18.04.2015

Kurai Monogatari Rozdział 6

Nie wiem kiedy pojawi się kolejny rozdział ...



Kurai Monogatari



Mimo zmęczenia nieustannym biegiem Naruto dotarł nareszcie do wioski w kraju trawy. Strażnicy widząc ranną dziewczynę na jego rękach pozwolili na wizytę w szpitalu gdzie bezzwłocznie się udał. Na miejscu lekarze bez najmniejszego oporu zaczeli leczyć zielonowłosą co było mu na ręke. Pod pretekstem zmęczenia wymknął się ze szpitala tylko po to aby wpaść na przywódcę tejże wioski z eskortą kilku jouninów. Mimo ogromnej nie chęci do wszystkich ludzi wysilając się na uprzejmy ton wyjaśnił po krótce sytuację w której się znalazł

- Ja i moja siostra jesteśmy podróżnikami – skłamał patrząc prosto w oczy starszego faceta – Zaatakowali nas bandyci, broniliśmy się co sił lecz było ich za dużo – opowiadał zmyśloną na miejscu historyjkę – Na szczęście udało nam się w pore wycofać ! Niestety moja ukochana nee-chan była w okropnym stanie ! Przerażony że może umrzeć znalazłem w sobie na tyle siły aby dotrzeć tutaj i dzięki bogu okazaliście się uprzejmi, dziękuję – skłonił się choć w głowie krzywił się na samą myśl jak to wygląda – Teraz za pozwoleniem chciałbym trochę odpocząć …

- Ciekawe rzeczy pan opowiada – mruknął bystrze mężczyzna – Lecz nie sądzi pan chyba że uwierzę w te bzdury ?

- Nie wiem o co panu chodzi … - odpowiedział normalnie choć naprawdę gotowy był walczyć i z największą chęcią pozabijać osoby tu obecne

- Nie możliwym jest uciec z walki z bandytami którzy zwykle są byłymi shinobi – uśmiechnął się szaleńczo – Powiedz prawdę chłopcze to może ujdziesz z życiem

- Nadal nie rozumiem o co … - przerwał gdy jeden z jouninów go zaatakował, spokojnie zablokował jego ataki odskakując na pewną odległość – Co wy wyprawiacie ...?! - zapytał choć dość już miał odgrywania tej roli

- Przestań pieprzyć gówniarzu – stwierdził przywódca – Zablokowałeś atak jounina co świadczy o twojej sile ! Dobrze cię rozpoznałem Uzumaki Naruto !

- A to ciekawe, czyżbyśmy mu zaszli za skórę ?

Mnie się pytasz ? Ja tam gościa nie kojarzę …

- Zdejmij natychmiast to głupie jutsu zmieniające wygląd i oddaj się w nasze ręce, może Danzou da nam za ciebie okup ? – rozkazł rozmyślając o pieniądzach

Jutsu ? O co mu może chodzić …

- Ciekawy jestem gdzie jest reszta twojej głupiej drużyny, ten czarnowłosy emo i dziwna dziewczynka razem z jouninem – mówił do siebie – Jak znam życie szpiegują wioskę mam rację ?!

Co ?

- Co ? – obydowaje zadali sobie to pytanie

- Nie wiem o czym lub o kim pan mówi – podjął ryzykowną grę – Na imię mi Satoshi, a moja siostra to Kana …

- Jeśi nie jesteś Naruto to to udowodnij – rzucił mu zwój – Narysuj coś – rozkazał ukrywając się za swoją ochroną

- Narysuj …? – zastanowił się – Nic z tego nie rozumiem ale dobrze – zaczął gryzmolić po czystym zwoju powoli zapełniając go rysunkiem, chwile mu to zajęło lecz gdy skończył dumny ze swojego dzieła pokazał to obecnym do okoła niego ninja – Proszę – oddał zwój

- Co … to … jest …?! – przestraszył się widząc to co widniało na zwoju

- Krajobraz, a co innego ? – odpowiedział blondyn nie rozumiejąc pytania, cała ta sytuacja była aż za bardzo podejrzana

- To jest krajobraz ? – zdziwił się – Chyba faktycznie cię z kimś pomyliłem … - szepnął nie wiedząc co o tym myśleć – No dobrze, lecz to nie wyjaśnia jak zablokowałeś atak jednego z moich podwładnych

- Huh, to proste, tak samo jak walczyłem z tymi oprychami, mimo że nie wyglądam trenowałem sztuki ninja od małego, tak samo siostra, myślę że jesteśmy na poziomie mocnego chuunina – odpowiedział – Czysty przypadek że udało mi się obronić przed jouninem, chyba że nie zasługuje on na tą range – dogryzł stojącemu nieopodal brunetowi

- Dobrze … jak długo zamierzacie zostać w Kusa-gakure ? – zapytał już spokojniej staruszek

- Dzień lub dwa – skarcił się w głowie – O ile siostra będzie w stanie – dodał pośpiesznie

- Rozumiem, zapomnij o tym co się stało przed chwilą, życze miłego pobytu w naszej wiosce – mówiąc to razem z swoją eskortą odszedł

Serio to kupił ? – zaśmiał się – No cóż, Fuu-chan powinna już się czuć lepiej więc wrócę do szpitala

- Zapomniałeś o czymś najważniejszym

Nie zapomniałem Kurama … po prostu nie mam siły myśleć o tym teraz – mruknął odwracając się na pięcie wracając do budynku pod salę z której w tej właśnie chwili wychodził lekarz

- Wszystko z nią w porządku ? – zapytał choć i tak wiedział jaki jest jej stan

- Tak, w jak najlepszym – odpowiedział doktor lustrując chłopca wzrokiem – To mocna dziewczyna

- Wiem, w końcu to moja siostra – uśmiechnał się

- Może pan wejść, niedługo powinna się wybudzić – dodał na odchodne

- Dziękuje – pomachał mu wchodząc do przestronnego pokoju, ściany pomalowane na jasno niebieski wcale nie poprawiały jego humoru który zepsuty został na wspomnienie o jego osobie w towarzystwie jakiejś drużyny. Na łóżku przy oknie leżała zawinięta po szyję w bandaże dziewczyna. Jej zielone włosy rozrzucone w tym momencie wyglądały tak pięknie iż nie mógł się powstrzymać by ich nie dotknąć. Były tak miękkie, jednym słowem wspaniałe.

- Co ty wyprawiasz Namikaze … - warknęła uchylając powieki

- Nic, nic – zasmiał się zostawiając jej pasemko włosów – Jak tam samopoczucie po wspaniałym przedstawieniu ?

- Nie wiem, nic nie pamiętam – mruknęła powoli wstając do pozycji siedzącej

- Faktycznie trochę wpadłaś w szał – uśmiechnął się

- Jak bardzo nabroiłam ?

- Nabroiłaś ? – zdziwił się – To było wspaniałe ! – podniósł głos – Ta krew ! Te kości ! Kończyny ! Wszystko było idealne ! – zachwycał się

- Czyli je zmasakrowałam ? – ucieszyła się – To dobrze, ta trójka od niepamiętnych czasów ze mnie drwiła. Możliwość wyrzycia się na nich była świetna – odpowiedziała – Szkoda że mało z tego pamiętam, jak mnie powstrzymałeś ?

- Normalnie – stwierdził wymijająco – Aktualnie znajdujemy się w Kusa-gakure – zmienił temat – Kupimy ci trochę rzeczy i ruszymy w dalszą podróż

- Dobrze – wstała – Chciałabym się przebrać, mógłbyś wyjść ?

- Bo wiesz … - zaczął – Przez ten cały szał twoje ubrania tak jakby się zniszczyły …

- …Co ? – zapytała wstrząśnięta – Chwila ! Skoro uległy zniszczeniu jak ty mnie tu … - jej twarz przybrała istnie czerwony kolor

- N-na nic nie patrzyłem przysięgam ! – podniósł ręce w obronnym geście – Okryłem cię jedną z moich bluz i tak doniosłem tutaj !

- Namikaze igrasz ze śmiercią … - szepnęła groźnie

- Po prostu tu poczekaj, pójdę do jakiegoś sklepu i kupie ci ciuchy …

- Sama chcę wybrać … - spuściła głowę, wiedziała że i tak już za bardzo polega na blondynie, ale zakup ubrań nigdy nie był czymś wyjątkowym w jej życiu, nie miała po prostu na to pieniędzy

- Skoro nalegasz – sięgnął do torby wyciągając jakąś koszulkę oraz szorty – Przebierz się w to, później kupimy ci odpowiednie ubrania

- Dzięki … - wzięła ubrania – Teraz wyjdź …

- Hai, hai – zasmiał się wychodząc – Czekam za drzwiami – po wyjściu oddał się zamyśleniom, ten staruch nazwał go jego starym nazwiskiem a także wymienił inne osoby rzekomo należące do jego drużyny. Czyżby się ktoś pod niego podszywał ? Ale kto ? I ten cały test z rysowaniem … przerywając swoje myśli spojrzał na przyjaciółke wychodzącą z sali, jego ubrania były na nią zdecydowanie za duże lecz dodawały jej niesamowitego uroku który oczarował niebieskookiego

- Naruto idziemy ? – zapytała wyrywając go z letargu

- Taa … - odpowiedział i wspólnie ruszyli do wyjścia – Ale pamiętaj, musisz mówić do mnie Satoshi …

- Co ? – zdziwiła się – Czemu ?

