28.07.2014

Rozdział 17: Kraj Herbaty

Yo - tak by zaczął Kakashi a nie ja :D Siema wszystkim ! Wracam do was z kolejną pasjonującą, piorunującą i super ekstra wspaniałą notką !
Naruto: ty to skromny jesteś =.=
Ja: >.< cicho ! aktualnie to tobą Kurama kieruje !
Naruto: O.O"
Wracając, nie pisałem chyba z ... miesiąc ?
Sasuke: tak
Tak, miesiąc ^^ ... Sorki za to, brak weny, mało czasu bo w końcu wakacje mam :P
Jednakże znalazłem tą odrobinę czasu na napisanie notki tak więc bez dłuższego gadania zapraszam was wszystkich do czytania ;)

***
Rok przed aktualnymi wydarzeniami

- Ryu !! - krzyknął czarnowłosy chłopak z ranami składając pieczęcie - Zabiję cię ! Pokonam cię z całą moją mocą jaka mi została ! - skończył na o ironio pieczęci smoka - Raiton: Denki haretsu ! - ogromna wręcz eksplozja wstrząsnęła pustynią na której to walczyli dwaj dzielni shinobi, jeden z opaską wioski liścia na czole, czarnych włosach i dziwnych ogniach otaczających go a drugi z bandażem owiniętym na czole zamiast ochraniacza, również czarnych włosach i o zgrozo sharinganie w prawym oku !

- Nie dam się ! Nigdy ! - odpowiedział poobijany Doragon skupiając swoją chakre - Ryu no haretsu ! - kolejna eksplozja, o trochę mniejszej mocy zetknęła się z swoją poprzedniczką, powstał ogromny wybuch który odrzucił zarówno Menme jak i Ryu.



- Grr ... ała ... - jęknął wstając czarnowłosy shinobi o łusce smoka - Cholera ... - przeklął upadając na jedno kolano - Moja noga ... - natomiast około kilometr od niego na nogi już wstał młody Namikaze który złożył kilka pieczęci 

- Jednak będę cię potrzebować Kurama ... - złożył ręce razem i w czerwonym dymie pojawiła się postać o blond włosach - Złap go i unieruchom ... ja go przebiję chidori

- Jasne ! - roześmiał się i ruszył w niesamowitym tempie na przeciwnika

- Już biegnie ...? - zdezorientowany Doragon zdążył jedynie zauważyć zarys napastnika który po chwili go powalił i unieruchomił - Co ...? Nar ...- nie dokończył bo w tym momencie przez jego ciało przeszedł ogromny ból wywołany przebiciem brzucha przez technikę Menmy 

- Chidori - powiedział Menma przebijając dawnego przyjaciela - Spoczywaj w pokoju - wyrwał rękę z ciała chłopaka i odrzucił je w bok - Wracaj Kurama - mówiąc to klasnął w dłonie a blond postać znikła w czerwonym dymie tak samo jak się wcześniej pojawiła

- To już koniec, chłopak zaraz się wykrwawi - roześmiał się strasznie - Wracamy, musisz zaleczyć te rany - powiedział trochę poważniejąc - Można powiedzieć że ty i on jesteście trochę jak Madara Uchiha i Hashirama Senju chociaż i tak wasze techniki się nie umywają - stwierdził na zakończenie

- Cicho ! Głupi lis ... - jęknął odchodząc zwycięsko z pola bitwy

Niecałe 15 minut później

- Ryu !! - biegła zapłakana czerwonowłosa - Nie umrzesz ! Nie pozwolę ci na to ! - krzyczała płacząc i lecząc go - Słyszysz ! Nigdy ci na to nie pozwolę !

***
Aktualnie wydarzenia

- Hee ? Seiko jeszcze nie wróciła ? - pytał czarnowłosy chłopak kobiety która sprawowała władzę w wiosce - Gdzie ty ją wysłałaś na tą misje rangi B ?

