w komentarzach na ten temat.

Pozmieniałem kilka mało znaczących informacji na blogu oraz dodałem zakładkę "Specjale" w której będę umieszczał linki do rozdziałów specjalnych.

Chciałbym życzyć wszystkim (spóźnione ale co tam) SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU !

To chyba wszystko co chciałem wam przekazać ludziska. Jeszcze raz przepraszam was za mój brak weny oraz proszę o cierpliwość bo bloga nie mam zamiaru kończyć.