- Bo dziś, i na najbliższe pare godzin w wiosce jesteśmy rodzeństwem, ja Satoshi a ty Kana … - mruknął jej na ucho

~*~*~*~

Jak postanowili tak też się stało. W szybkim tempie obskoczyli większość sklepów z ubraniami w wiosce kupując ich najróżniejsze odmiany. Blondyn jedynie powatarzał sobie w myślach „wszystko dla dobra Fuu-chan” . Sama zielonowłosa była zachwycona. Co chwila przytulała swojego przyjaciela który robił dla niej tak wiele. Zakupy skrupulatnie pieczętowali w zwojach aby łatwiej im było je przenosić. Pomarańczowooka przebrała się już w pierwszym sklepie w zakupione: czarny t-shirt odsłaniający część jej płaskiego, ładnego brzucha. Krótkie jeansy odsłaniające znacznie więcej niż zasłaniały, w kolorze niebieskim. Na nogi założyła odpowiednie dla shinobi buty. Po udanych zakupach w których to oszczędności młodego Namikaze znacznie zmalały udali się do pobliskiej knajpki. Nie jedli nic od całych 24 godzin co spowodowało ich ogromny apetyt. Na szczęście gospodarza miał on w karcie Menu Ramen oraz ulubione danie naszej Fuu czyli Curry z ryżem (Curry japońskie). Po zamówieniu i spałaszowaniu kilku porcji najedzeni opuścili lokal żegnani przez niesamowicie szczęśliwego gospodarza.

- Fuu-chan, dziś przenocujemy w wiosce – mruknął

- Naprawdę ?? – dopytywała się – Czemu ??

- Nie myśl że jestem leniem czy coś, po prostu chcę trochę odpocząć w łóżku w którym nie leżałem od dobrych kilku lat – odpowiedział ruszając ku najbliższemu hotelowi, szybko wynajeli pokój z dwoma łóżkami i po wspaniałej relaksującej kompieli (żeby nie było, myli się osobno) zasneli w łóżkach zupełnie jak dzieci którymi zresztą byli …

~*~*~*~

- No a mówiłam ! – krzyczała zielonowłosa skacząc z gałęzi na gałąź – Nie odpowiadaj na zaczepki tego jounina !

- Sam się o to prosił ! – odburknął nadąsany blondyn – Zresztą co my się przejmujemy, jedna mała śmierć, takie zdarzają się na naszym świecie codziennie !

- Czasem cię nie rozumiem – westchnęła – Ale tak czy siak nie zmienia to faktu że Kusa-gakure wie jak wyglądamy oraz ma nas za wrogów !

- Czy to jakiś problem ? I tak zamierzałem kiedyś zniszczyć to miejsce – odpowiedział – Wiedziałaś że chcą przejąć kontrolę nad światem ??

- Co ty bredzisz ? – zdziwiła się – Kusa-gakure to jedna z najspokojniejszych wiosek tego świata !

- Taa może przed utworzeniem Skrzyni Najwyższego Błogosławieństwa – stwierdził – Kyuubi mi o tym opowiadał, działo się to jeszcze za czasów mędrca sześciu ścieżek. Pewien męzczyzna chcąc zapanować nad światem otworzył ją, nigdy więcej już o nim nie słyszano, a legenda wymyślona przez ludzi brzmi „Skrzynia spełni każde twoje marzenie”

- Niemożliwe … na tym świecie nic nie ma za darmo …

- Dokładnie Fuu-chan – uśmiechnął się szaleńczo – Aby otworzyć skrzynię potrzeba niewyobrażalnych pokładów chakry przez co jest ona zamknięta i ukryta w Kusa od pokoleń po za tym legendy to legendy i nie można im wierzyć, a ze względu na chciwość ludzką zamierzam zniszczyć ta wiochę raz na zawsze …

- Dobrze, ale to kiedy indziej – zaśmiała się – Teraz musimy czym prędzej zniknąć z Kraju Trawy i udac się do Kraju Ziemi

- Wiem – zatrzymał się nagle – Zaczekaj chwilkę, wyczuwam jakby słabe ilości chakry …

- To pewnie jacys bandyci

- Nie sądzę … choć, chcę to sprawdzić – ruszył na zachód szybkim biegiem

- No dobrze – westchnęła na myśl o jeszcze dłuższym biegu, po krótkiej chwili dotarli na miejsce i obserwując z ukrycia widzieli scenę która za nic w świecie im się nie podobała …

Do rzeczy, na łące po środku lasu trzech ANBU Kusa-gakure katowało właśnie białowłosą dziewczynkę mniej więcej w ich wieku. Mimo faktu iż na jej czole błyszczała opaska z symbolem ich wioski oni jak gdyby nigdy nic chcieli ją zabić.

- Naruto pomożemy jej ?

- Daj mi chwilkę … muszę przeanalizować sytuację … - mruknął, jak dobrze wiedział w Kusa-gakure jakiś czas temu miał miejsce rozłam … kraj podzielił się na zwolenników idei przejęcia władzy nad światem oraz pomysłu spokojnego życia bez wojen … jeśli dobrze zrozumiał motyw jednostki ANBU mieli oni za zadanie zabić tą dziewczynkę gdyż należała do przeciwnej strony … tylko czemu zabijać nic nie warte dziecko …

- Naruto … ona jest wyjątkowa …

Wiem … zrozumiałem od razu … może kiedyś się odwdzięczy … - mruknął przerywając swoje myśli wyskoczył z ukrycia na sam środek polanki

- Czyli jednak tak – zaśmiała się również schodząc z drzewa

- Czego tu gówniarze ?! – zapytał pierwszy który ich zauważył – Też chcecie oberwać ?!

- Kurna czemu to my mamy pecha – odezwał się następny – Choć zabicie kolejnych gówniarzy wydaje mi się całkiem fajne

- Może nawet ta zielonowłosa na coś się przyda – dodał trzeci lustrując zboczonym wzrokiem towarzyszkę blondyna

- Fuu-chan głęboki wdech i wydech, tym razem zostaw to mi – uśmiechnął się niczym drapieżnik który właśnie dostrzegł swoja zwierzynę i przybrał postawę do walki, nie wyjął nawet katany wiedząc że i tak nie będzie mu potrzebna

- Odważny jesteś bachorze ale nie myslisz chyba logicznie że wygrasz przeciwko trójce dobrze wyszkolonych ANBU ? – roześmiał się

- Przekonamy się – odpowiedział ruszając na nich, chciał się pobawić, zniszczyć ich najpierw psychicznie, a potem fizycznie co jak zaplanował doskonale mu wyszło. Nie doceniając jego umiejętności z całej trójki zaatakował tylko jeden. Jego ogromne zaskoczenie gdy został nabity na gałąź pobliskiego drzewa nie opiszą żadne słowa. Pozostała dwójka przerażona zaistniałą sytuacją natychmiast ruszyła pomścić przyjaciela co jak się okazało było złym pomysłem. Pierwszy z nich skończył rozcięty przez swój własny kunai od krocza po szyję (tak, ten zboczony) , a drugi z skręconym karkiem wylądował u stóp nieprzytomnej białowłosej

- Skończyłeś się bawić ? – zapytała znudzona zielonowłosa – Bo tak jakby mamy tu ranną dziewczynę

- Zostaw ją, wyliże się – mruknął patrząc na białowłosą

- Nie bierzemy jej z sobą ? – zdziwiła się

- Oczywiście że nie, to że uratowałem jej życie to po prostu mój kaprys … - odwrócił się – Ma silną chakre więc na pewno przeżyje – dodał wskakując na najbliższą gałąź

- Jak chcesz … – ostatni raz spojrzała na białowłosą ruszając za swoim towarzyszem, nieprzytomnej dziewczynie zostawiła jedynie krótką wiadomość wyrytą na korze drzewa „Żyj i walcz dla siebie, może kiedyś się spotkamy”

~*~*~*~

4.04.2015

Kurai Monogatari Rozdział 5

... to co było pozostawię bez komentarza ... ważne jest to co jest tu i teraz, a jest nim kolejny rozdział ... miłego czytania ...

Kurai Monogatari



- Gdzie się udamy teraz Naruto ? – zapytała gdy w końcu zrobili przerwę, mimo iż miło jej się siedziało na jego umięśnionych plecach nie chciała być balastem

- Udamy się do Suna-gakure – mruknął wyciągając mapę – Aktualnie jesteśmy na skraju kraju wodospadu – wskazał punkt na mapie - Przejdziemy przez Kusa-gakure, następnie Iwa-gakure i stamtąd prosta drogą do Suny – pokazał trasę sunąc palcem po mapie



- Umm nie prościej by było przejść przez Kusa-gakure i Ame-gakure ? – zapytała pokazując jednocześnie



- Przyznaję byłoby prościej lecz kraj ten jest niesamowicie nieprzyjemny dla obcych – westchnął – Nie ma szans abyśmy się przedarli bez zwrócenia na siebie uwagi

- Rozumiem … - westchnęła – Czyli długa podróż przed nami, nie rozumiem tylko po co udamy się do Kusa …

- Hmm między innymi aby zakupic ci rzeczy potrzebne do życia ? – zaśmiał się – Co się tak na mnie patrzysz ?

- A-ale ja nie mam pieniędzy … - spuściła głowe

- O pieniądze się nie martw – położył jej rękę na puszystych włosach – Robi się już ciemno więc dzis śpimy tutaj

- Tu na dworze ? – zdziwiła się – Masz namiot ?