- Uspokój się Ryu ! - krzyknęła Tsunade doprowadzając do porządku chłopaka - Wysłałam ja do kraju Herbaty, ma tam zinfiltrować zakonnice z zakonu mnichów

- He ? - nie zrozumiał - Zakonnice z zakonu mnichów ? A co ? Gwałcą one mężczyzn ? - roześmiał się

Nie komentując tego blondyna wstała powoli podchodząc do śmiejącego się czarnowłosego i dość mocno uderzyła go w głowę że przebił się przez podłogę - To nie jest śmieszne ! Takie przypadki tez się zdarzają ale nie tym razem !! - krzyknęła - Chodzi głównie o mnichów którzy oszukują ludzi i kradną im majątki !

Praktycznie nie przytomny chłopak z klanu Doragon leży sobie w biurze starszyzny Konohy

- Eee, czy to moje oczy mnie zwodzą ze starości czy ja widzę w naszym pokoju nie żyjącego już smoczego sannina ? - zapytała starsza kobieta

- O dzięki bogu że ty go widzisz bo myślałem że zwariowałem i do psychiatryka jednak mnie zabiorą - stwierdził starszy mężczyzna

- Ałć ... ałć ... - powoli chłopak wstał i wskoczył przez dziurę w suficie spowrotem do pokoju tsunade

- To był superman ?! - krzyknęła kobieta ubierając okulary


- Mi się wydaje że Zielona latarnia ! - krzyknął mężczyzna


- Zamknąć się tam ! - wrzasnęła do nich Tsunade - A ty Ryu ! Jeśli Seiko nie wróci w przeciągu 24 godzin ruszasz do kraju herbaty ! Koniec tematu ! - wywaliła go kopniakiem przez okno

- Spokoooo ale czemu przez oknoooo !? - krzyknął czarnowłosy lecąc sobie nad głowami ludzi przechodzących po ulicach

***
Kraj Herbaty

- Ranyyy, nigdy nie myślałam że będę zakonnicą przed 20 - pomyślała czerwonowłosa ubierając ciuchy które przygotowały dla niej inne siostry zakonne - Jak one mogą w czymś takim chodzić ? Zdecydowanie bardziej preferuję odkrywanie nóg - westchnęła - No ale misja to misja, będzie na ramen - uśmiechnęła się w duchu i ruszyła całkowicie już ubrana. Wyszła z pokoju i razem z innymi kobietami poszła się modlić.
Po drodze zauważyła że wielu mnichów jest dość ostrożnych i niepewnych do niej.

- Droga Seiko ... Jakie chcesz sobie wybrać imię na zakonnice ? - zapytała Genowefa

- Eee imię ? - zaczęła gorączkowo myśleć - Może Elżbieta ...? - palnęła pierwsze co jej na myśl padło

- Dobrze, a więc Elżbieto czy jesteś gotowa poznać sekret świątyni ? - zapytała inna zakonnica

- Sekret ? Nie wiem czy jestem godna go poznać lecz z wielką przyjemnością i honorem przyjmę ten zaszczyt - powiedziała z niewinnym uśmiechem kłaniając się

- Dobrze, w takim razie chodź z nami - ruszyła z piątką starszych jak jej się wydawało kobiet w głąb świątyni - Jak dobrze już wiesz, oddajemy cześć jedynemu Bogu jaki istnieje. Jednakże nie wiesz tego że Bóg ten miał Boginię która mu służyła - rozpoczęła Genowefa

- Serio ? Fajnie wiedzieć - powiedziała Seiko, znaczy aktualnie Elżbieta

- Tak, Bogini ta ma władze nad rodzajem ludzkim a dokładniej kobietami, oddając się jej i wierząc w nią głęboko jesteś w stanie stać się bardziej atrakcyjna dla mężczyzn a twoje umiejętności i zręczność zwiększą się - uśmiechnęły się wszystkie zakonnice

- Oh serio ? - zdziwiła się, nie wiedziała że wiara w coś może dać jakiekolwiek rezultaty

- Atrybutem naszej bogini są piersi - dodała Genowefa szczerząc się

- Jest to sekret naszej świątyni, a oto nasza bogini w całej okazałości - kobiety otworzyły wielkie drewniane drzwi za którymi stał ogromny posąg kobiety która miała odkryty dekolt ... i o zgrozo tą kobietą była Tsunade ?!