- Namiot ? – spojrzał na nią – Nie ma nic lepszego niż spanie pod gołym niebem

- Jak dla kogo … - mruknęła

- Rozchmurz się, takie już jest nasze życie – uśmiechnął się lekko – Po za tym to doskonały trening ciała

- Jak będę chora to to będzie dopiero trening – westchnęła

- Nigdy tego nie zauważyłaś ? – zapytał nagle – Jinchuuriki nie chorują, jesteśmy ponad to. Nasze ciała, a nawet nasz rozwój psychiczny jest szybszy niż u innych. Dojrzewamy znacznie szybciej, a nasze przezycia tylko to wszystko potęgują.

- Faktycznie … - usiadła zdziwiona obok blondyna – Opowiedz mi coś jeszcze, na przykład o sobie …

- A co byś chciała wiedzieć ?

- Wszystko … - zarumieniła się lekko – Jeśli to nie problem oczywiście …

- Nie … ale żądam tego samego potem – uśmiechnął się chytrze

- Zgoda – odpowiedziała z usmiechem

- Od czego by tu zacząć – zastanowił się – Moje wspomnienia z wioski są raczej nic nie warte, głównie jest to historia o dziecku walczacym o przetrwanie w świecie nienawiści … Nie miałem żadnych przyjaciół, ludzie mnie nienawidzili czyli standard, oczywiście kojarzę twarze poszczególnych równieśników, była na przykład strasznie wkurzająca różowowłosa dziewczyna z ogromnym czołem czy też dziwna skryta w sobie Hyuga, najbardziej denerwował mnie jednak jakiś wiecznie wesoły Uchiha, lecz to nic nie znaczy. Z wioski uciekłem siedem lat temu, pomógł mi w tym Kurama. Dzięki jego pomocy wioska już mnie nie odnalazła. Zaprowadził mnie w szczególne miejsce które już zawsze pozostanie w moim sercu jako najpiekniejsze na świecie. To tam dzielnie trenowałem. Nauczyłem się żyć w dziczy. Walczyć i wygrywać. To właśnie tam spędziłem w odosobnieniu siedem lat życia. Siedem długich lat których nigdy nie zapomne. Sam trening był nieziemsko trudny – zaśmiał się – Kyuubi dawał mi w kość na każdym kroku. Lecz cieszę się że to robił, dzięki temu mam siłę aby bronić podobnych do mnie – spojrzał spokojnie na zielonowłosą która opierając głowę na jego ramieniu przysnęła – Oyasumi Fuu-chan – mruknął

~*~*~*~

Jednak w Taki-gakure nie było tak pięknie jak w przypadku naszej parki. Przywódca wioski Shibuki wydzierał się właśnie na strażników bramy składających raport. Jak oni mogli przyjść do niego z tak ważną sprawą dopiero teraz ?! Największa broń wioski ukrytego wodospadu uciekła z jakimś chłopakiem ! Nie wiadomo nawet gdzie są ! Większość jednostek ANBU przebywających w wiosce wymordowana, a do tego wszystkiego zniknął zwój przekazywany z pokolenia na pokolenie ! Po prostu upadek wioski murowany !

- Natychmiast wysłać jakąś drużynę za tą dwójką ! Niech sprowadzą ich tutaj, chłopaka mogą zabić ! – rozkazał – Jeśli zajdzie potrzeba możecie zabić również i ją – dodał

- Hai … - odpowiedzieli wybiegając z gabinetu

- Niech no ja ją w swoje łapska dostanę … ta dziewczyna pożałuje że się urodziła … - szepnął do siebie

~*~*~*~

- Fuu obudź się – powiedział spokojnie do przyjaciółki, gdy ta powoli uniosła powieki ujrzała jego lekki uśmiech – Masz śniadanie – podał jej nabitą na patyk upieczoną rybę – Zajadaj, zajadaj bo mamy mało czasu

- Dziękuję Naruto – wzięła od niego przełykając ślinke która nazbierała się od zapachu – Czemu się tak bardzo śpieszymy ? W wiosce wymordowaliśmy oddziały ANBU więc nie wyślą za nami jednostek

- Nie w tym rzecz, choć trochę się mylisz – mruknął zjadając rybę – Wysłać zawsze mogą jouninów, lecz śpieszę się ponieważ im szybciej dotrzemy do Suny tym szybciej zwerbujemy kolejnego jichuuriki oraz rozpoczniemy trening – uśmiechnął się szatańsko

- T-trening ? – zdziwiła się, mimo wszystko dokładnie pamiętała co opowiedział jej wczoraj blondyn

- Tak, chyba nie myślałaś że z takimi umiejętnościami wskórasz coś przeciwko światu ?

- Nie obrażaj mnie, wcale nie jestem taka słaba ! – nadęła policzki

- Nie powiedziałem że jesteś słaba – zaśmiał się kręcąc głową – Po prostu wciąż musimy stawać się lepsi aby w przyszłość spełnić nasze marzenia

- Dobra, pokaże ci z kim zadarłeś ! – stwierdziła kończąc rybę – Stanę się lepsza niż ty czy ktokolwiek inny ! Wymorduję całe Taki-gakure i zemszczę się za wszystkie krzywdy które mi wyrządzili ! – krzyknęła

- I to jest podejście ! Ruszajmy już, wyczuwam że drużyna z wioski jest niedaleko więc będzie trochę zabawy – szepnął jej na ucho – Tym razem dam tobie tą przyjemność wykończenia ich…

- Dziękuję – odpowiedziała wstając, jak postanowili tak też zrobili ruszając w wyznaczonym kierunku. Biegli najwolniej jak potrafili. Niebieskooki informował na bieżąco w jakiej odległości są przeciwnicy więc dokładnie wiedzieli gdy byli oni stosunkowo blisko, i nie mylili się. Po chwili nad ich głowami przeleciało kilka kunai z przyczepionymi wybuchowymi notkami

- Taka szkoda, drużyna złożona z samych dziewczynek – zaśmiał się lądując na ziemi – Fuu-chan zazdroszczę ci ! – lecz dziewczyna nic nie odpowiedziała stojąc kilka kroków przed blondynem i z wściekłą miną lustrująca przeciwniczki

- Jesteście zatrzymani – powiedziała brunetka wysuwając się na przód – Baishunpu (z jap. dziwko/kurwo ewentualnie prostytutko nie jestem dobry w japońskich przekleństwach) lepiej się nie opieraj bo przypadkiem możemy cie zabić – stwierdziła lekceważąco, a jej twarz wykrzywił się w nienaturalnym uśmiechu

- Właśnie Baka ! – podchwyciła żart blondynka – Shibuki z chęcią się tobą dobrze zajmie !

- Nie obchodzisz mnie, dostałam rozkaz zlikwidowania demona ! – stwierdziła rudowłosa ruszając do ataku

- Aika – mruknęła patrząc na brunetke – Junko – patrząc na blondynke – Zakuro … - unikając ataku rudowłosej – Zniszczę was ! – roześmiała się szaleńczo, całe jej ciało otoczyła gęsta pomarańczowa chakra tworząc za jej plecami całe 3 owadzie skrzydła, drużyna złożona z trójki jouninek cofnęła się o krok

Jak myślisz Kyuubi, Fuu-chan się opanuje czy będzie trzeba ją uspokoić ? – zapytał w myślach

- Ciężko jednoznacznie określić, wszystko zależy od jej silnej woli – odpowiedział mu – Lecz coś czuję że czeka nas miła potyczka

Chciałbym uniknąć tego lecz wiem jak skończyło się w moim przypadku – westchnął na myśl o tamtym dniu. Było to jakieś dwa lata temu. Na teren jego obozowiska wkroczyła grupka osób. Byli to najprawdopodobniej okoliczni bandyci zwabieni niczym owady w puapkę owadożernej muchołówki. Niestety nie wiedzieli że spotka tam ich tylko śmierć … chłopak tak się zatracił w zabijaniu, torturowaniu, wyrywaniu wnętrzności i bawieniu się ich kończynami że nie zauważył kiedy jago skóra oderwała się od ciała a czerwona niczym krew chakra pokryła go dokładnie tworząc miniaturke lisa. Do dziś pamięta jak bardzo Kurama go pobił. Tak pobił. W jego głowie. W jego myslach. Zbił na kwaśne jabłko, tak bardzo że przez następny tydzień chłopak musiał ograniczać treningi do minimum. Zrobił to gdyz był to jedyny sposób aby wyciągnąć go z tymczasowego szału. Niestety jego myśli zostały nagle przerwane niewyobrażalnie głośnym krzykiem. Pochodził on od prawdopodobnej liderki drużyny z Taki, brunetki imieniem Aika. Krzyczała i miotała się w bólu gdy zielonowłosa towarzyszka blondyna łapami chakry urywała jej obie ręce. Z ran tryskała krew zupełnie jak z kranu. Oderwane kończyny zostały natychmiastowo odrzucone przez przypominającą już miniaturke owada dziewczynę. Jej piękna skóra zaczęła powoli odrywać się, a chakra gęstnieć przylegając do skóry. Pozostałe dwie przeciwniczki już nie tak pewne siebie po zobaczeniu tego co się stało stały w pewnej odległości szyukując się do ucieczki

- Jednak będziesz musiał trochę zawalczyć z swoją dziewczyną – mruknął – To będzie dobry sprawdzian twoich umiejętności nie sądzisz ?

Zamknij się głupi lisie ! O-ona nie jest moją d-dziewczyną ! – warknął groźnie – Siedź cicho bo to co rozgrywa się przed moimi oczyma jest przepiękne ! – tak jak powiedział, Fuu przeistoczona już w dokładną miniaturkę z czterema owadzimi skrzydłami i miażdżyła właśnie jedną łapą chakry blondynkę. Ciało ludzkie składa się w 60 % z wody. Wyciskając właśnie takiego człowieka wydawać się mogło że to nie 60 % lecz całe 99 % ! Krew tryskała na wszystkie strony, kości trzaskały niczym łamane gałązki, a krzyk razem z życiem ofiary zgasł tak szybko jak się pojawił. Pozostawiając kupkę miesa nie przypominającą w najmniejszym stopniu istotę ludzką krwiożerczy instynkt skupił się na ostatniej żywej dziewczynie. Z przerażającym rykiem miniaturka Nanabi ruszyła w tempie szybszym niż błyskawiczny. Dopadając swoją ofiarę zaczęła pastwić się nad jej ciałem. Zadawała rany niesamowicie bolesne lecz nie zagrażające szybkiej utracie życia. Po dłuższej zabawie stwierdzając że ta zabawka jest już nudna bez problemu łapą chakry oderwała całą głowę uśmiercając na dobre ostatnią jouninke wysłaną w pościg

- Przygotuj się lepiej, Chomei poinformowała mnie że nie ma już nad tym kontroli – ostrzegł

- Tym lepiej – uśmiechnął się odpowiadając już głośno – Fuu-chan ! Wybacz ale troszeczkę cię poturbuję, zgadzasz się ? – nie czekając na odpowiedź błyskawicznie zaatakował kopnięciem lecz zostało sparowane, tak samo zresztą jak inne próby walki w zwarciu

- Nie przebijesz się idioto, co ty kombinujesz ?

Czy to nie ty zasugerowałeś że to świetny sprawdzian moich umiejętności ? – zaśmiał się szyderczo unikając łapy chakry

- Może i tak, ale długo nie pociągniesz nie używając płaszcza mojej chakry

- Jeszcze zobaczymy … - zakończył rozmowę unikając kolejnego ataku, następnie złożył pieczęcie – Katon: Goenkyu no Jutsu ! – średnich rozmiarów kula poleciała wprost na młodą jinchuuriki. Uderzając dodatkowo wybuchła odpychając ją na pobliskie drzewa które zostały połamane naciskiem jej ciała – Fuuton: Senpuuken ! – uderzając pięścią w powietrze spowodował fale uderzeniową która uderzając dodatkowo zdezorientowała Fuu, następnie puścił się niesamowicie szybkim sprintem tylko po to aby znaleść się za nią i wymierzyć perfekcyjny cios w kark lecz został on zablokowany, a kilka łap chakry odepchnęło go na odpowiednią odległość. Po chwili miniaturka siedmioogoniastej przykucneła jakby i zaczeła tworzyć coś przez co Naruto zrobiło się niesamowicie gorąco

- Dobra młody ! Koniec zabawy ! To się robi zbyt niebezpieczne ! – krzyknął lis – Jeśli tego użyje nie tylko cały krajobraz zmieni się w ponure miejsce lecz i ty zmienisz się w kupkę prochu !

PRZECIEŻ JA TO WIEM ! – oburzył się aktywując natychmiast płaszcz chakry lisa, cztery ogony wściekle zafalowały za jego plecami. Jego krwawe oczy z pionową źrenicą z dokładnością obserwowały choćby najmniejszej szansy na znokautowanie przeciwniczki. Ręce z wyostrzonymi paznokciami przypominającymi szpony swobodnie zwisały wzdłuż ciała, a popażenia których doznał w kontakcie z chakrą innego jinchuuriki natychmiast się zagoiły – Teraz !

- Teraz ! – krzyknęli równocześnie, ciało blondyna dosłownie znikło w błysku tylko po to by pojawić się za swoją towarzyszką i jednym dokładnym ciosem w kark odebrać jej jaką kolwiek możliwość ruchu oraz przytomność. Dziewczyna bezwładnie opadła na ziemię, a niebiesko czerwona chakra zbierana skrupulatnie do stworzenia bijudamy znikła niczym bański mydlane. Czerwony płaszcz chakry otulający ją dokładnie wnikł w pieczęć widniejącą na jej ramieniu lecz ku zdumieniu chłopaka jej ubrania były po prostu zniszczone, praktycznie nie istaniały

- Przepraszam Fuu-chan ale to było konieczne … udowodniłaś mi swoją siłę … - mruknął wyjmując szybko bluzę z torby i okrywając ją, wziął na swoje ramiona pozbawione już jakiejkolwiek chakry Kyuubiego ruszając ku Kusa-gakure

~*~*~*~

1.03.2015

Kurai Monogatari Rozdział 4

Ohayo i od razu na wstępie Gomen ! Rozdział miał się ukazać wczoraj ale czasu mi zabrakło ! Nawet na komputer nie wszedłem ! o_o ! Lecz nie ma się co martwić, notka ukazuje się dzisiaj a wszystkie następne jak zwykle w sobotę (chyba że znów coś mi wyskoczy >_>). Zapraszam do lektury !

Kurai Monogatari



- P-propozycję ? – zapytała gdy trochę się uspokoiła, dopiero teraz spostrzegła jak bardzo przystojny jest jej nowy znajomy

- Chciałabyś do mnie dołączyć ? – zapytał prosto z mostu

- C-co ? – zdziwiła się przy okazji rumieniąc – Chcesz abym opuściła wioskę prawda ?

- Tak, zamierzam zniszczyć ludzkość i wioski przez które wycierpieliśmy tyle złego – odpowiedział

- Zniszczyć ? J-jak ? Przecież jeden człowiek nie dałby rady całej osadzie ! – zaczęła rozsądnie myśleć

- Człowiek może i nie – mruknął – Lecz czy my jesteśmy ludźmi ? Każdy kogo znamy uważa nas za demona, potwora, istotę nadprzyrodzoną która niesie tylko śmierć

- Nie wiem jak ci na to odpowiedzieć … - opuściła głowę

- Moim marzeniem jest zniszczyć Konoha-gakure z której pochodzę – powiedział nagle – Chcę uwolnić zamkniętego we mnie biju oraz zebrać pozostała dziewiątkę

- C-co …?! – przestraszyła się – C-całą dziewiątkę ?! Uwolnić każdego biju ?!

- Biju nie są potworami tylko żywymi mającymi uczucia stworzeniami – zaczął – To ludzie zrobili z nich demony oraz uwięzili jako broń ostateczną, używając ich do własnych celów wbrew ich woli

- J-ja … nigdy tak o tym nie myślałam … - posmutniała – Nanabi zawsze była do mnie nastawiona negatywnie …

- Nie dziwię jej się – odezwał się nagle tak aby i ona mogła usłyszeć – Po tym co nam zrobili ludzie od wieków próbujemy się tylko uwolnić i ich zniszczyć

- Taa, nie zapomnę pierwszego dnia treningu ! – warknął blondyn – Dałeś mi w kość ruda wywłoko !

- Jak mnie nazwałeś ?! – oburzył się – Ja ci dam rudą wywłokę ty nic nie warty gówniarzu !

- N-niesamowite … - nie mogła się nadziwić – Świetnie się ze sobą dogadujecie … chyba …

- Wiesz, zaufałem mu tak samo jak on mi, szybko znaleźliśmy wspólny język – uśmiechnął się niczym szaleniec

- Myślę że Choumei również się zgodzi współpracować …

- CHYBA ŻEŚ Z BYKA SPADŁ ZGREDZIE ! – wydarł się nowy kobiecy głos

- Widzę że nic się nie zmieniłaś … chwila jak mnie nazwałaś ty idiotko ?!

- Hahaha – roześmiał się nagle blondyn – Rozmowy biju mimo wszystko sa zabawne

- Faktycznie fufufu … - śmiała się cicho dziewczyna

- I z czego się śmiejecie głupi ludzie ?! Mam was posiatkować ?!

- Choumei ! – krzyknął nagle – Zwolnij na chwilę !

- Nie będzie mi rozkazywać biju który uległ człowiekowi ! Nawet jeśli to ty Kurama !

- Posłuchaj – zaczął rozmawiać z nią telepatycznie – Myślę że możemy zaufać naszym jinchuuriki

- Jeszcze czego – odpowiedziała również telepatycznie – Na mózg ci padło ?! Dawno już nie słyszałam takiej bzdury !

- Nie sądzisz że to dobra sposobność aby zyskać wolność ? – zapytał nagle

- Skąd pomysł że nie zmienią zdania ! W końcu to ludzie ! Są chciwi, pożądają mocy !

- Znam Naruto nie od dziś, wiem że z całego serca postanowił zwrócić nam wolność, nie tylko mnie lecz całej reszcie ! Całej naszej dziewiątce !

- I czego odemnie oczekujesz ?! Mam nagle ulec swojej jinchuuriki ?!

- Nie chcę abyś się poddała, jedynie dała jej szansę, możesz się nieźle zdziwić – zaśmiał się na wspomnienie o małym blondynie – Masz pozostać sobą, bo taką cie lubię. Daj tylko szansę tej dziewczynie

- Ehh spróbuję lecz nic nie obiecuję … - mruknęła zrywając połączenie – Róbcie sobie co chcecie …

- Ehh ?! – zielonowłosa mocno się zdziwiła – Umm Nanabi ? – lecz biju już nie odpowiedziała

- Okay ! – rozpoczął chłopak – Skoro tą sprawę mamy już załatwioną to jaka jest twoja odpowiedź ? Dołączysz do mnie ?