Wielkie oczy jakie zrobiła Seiko po zobaczeniu tego dały znak reszcie zakonnic że dziewczyna jest pod wrażeniem.

- Wspaniała prawda ? To miejsce jest jak kraina miodem i mlekiem zalana - powiedziała Genowefa

- Nasza patronka zawsze o nas dba i nie pozwoli nam aby nasza cera lub piękno uschły - powiedziała inna

- O ja pierdolę ... - pomyślała Seiko łapiąc się za głowę - Niech no tylko Sensei o tym usłyszy - myślała gorączkowo

- Jak dobrze wiesz nasz zakon poświęcony jest klanowi Senju, dlatego pamiątkowy zwój i symbol pokoju świata jaki wspaniały Hashirama Senju stworzył jest umieszczony w tym pomieszczeniu

W tym momencie Seiko coś zaświtało, no tak, to było w czasie gdy znalazła Plue ! Podróżowały wtedy razem z Shizune-senpai i Tsunade-sensei po jakiś jej spadek ... Czyżby to było to ?

- Zwój umieszczony jest na samej głowie naszej patronki i broni ona go przed niebezpieczeństwami - znów odezwała się Genowefa

No tak, jak były tutaj we trzy to wszyscy mnisi zachowywali się aż nazbyt mile, pewnie dlatego że Tsunade przypominała im boginię, a zwój oni sami wykradli ! Rany ta cała historia jest niesamowita ! - pomyślała Seiko

- Skoro poznałaś już sekret naszej świątyni nigdy nie będziesz mogła zostać spowrotem zwykłym obywatelem - stwierdziła jakaś zakonnica, póxniej rozmowa między nimi potoczyła się na jakieś tematy modlitw

***
9 dni później

- Hej Menma ... jesteś pewny że to tutaj ? - pytał blondyn

- Na sto procent ... - powiedział rozglądając się - Chociaż nie pamiętam aby kraj herbaty był taką ... eee pustynią ? - zdziwił się

- Wyczuwam resztki chakry w powietrzu, tutaj miała miejsce jakaś walka - stwierdził czerwonooki

- Taa, a sądząc po skali rażenia ... maczało w tym palce Akatsuki - powiedział mlaskając językiem Namikaze

- Rozejrzyjmy się trochę po okolicy, może jakieś podziemne pomieszczenia nie zostały zniszczone - powiedział lis kontrolujący ciało blondyna i tak jak powiedział zrobili

***
Kolejne 8 dni później

- O mój ... boże ?! - krzyknął Ryu rozglądając się - To musi być jakiś błąd ! W tym miejscu miał być kraj herbaty a jest ... pustynia !

- O, Ryu ... czemu my na siebie wpadamy ?! - krzyknął czarnowłosy chłopak z klanu Uzumaki

- Co ?! Menma ?! To twoja sprawka !!?? - wrzasnął zły Doragon

- Nic z tych rzeczy ... Nawet jakbym chciał nie mam takiej siły aby zniszczyć większość kraju herbaty ... - powiedział

- Więc kto ? Kyuubi ?! - krzyknął

- Co ja znowu ?! No jasne ! Najlepiej wszystko zwalać na biju !! - oburzył się lis

- To co tu się stało ?! - nie wytrzymał chłopak

- Prawdopodobnie akatsuki ... a raczej najsilniejszy członek tej organizacji ... - powiedział niebieskooki

- Co ... nie mów mi że ... Pain ...? - przełknął ślinę z strachu

- Niestety, takie szkody ... Jest to wręcz niemożliwe dla zwykłego shinobi ... - powiedział menma

- Cholera jasna ... Seiko ... co się stało ... - pytał sam siebie ryu

- Co Seiko ? - nie zrozumiał Uzumaki

- Seiko !! Była tutaj na misji ! Miała się dowiedzieć o co chodzi z zakonem który okradał ludzi ... - opowiedział Doragon

- Czyli że wstąpiła do zakonu ?! - zdenerwował się czarnowłosy - Rany ! Myślałem że ta dziewczyna będzie chciała cię przelecieć a nie do zakonu iść !