- Hai Naruto, i mów mi Fuu ! – odpowiedziała przytulając go co wywołało u niego niekontrolowany rumieniec

- Okay – uwolnił się z jej uścisku – To teraz ta druga sprawa którą mamy tu do załatwienia

- To znaczy ?

- Kyuubi chce abym wykradł pewien zwój który należy do wioski – odpowiedział nie pewnie – Nie wiem dokładnie o co mu chodzi

- Zwój ukryty jest pod budynkiem administracyjnym, a potrzebny nam będzie do rytuału uwolnienia

- No widzisz, skąpe te informacje ale zawsze coś – zaśmiał się drapiąc po głowie

- Nie wiem o co chodzi bo nigdy o czymś takim nie słyszałam

- To raczej pewne, władze wioski nie wykrzykiwałyby do wszystkich „Patrzcie mamy tajny zwój!” – zaśmiał się – Czyli wystarczy zrobić mały włam ?

- Umm nie sądzę aby to było takie proste zadanie Naruto … - powiedziała nie pewnie – Z tego co mi wiadomo pod budynkiem administracyjnym jest siedziba ANBU

- Czyli drobne utrudnienie, nie pogniewasz się jeśli zabiję jednego czy dwóch ? – zapytał dla pewności

- Zabij nawet setkę ! ANBU to cholerstwo którego nienawidzę ! – stwierdziła natychmiast

- To się dogadamy – uśmiechnął się złowieszczo – Ruszajmy

Jak powiedział tak zrobili, do budynku administracyjnego nie mieli dalekiej drogi, Taki-gakure jest bądź co bądź drobną wioską. Bez problemu weszli do wnętrza budowli. Pod osłoną pewnego jutsu rzuconego przez blondyna przemknęli szybko do przejścia prowadzącego do podziemi. Mimo trudności jakie sprawiało chodzenie w ciemnościach dotarli do końca drogi gdzie zastali drzwi.

- Ostrzegam, jeśli nie chcesz mieć skrzywionej psychiki polecam zamknąć oczy, ja kiedyś nie zamknąłem – oblizał się wymownie neutralizując jutsu oraz przywołując katanę z zwoju

- Popatrzę sobie … - uśmiechnęła się ciepło

- Ostrzegałem – mruknął wskakując do pomieszczenia pełnego mężczyzn w różnym wieku, błyskawicznie dotarł do pierwszego i jednym płynnym ruchem odciął mu głowę. Po chwili w krzyku agonii upadł kolejny mężczyzna z dziurą w klatce piersiowej. Krwawej jadce nie było końca. Namikaze zmasakrował dziesiątkę ANBU bez mrugnięcia okiem, jednakże reszta stawiła opór. Dzięki małej przestrzeni nie mogli walczyć za pomocą dobrze wytrenowanych jutsu. Pasowało to jednak chłopakowi, uwielbiał wykańczać wrogów własnoręcznie. Bawić się nimi niczym zabawkami. Twarze pełne strachu, czy też złudnej nadziei na wygraną walkę lub ocalenie życia. Wszystkie te emocje były tak bardzo podniecające ! Nim się obejrzał aktywował jeden ogon i łapą chakry rozerwał przeciwnika.

- Chcesz też się zabawić mała ? – zapytała nagle

- Słucham …? – odpowiedziała nie do końca kontaktując, cała ta krew i fruwające na wszystkie strony wnętrzności nieźle nią wstrząsnęły

- No choć, kilka trupów to chyba nic wielkiego ? – zachęciła

- D-dobrze … - zdążyła jedynie mrugnąć gdy jej świadomość odleciała w głąb umysłu by po chwili powrócić, nie mając jednak władzy nad ciałem które otaczała pomarańczowa powłoka tworząca za jej plecami dwa owadzie skrzydła

- To zaczynamy ! Lepiej się trzymaj ! – ciało dziewczyny kontrolowane przez biju ruszyło pędem ku zdziwionemu oponentowi – Hahaha ! – roześmiała się rozrywając jego ciało, jednocześnie łapą stworzoną z chakry wyrywając kawał ciała innego faceta

- Widzę postanowiłaś się zabawić Fuu-chan ! – krzyknął do niej chłopak – Cieszę się ! – uśmiechnął się szatańsko podcinając kolejnemu gardło, z rozciętej tętnicy trysnęło mnóstwo krwi

- Lepiej uważaj gówniarzu bo jeszcze ciebie przypadkiem poturbuję ! – ostrzegła odrywając komuś głowę

- Czy to wyzwanie Choumei ?! – warknął lis

- Nie, prędzej kpiny ! Zestarzałeś się ! Nie ten wiek co ?! – szydziła

- Młody … pokaż jej co to znaczy rozgniewać najpotężniejszego z biju …

- Sory Kyu ale nie mam zamiaru ściągać tutaj całej wioski przez ilości chakry którą wyczułby nawet gennin – zaśmiał się gdy za jego plecami wyrosły kolejne dwa ogony – Czas to kończyć ! – zaatakował błyskawicznie, znikł z pola widzenia wszystkim nawet kontrolowanej zielonowłosej. Gdy pojawił się nagle wszyscy żywi jeszcze oponencie padli na ziemię brocząc sporymi ilościami krwi – Idziemy Fuu, musimy zabrać ten zwój i jeszcze dziś wyruszyć z wioski

- I tyle z zabawy, jesteś do dupy chłopcze – mrukneła oddając władzę dziewczynie

- To było … niesamowite … uczucie … - zaśmiała się biorąc głębokie oddechy

- Przyzwyczaisz się, przy mnie nigdy nie będzie spokojnie – mruknął pomagając jej wstać i ruszyli dalej

Schodząc krętymi schodami w dół doszli do średniej wielkości wrót. Otworzyli je jednocześnie uważając na pułapki. Na środku bogato zdobionej sali w szklanej gablocie umieszczony był zwój. Wiedzieli że to właśnie po to tu przyszli. Lecz jednocześnie zbyt łatwe wydawało się zabranie go bez problemu.

- Zaczekaj tu chwilę … ja po niego pójdę – mruknął poważnie blondyn ruszając wolnym, spokojnym acz stanowczym krokiem, nie przeszedł więcej jak dwa metry gdy z ściany strzeliły kunai’e które odbił. Nim się zorientował aktywowały się kolejne pułapki. To z sufitu zaczęły spadać groźne jadowite pająki i skorpiony, klatki, siatki, wszystko pojawiało się znikąd. Chłopak bez problemu uniknął najgroźniejsze pułapki takie jak zapadnie na których dnie czaiły się ostre kolce. Nie chcąc się więcej męczyć złożył kilka pieczęci – Katon: Bunshin no Jutsu – szepnął gdy obok pojawiły się dwa klony, wzięły na siebie resztę mniej szkodliwych pułapek gdy oryginał spokojnie wziął przedmiot po który przybyli i wrócił do towarzyszki broni – Musimy czym prędzej stąd znikać

- Czemu ? Wszystko poszło sprawnie i bez problemu – zdziwiła się

- Jestem pewien że przywódca tej zapyziałej osady już wie że coś jest nie tak – szepnął – Wskakuj mi na plecy …

- Co ?! – oburzyła się

- Nie jesteś w stanie biec, tak będzie szybciej i sprawniej więc ruszaj się ! – warknął

- Dobra, dobra … - odpowiedziała zarumieniona wchodząc na jego plecy, z miłym zaskoczeniem odkryła iż jej nowy przyjaciel jest dobrze zbudowany, a jej waga nawet w najmniejszym stopniu mu nie przeszkadza

- Ruszamy więc trzymaj się – stwierdził ukrywając rumieniec, odbił się od ziemi i pędem przebiegł drogę którą wcześniej podążali, niczym torpeda wyskoczył z przejścia dla ANBU a następnie budynku administracyjnego, popędził ku bramie wioski. Mijając strażników pozdrowił ich słowami „Znalazłem już kuzynkę” i znikł niczym duch w odmętach lasu.


~*~*~*~

21.02.2015

Kurai Monogatari Rozdział 3


Kurai Monogatari


- Danzo-sama ! – do gabinetu wbiegł zdyszany shinobi

- Wyjdź ! – krzyknął zdenerwowany staruch – Wyjdź i zapukaj !

- A-ale … to bardzo ważne ! – sprzeciwił się ninja modląc się o życie

- Mów … - westchnął siadając

- Chodzi o oddział ANBU który wysłał pan w pogoń za dziewięcioogoniastym – starał się mówić spokojnie choć głos mu drżał

- Wrócili w końcu ? – bardziej stwierdził niż zapytał – No nareszcie, jak oni mogli się tak ociągać !

- Właśnie chodzi o to że nie wrócili … - odpowiedział nie pewnie – Znaleziono ich ciała, choć raczej to co zostało z ich ciał …

- CO ?! – krzyknął mężczyzna – Jak to ?!

- Gdy dotarłem na miejsce zastałem okropny widok … Wszędzie walały się wnętrzności, krew oraz kończyny. Ciała były zmasakrowane. Całości dopełniał smród świadczący że już od jakiegoś czasu tam leżeli … gdy to zobaczyłem przyznam szczerze, zwymiotowałem …

- Cholera jasna ! – uderzył pięścią w biurko które rozleciało się na dwie części – Jakieś ślady gdzie uciekł Kyuubi ?!

- Niestety nic, zupełnie jakby go tam nie było … - shinobi powstrzymywał odruch wymiotny na samo wspomnienie

- Dobrze … wezwij do mnie Sai’a – rozkazał gdy żyłka pulsowała na jego czole

- Hai Hokage-sama ! – odpowiedział wychodząc w poszukiwaniu młodego chłopca

~*~*~*~

Ponad 7 lat później na łące która to wyglądała jakby przeszło po niej tornado siedział w pozycji do medytacji pewien blondyn. Jego wysportowane ciało oraz opalona słońcem skóra zalane były potem. Jak na swój wiek był dość wysoki. Czarne dresowe spodnie opinały jego nogi. Od dołu związane były bandażami które kończyły się na śródstopiu. Ciężkie czarne buty shinobi zakrywały jednak część materiału służącego zwykle do opatrywania ran. Długie do ramion blond włosy falowały wściekle na wietrze. Nie zasłaniały mu jednak oczu gdyż czarna opaska zawiązana na czole broniła im do nich dostępu. Czarna koszulka na ramiączkach uwydatniała jego sportową sylwetkę. W tym właśnie momencie walczył. Walczył w swoim umyśle z biju. Była to walka podsumowująca jego siedmioletni trening. Przenosząc się do jego jaźni można było zaobserwować wiele korytarzy zalanych co najmniej po kostki lodowatą wodą. Przypominało to wszystko piwnicę niezbyt zadbanego budynku. Na samym końcu korytarza była wielka sala w której ogromnych rozmiarów wrota były maksymalnie rozwarte. W pewnej odległości za nimi odbywała się walka. Dwunastoletni blondyn unikał wszelkich błyskawicznych ataków lisa pomimo tego że przybrał on wielkość sporego niedźwiedzia. Uniki były perfekcyjne, żaden atak nawet w najmniejszym stopniu nie zadrapał jego ciała. Wszelkie działania były przemyślane i w najmniejszym detalu zaplanowane. Kolejny atak który nadszedł został specjalnie przyjęty. Nie zadał on obrażeń lecz odepchnął chłopaka na odpowiednią odległość. Uśmiechając się szaleńczo złożył pieczęć i wypowiedział nazwę techniki – Kage Bunshin no Jutsu ! – pojawił się jeden klon który równo z swoim stworzycielem użył techniki - Fuuton: Reppusho ! Katon: Goukakyuu no Jutsu – ataki dosięgnęły przeciwnika lecz nie zrobiły nawet małej ranki czy też poparzenia

- Co jest młody ?! Tylko na tyle cię stać ?! – podburzał go gdy klon znikł

- Weź się zamknij rudzielcu ! – odpowiedział zadając kopnięcie, następnie kilka ciosów by po chwili uskoczyć przed pazurami – Fuuton: Shinkugyoku ! – powietrzne tornado trafiło demona powodując lekkie zdezorientowanie . Ten moment wykorzystał niebieskooki wyrzucając go w górę i doskakując do niego. Dodatkowym kopnięciem jeszcze go podbił by po chwili złapać go i wirując z niesamowitą prędkością lecieć w dół. Tuż przed zderzeniem odskoczył od biju zwiększając tym jeszcze bardziej prędkość z jaką oponent uderzył w ziemię i wypowiedział nazwę techniki – Omote Renge !

- Nieźle młody, lecz zdecydowanie za mało aby mnie pokonać ! – śmiał się wstając i otrzepując futro

- Cicho siedź futrzaku … - zagryzł wargę – Na ten moment nie dałbym ci rady, to wiadome !

- I tak dobrze ci poszło jak na twój wiek – roześmiał się złośliwie – Mimo iż to jest specjalnie zmniejszona forma i w ogóle – drażnił go

- Morda w kubeł !  - warknął zły wracając do swojego ciała

- Ehh ale masz charakterek – kpił dalej

Król złośliwości – mruknął przeciągając się – Czyli to koniec treningu ?

- Tak, teraz ruszamy do Taki-gakure – odpowiedział

Czemu akurat tam ?

- Podejrzewam że spotkamy tam jedną z moich sióstr ... Po za tym potrzebujemy pewnego zwoju który tam jest – mruknął zamyślony – Gdy już odnajdziemy Nanabi i jej jinchuuriki udamy się w stronę Suny

Okay, rozumiem – westchnął i wstał – W Sunie jak dobrze rozumuję będzie kolejny biju ?

- Tak, ale nie tylko po to tam pójdziemy – odpowiedział – Jak dobrze wiesz z plotki w pobliskiej wiosce, za parę miesięcy odbędzie się egzamin na chuunina w Konoha

Taa i co w związku z tym ? – nie rozumiał intencji lisa

- Jest to świetna sposobność aby wkraść się do wioski jako gennin – zaśmiał się – Dzięki temu nikt nas nie będzie podejrzewał

Chyba cie pojebało staruchu jeden ! – krzyknął w głowie – Mam wracać do tej wiochy ?! Jeszcze na jakiś pieprzony egzamin na chuunina ?!

- Spokojnie, spokojnie – zaśmiał się z reakcji podopiecznego – Będziemy tam aby ukraść zwój z technikami IV Hokage, jednakże przykrywka zawsze się przyda, po za tym będziesz mógł bezkarnie pozabijać genninów Konohy

Ja cię kiedyś zabiję ! – warknął przyswajając informację – Dobra ! Czyli kierunek Taki-gakure tak ?

- Tak

No to ruszamy … - powiedziawszy to założył torbę przez ramię i biegiem popędził w odpowiednią stronę

~*~*~*~

Tymczasem w wiosce ukrytej w liściach trwały przygotowania. Mimo iż egzamin ma odbyć się za kilka miesięcy wszyscy gennini są bardzo pobudzeni. Zresztą nie tylko oni. Mieszkańcy już od dawna wyczekują tego wydarzenia. Jest to sposobność aby obejrzeć dobre walki i świetnie się zabawić odchodząc od codziennych obowiązków.
Na polu treningowym numer siedem trenowała właśnie jedna z najlepszych drużyn swojego rocznika. Szaro włosy jounin spokojnie unikał ataków dwójki dzieciaków spodziewając się że zaraz pojawi się dziwny twór. Jak myślał tak też się stało, sporych rozmiarów tygrys stworzony z atramentu biegł właśnie w jego stronę. Mężczyzna bez problemu go wyminął wpadając w pułapkę zastawioną przez pozostałą dwójkę. Czarnowłosy chłopiec złożył odpowiednie pieczęcie wysyłając na faceta ogromną kule ognia. Jutsu to było symbolem dojrzałości i siły w klanie Uchiha do którego należał chłopak. Był ostatnim z rodu. Wszyscy zostali wymordowani przez Itachiego, starszego brata obecnego tu Sasuke. Jounin chciał się wycofać lecz tutaj swój udział miała różowowłosa dziewczynka która kopnięciem zmusiła go do przyjęcia na siebie techniki. W powietrze wzbiło się sporo pyłu zakłócając tym samym widoczność. Gdy opadł można było zauważyć szarowłosego z drobnymi poparzeniami. Nie miał zbyt długo spokoju gdyż po chwili w jego kierunku leciało stado stworzonych z atramentu ptaków. Rzucając w nie nożami udało mu się zneutralizować jutsu, następnie z niesamowitą prędkością pojawił się przed blondynem zadając mu mocne uderzenie w brzuch tym samym powalając go. Pozostała, zaskoczoną obrotem spraw dwójkę nagle wciągnęło w ziemię zakopując ich po szyję.

- Koniec treningu dzieciaki – poinformował siadając na ziemi – Dobrze wam poszło

- Cholera – klął czarnowłosy – Nadal jesteśmy za słabi !

- Danzo-sama nie będzie zadowolony – smuciła się dziewczyna

- Ja tam myślę że jesteście na dobrym poziomie Sasuke, Sakura – westchnął jounin

- Nie prawda Kakashi-sensei – mruknął wstając blondyn – Są słabi, muszą więcej trenować

- Morda Uzumaki ! – wydarł się emo

- Bo co mi zrobisz ? – zaśmiał się – Jesteś niczym Uchiha !

- Ogarnijcie się obaj ! – warknęła różowowłosa – Jesteśmy drużyną !

- Myślę nad zgłoszeniem was do tegorocznego egzaminu na chuunina – stwierdził nagle szaro włosy ignorując fakt kłótni dwóch chłopaków – Ale musicie jakoś znosić swoje towarzystwo …

Cała trójka nagle zamilkła i w spokoju spojrzała na siebie. Doskonale wiedzieli jak brutalny jest ten egzamin. Zmusza młodych genninów do walki nawet z członkami własnych drużyn. Pozwala na wzajemnie zabijanie się i tylko po to aby wyłonić najlepszych shinobi …

- Doskonale ! – ucieszył się nagle blondyn – Mam nadzieję cię spotkać w finałach Sasuke ! Rozszarpię cię niczym tygrys swą ofiarę !

- Żebyś się nie zdziwił Uzumaki – warknął chłopak

- Jutro przyniosę wam zgłoszenia które będziecie musieli wypełnić, na dzisiaj to tyle, żegnam – powiedziawszy to mężczyzna znikł w chmurce dymu

- Ej, a my ?! – krzyknęła zła zielonooka nadal uwięziona w ziemi

- Mam to gdzieś – mruknął niebieskooki znikając i pozostawiając ich w samotności

- Niech to szlag ! – zdenerwował się czarnowłosy

~*~*~*~

Gdy dotarł pod bramę wioski zaśmiał się w duchu. Doskonale wiedział jak wykorzystać słabość strażników. Złożył pieczęć i mruknął – Henge no Jutsu – zmienił się w cycatą blondynę z wielkim dekoltem. Następnie spokojnie i dyskretnie zeskoczył na drogę ruszając w stronę bramy. Prawie jak zawodowiec kręcił biodrami zachowując się niczym prawdziwa modelka. Jak przypuszczał strażnicy nabrali się na ten numer.

- Stać … kto idzie …? – zapytał zarumieniony młody facet

- Oh jejku, jejku – jego słodki głos przyprawiał zamkniętego w nim lisa o mdłości – Czy to Taki-gakure ?

- T-tak proszę pani – odpowiedział równie speszony drugi strażnik

- To świetnie ! – Naruto zaklasnął w dłonie i zbliżył do jednego z strażników – Czy jest jakiś problem że panowie mnie zatrzymują ? – pochylił się lekko ukazując dołek utworzony między piersiami

- N-nie … t-to znaczy t-tak … - jąkał się mężczyzna – W j-jakim celu p-pani tutaj p-przybyła ?

- W odwiedziny do mojej dalszej kuzynki – uśmiechnął się teatralnie – Dowiedziałam się niedawno że jesteśmy rodziną i chciałam ją bliżej poznać

- D-dobrze – odpowiedział strażnik – M-może pani i-iść …

- Bardzo panom dziękuję ! – uśmiechnął się przechodząc dalej jednocześnie najlepiej jak potrafił kołysząc biodrami, doskonale wiedział że patrzą za nim, brzydziło go to ale takie metody są nie zawodne

- Chyle czoła przed panią nieuczciwą aktoreczką – roześmiał się głośno biju

Zamknij japę ! – mruknął zakręcając w jedną z uliczek by następnie po upewnieniu się że nikt go nie widzi zneutralizować jutsu – Lepiej mi powiedz jak mam znaleźć tego jinchuuriki !

- Tak jak twój ojciec jesteś sensorem prawda ? – bardziej stwierdził – Zwykli ludzie mają normalne średniej ilości pokłady chakry, jinchuuriki posiadają jej o wiele więcej jednocześnie mając w sobie jakby drugą chakre

Aha – odpowiedział mądrze – Czyli będę musiał się sporo na męczyć – mruknął niezadowolony

- Po czym wnioskujesz ? – zdziwił się

Po co najmniej dziesięciu potężnych chakrach które wyczuwam …

- Idź po kolei do każdej, powiem ci kiedy spotkasz tą osobę – westchnął

Dobrze …

Jak ustalili tak zrobił. Zaczął z niesamowitą szybkością przemierzać całą wioskę znajdując kolejno osoby o niesamowitych pokładach energii. Niestety żadna nie okazała się być jinchuuriki. Zniesmaczony i załamany chłopak już mniej ochoczo biegł w stronę ostatniej chakry którą wyczuwał. Dotarł do niej w miarę szybko lecz przeraził się gdy zobaczył co się dzieje. Młoda dziewczyna o pięknych zielonych włosach które oczarowały chłopaka była właśnie bita i obmacywana. Lecz nie to go najbardziej rozzłościło. Mężczyźni którzy jej to robili byli zdecydowanie podnieceni ! Widocznie na oczach wszystkich próbują ją zgwałcić, lecz nikt na to nie reaguje. Dziewczyna szarpiąc się prosiła aby przestali lecz oni ignorowali jej prośby.

- Naruto ! To ona ! – krzyknął nagle lis

W chłopaku się zagotowało. Widząc tą dziewczynę bitą i obmacywaną przez tych oblechów po prostu krew go zalała. Błyskawicznie nie kontrolując nawet swoich ruchów pojawił się przy pierwszym z nich łapiąc go za głowę. Z nie małą satysfakcją powoli lecz stanowczo skręcił mu kark. Pozostała trójka oprawców mimo początkowego szoku jakiego doznali rzucili się na chłopaka. On jakby w amoku bawił się nimi i ich cierpieniem. Pierwszemu który wyprowadził cios złamał rękę powodując wyjście kości po za ciało aby po chwili jednym mocnym kopnięciem złamać mu kark. Drugiemu kunai wbił głęboko w ucho śmiejąc się szaleńczo. Trzeci jednak został powalony przez dziewczynę, która nie ociągając się podcięła mu gardło. W następnej chwili spojrzała na chłopaka, a on na nią. Patrzyli tak na siebie dobrą chwilę. Nagle zielonowłosa szybko wstała łapiąc blondyna za rękę i ciągnąc go poprowadziła na skraj wioski.

- Dobra … kim jesteś ? – zapytała bez owijania w bawełnę ciężko dysząc

- Tym samym co ty – mruknął tajemniczo chłopak

- Gadaj ! – denerwowała się – Zabijasz trzech shinobi bez mrugnięcia okiem, więc musisz być kimś wyjątkowym !

- Rusz trochę mózgowiem – dalej był niedostępny

- Że niby co ? Potworem ?! Demonem ?! Zabijać każdy umie ! Nie wiesz co to znaczy prawdziwy ból ! – krzyczała gdy łzy zbierały się w jej oczach, jej głos łamał się zdradzając ogromny smutek, widok ten sprawiał że serce niebieskookiego biło mocniej

- Nie wiem huh …? – zaśmiał się lekko opuszczając głowę – Skoro to dla ciebie za trudne odpowiem ci, jestem żywą bronią wioski, pieprzonym więzieniem, demonem w ludzkim ciele jinchuuriki Naruto Namikaze

- C-co …? – zdziwiła się – J-jesteś jinchuuriki t-tak jak ja ?

- Tak, spokojnie nie pozwolę cie już skrzywdzić – szepnął gdy dziewczyna rozpłakała się na dobre – Mam dla ciebie pewną propozycję …

~*~*~*~

14.02.2015

Kurai Monogatari Rozdział 2

Ohayo ! Jak dobrze wiecie dziś walentynki ! Dlatego też z tej okazji chciałbym życzyć wszystkim parom wszystkiego dobrego, szczęścia i trwania przy drugiej połówce w zdrowiu i chorobie :P
Rozdział dedykuje tej jedynej ukochanej senpai <3

 Kurai Monogatari



Minęła ponad doba. Całe 24 godziny młody chłopiec o blond włosach bez wytchnienia skakał z gałęzi na gałąź z niesamowitą prędkością. Wydaje się to niemożliwe lecz to prawda. Jego ciało otoczone chakrą w kształcie lisa przerażało okoliczne zwierzęta. Czerwone miotające wrogością oczy bystrze obserwowały teren do okoła. Zapadał już wieczór. Słońce powoli i leniwie sunęło w dół aby zniknąć za horyzontem. Dziecko powoli zwolniło bieg aby zaraz przystanąć na środku polanki, powoli opuściło głowę gdy jednocześnie aura będąca do okoła niego wnikała w pieczęć widniejąca pod koszulką na jego brzuchu.


Coś się stało Kyu ? Czemu stanąłeś ? – zapytał w myślach

- Na ten moment to twój limit młody – odpowiedział mu głos – Musisz odpocząć. Prześpij się na tej łące, jutro ruszymy w dalszą podróż

No dobra, skoro nalegasz – westchnął – opowiesz mi gdzie dalej będziemy podążać ?

- Wpierw ruszamy na skaraj kraju ognia. Tam w pewnej kryjówce nauczysz się kontrolować swoją chakre i w części moją oraz kilku podstawowych sztuczek ninja – odpowiedział – Później ruszymy w dalszą podróż do Taki gakure

Czyli plany mamy na dłuższy czas he ? – zdziwił się jak bardzo lis rozplanował wszystko

- Można tak powiedzieć – stwierdził wymijająco lis – Wszystkiego dowiesz się z czasem, a teraz idź spać

No dobra, dobra – odpowiedział ziewając jednocześnie, szybko ułożył się pod najbliższym drzewem zamykając zmęczone oczy

~*~*~*~

W wiosce ukrytej w liściach jednak nie było tak wesoło. Sielanka mieszkańców oraz wszystkich shinobi została przerwana z wybuchem gniewu wielmożnego Danzo. Dowiedział się iż największa broń wioski najzwyczajniej w świecie wsiąknęła w ziemię ! Mianowicie gdy spokojnie jak co dzień wypełniał dokumenty siedząc za swoim biurkiem w gabinecie zjawił się ANBU. Był niewiarygodnie zmęczony i dysząc ciężko poinformował o zniknięciu Naruto Uzumakiego z wioski. Po usłyszeniu tego w Hokage po prostu wszystko wrzało. Nie tylko ochrzanił przestraszonego podwładnego ale także rozkazał jak najszybciej wysłać za uciekinierem tropiący oddział ANBU. Oczywiście miała to być jednostka najsłabsza z dostępnych, gdyż nie widział potrzeby wysyłania potężnych shinobi za jakimś gówniarzem. Już teraz wiedział jaką karę zastosuje na małym dezerterze. W duchu uśmiechał się na krzyki bólu dziecka znienawidzonego IV Hokage. Jednak gdyby taki wybryk się powtórzył postanowiłby przeprowadzić ekstrakcję demona aby zapieczętować go w posłusznym mu nowym pojemniku. Doskonale zdawał sobie sprawę że miał farta przejmując stanowisko kage wioski. W dniu śmierci Minato, jego wielki rywal Hiruzen Sarutobi zmarł na zawał. Wiedział że głosem większośći jak i starszyzny wygrałby obejmując na nowo władzę jako III. Teraz jednak władze dzierży on ! Nie pozwoli nikomu zniszczyć wioski, i wzmocni ją zmuszając inne kraje do uległości lub posłuszeństwa !

~*~*~*~

- Dzieciaku, czas wstawać – budził go spokojnie lis lecz nic nie skutkowało – Wstawaj ! – krzyczał lecz nic to nie dawało – Noż bo jak zaraz trzasnę to mnie popamiętasz gówniarzu ! Otwieraj te głupie oczy !! – ryknał że nawet po za myślami Uzumakiego było słychać ten krzyk

CO DO ?! – przestraszył się maluch

- No nareszcie ! – odetchnał zły biju – Staram się ciebie obudzić od dobrych kilku minut !

Uh, a tak dobrze spałem … normalnie jak zabity – zaśmiał się

- Po wczorajszym to się nie dziwię – westchnął – Przemęczyłeś się

Serio aż tak ? – zdziwił się – Jakoś tego nie czułem …

- Nie ważne, ruszajmy już im prędzej tym lepiej – odpowiedział przejmując kontrolę nad ciałem chłopca – Posłuchaj, niedaleko nas znajduje się oddział ANBU wysłany z Konohy w pościg za tobą

O nie ! Ja nie chcę tam wrócić ! – przestraszył się nie na żarty malec

- Nie bój nic młody to sa jakieś młokosy, radzę ci jedynie zamknać oczy – odpowiedział demon

Chcesz ich zabić prawda ?

- Mamy dwie opcję, pokonać ich lub zostać pokonanym, co wybierasz ? – zapytał znudzony

Zdecydowanie ich ! Chcę to zobaczyć ! – jego twarz wykrzywił nienormalny uśmiech

- Ostrzegam, będzie to mieć wpływ na twoją psychikę – stwierdził ostrzegająco

Chcę widzieć jak cierpią … - odpowiedział pewnie

- Jak chcesz – w tym momencie na polanke wkroczyło około 5 dorosłych osób, każdy z nich miał maskę na twarzy oraz płaszcz zakrywający całe ich ciała nia dając rozróżnić płci – Będzie sporo zabawy – roześmiał się strasznie

- Ty, kurdupel nie ruszaj się ! – krzyknął najbardziej wysunięty na przód mężczyzna, prawdopodobnie kapitan – Głupi lisie, zabieramy cię do wioski ! – odpowiedziała im cisza i jedynie szum liści ją zagłuszał, chwilę później rozległ się krzyk pełen agoni. Pierwszy z piątki ANBU oddalony najbardziej od reszty padł właśnie trupem. Co najmniej połowa jego tułowia była rozszarpana, a wnętrzności wychodziły na światło dzienne. Tuż za zwłokami stał uśmiechnięty od ucha do ucha blondynek owinięty chakra lisa. Trzy ogony wściekle falowały na wietrze. W następnej chwili kolejny roztargniony porażką swojego przyjaciela mężczyzna upadł martwy. Choc dokładniej to został brutalnie rozszarpany przez łapy chakry na dwie połowy gdyż cała dolna partia ciała leżała w małej odległości od tułowia. Flaki walały się do okoła. Przerażony oddział wkońcu wyrwał się z letargu odskakując błyskawicznie od chłopca, pierwszy który wylądował złożył natychmiast pieczęcie by po chwili wypluć ogromną kule ognia która została spokojnie wyminięta. Kolejna dwójka postanowiła zaatakować w walce wręcz, jeden ciął błyskawicznie swoją kataną, a drugi wymierzył perfekcyjne kopnięcie. Gdy byli już pewni że zwyciężyli Naruto zniknał tylko po to by pojawić się obok składającego pieczęcie ANBU. Roześmiał się strasznie przyprawiając obecnych o ciarki po czym rzucił się na przeciwnika. Bez problemu powalił go na ziemię następnie łapą stworzoną z chakry zmiażdżył głowę mężczyzny. Mózg, krew, kawałki kości i różne płyny popłyneły strumykiem do nóg żyjących. Pozostała przy życiu dwójka shinobi zdając sobie sprawę w jak wielkie bagno się wpakowali postanowiła czym prędzej uciec. Niestety nie przebiegli więcej niż pare kroków gdy pojawił się przed nimi chłopczyk. Nie mieli szans uniknąc łap chakry które bez problemu oderwały każdemu z osobna po ręce. To nie był koniec, o nie ! Kyuubi zapominając o bozym świecie postanowił zabawić się ile tylko można. Powoli katował obu ninja urywając to palec, to całą nogę. Po takiej zabawie gdy cały oddział leżał martwy a polana zmieniła się w miejsce masowej zbrodni część pomarańczowej chakry cofnęła się pozostawiając jeden ogon za plecami dziecka. Następnie ruszył on przed siebie, ku celu podróży …

Kyu … to było … - mówił cichym głosem

- Mówiłem zamknij oczy to nie posłuchałeś – stwierdził zadowolony z swojej roboty lis

To było … czadowe ! – wykrzyknął wprawiając lisa w osłupienie – Czy ja tez kiedyś będę tak potrafił ?!

- Oj będziesz umiał o wiele więcej – roześmiał się złowieszczo biju

Naprawdę ?! To świetnie ! – krzyczał szczęśliwy – Szkoda jedynie że mieli te całe maski, tak bardzo chciałem zobaczyc ich twarze pełne przerażenia …

- Hahaha – rozesmiał się – Nawet nie wiesz jak bardzo mnie zdumiewasz !

To chyba dobrze, prawda ? – ucieszył się

- Taa … Za jakieś 10 godzin będziemy na miejscu, byłoby krócej lecz tym razem muszę zacierać slady – westchnął, miał zdecydowanie za dużo roboty

~*~*~*~

Po kolejnych godzinach biegu, przerywanymi jedynie „polowaniem” na owoce w końcu dotarli do celu. Miejsce to było czarujące. Ogromna łąka okrążona z każdej strony drzewami. Rosło tutaj wiele odmian kwiatów przez co powietrze przesiąknięte było pięknym zapachem. Na skraju łąki był staw w którym zdecydowanie pływało mnóstwo ryb. Drzewa do okoła pełne były owoców a do pobliskiej wioski mieli zaledwie dwie godziny biegiem. Żyć nie umierać jak to stwierdził Kyuubi.

Kurama-san to miejsce jest wspaniałe ! – zachwycał się maluch

- Może zabierzmy się od razu za trening ? – zachęcił lis

Dobrze ale mam jedno pytanie zanim zaczniemy – odpowiedział – Skąd wiedziałeś że znajdziemy to miejsce ? Skoro zapieczętowany jesteś we mnie, a wcześniej w mojej matce ?

- A miałem nadzieję że zapomnisz o tym szczególe – westchnął biju – Usiądź lepiej bo to dłuższa historia, a zaczyna się od pierwszego człowieka z chakrą, zbawcy tego świata, boga wszystkich shinobi Mędrca Sześciu Ścieżek

Jesteś aż tak stary ?! – zdziwił się Naruto

- Nie przerywaj mi ! – warknął – W tamtych czasach razem z moimi braćmi i siostrami tworzyłem jedno, stworzenie doskonałe znane też jako Dziesięcioogoniasty. Jako jedność byliśmy władcami świata do dnia w którym właśnie staruszek nas nie pokonał. Całą tą historie znam właśnie od niego, lecz nie to jest ważne. U kresu swego życia Mędrzec podzielił chakre dziesięcioogoniastego na dziewięć osobnych istot. Nimi właśnie są biju. Nauczył nas wiele, lecz przez swój wiek zmarł. Był to wielki cios dla mnie i rodzeństwa. Odeszliśmy wtedy w świat lecz nie znaleśliśmy nic po za wojnami i bezkresnym kołem nienawiści. Zanim I Hokage złapał mnie i uwięził zwiedziłem cały ten świat. Doskonale wiem gdzie znaleść tak piękne miejsca jak to oraz jak odnaleźć spokój w świecie pełnym wojen – zakończył swoja historie w zamysleniu

Niesamowite … - westchnął zdumiony blondyn – Wiesz może co się stało z resztą twojego rodzeństwa ?

- To pewne że zostali wyłapani i zapieczętowani tak samo jak ja – warknął lis – Chciwość ludzka jest niewiarygodnie olbrzymia !

Rozumiem, mam jeszcze jedno pytanie …

- Pytaj śmiało

Czy jest możliwośc uwolnienia cię bez konieczności mojej śmierci ?- pytaniem tym po prostu zszokował swojego demona, no bo jaki dzieciak przy zdrowych zmysłach chciałby wypuszczać tak ogromną moc z własnych rąk ?!

- T-tak … - odpowiedział niespokojnie – Jest pewien sposób, tylko jeden, lecz szanse że się uda to tylko 50 % …

To zawsze coś – usmiechnął się – Obiecuję że kiedyś cie uwolnię, tak samo jak pomogę twoim braciom i siostrom ! – to jedno zdanie wystarczyło aby lis przypomniał sobie ostatnie słowa mędrca sześciu ścieżek …

- „I gdy stracicie już wszelką nadzieję, nadejdzie On, uwalniając was spod klątwy nienawiści zbierze całą dziewiątkę i …” – powiedział sam do siebie lecz zauważając pytająca minę chłopca dodał – Nie ważne dzieciaku, zaczynajmy już ten trening !

Dobrze Kurama-sensei !

~*~*~*~