- O czym ty znowu pieprzysz !? Ważniejsze jest czy żyje czy nie ! - krzyknął Ryu

- Przeszukałem całe to miejsce przez ostatni tydzień ... Nie znalazłem nikogo, ani ludzi ani ciał ani nawet podziemnych sal ! - powiedział Menma

- Nie no super ! Czyli co ?! Naruto nie żyje jego ciało ma Kurama ! Seiko nie żyje pewnie też coś z jej ciałem ktoś zrobił a kto został z rodzeństwa ?! No oczywiście ta czarna owca ty !! - krzyknął załamany doragon

- Dzięki - mlasnął językiem - Chyba czas ci o czymś powiedzieć ...

- Czego jeszcze chcesz ... - zapytał gdy łzy cisnęły mu się do oczu

- Mam zamiar wskrzesić Naruto - walnął prosto z mostu

- Co ? - zdziwił się Ryu

- To co słyszałeś, ale szukam innej metody niż Edo Tensei ...

- To po huja go zabijałeś jak teraz chcesz go wskrzesić !?

- Zrobiłem to ... pod wpływem gniewu, emocji i negatywnej energii kuramy która przepływała na mnie w tamtym momencie ... później żałowałem ... postanowiłem sobie że przywrócę go za wszelką cenę i razem pokonamy akatsuki ....

- ... Trzeba było w ogóle nie uciekać ... Nie ważne, musimy znaleźć Seiko ... Jestem pewny że nie dała się tak łatwo zabić - stwierdził wstając - Tutaj na pewno musi być jakieś podziemne przejście ... gdy przyłoży się ucho do ziemi słychać szum i jakby echo ...

- Tak, zauważyłem to wcześniej, jednakże nie mogłem ani się przebić przez ziemię ani dokopać - powiedział - Gdzieś musi być postawiona jakaś bariera - stwierdził

- Tak, no i znów muszę współpracować z tobą ... ehhh nic nie poradzimy, razem szybciej coś znajdziemy - powiedział Ryu - Szukaj czegokolwiek, uwolnij też kyuubiego w ciele ... naruto ... niech też szuka ...

- Ok - złożył pieczęcie i klasnął w dłonie, w czerwonym dymie pojawił się chłopak

- To szukamy panowie ! - roześmiał się i wszyscy razem poszli szukać śladów życia w tym miejscu

***

Tak właśnie kończy się ten rozdział ! Jak myślicie czy współpraca Menmy i Ryu będzie owocna i coś znajdą ? Czemu Pain zaatakował kraj herbaty skoro tam jinchuuriki nie ma ?! Czy Seio żyje ?!
Sam jeszcze nie znam odpowiedzi :P
Na koniec chciałbym podziękować za wasze miłe komentarze ! Serio im więcej komentów tym bardziej mam ochotę pisać tego bloga, ma się tą świadomość że jednak kogoś to interesuje !
Miłych wakacji życzę razem z ekipą która nie daje mi spokoju:
Menma/Naruto/Ryu/Seiko: Sayonara ! :)

4.07.2014

Rozdział 16 : Ciemność

Witam, jakoś mnie tak natchnęły te miłe komentarze z pod ostatniego rozdziało że postanowiłem dodać nową notkę szybciej ^__^ Cieszycie się ? Bo ja tak ! Dzięki za ostatnie komentarze (w końcu jakaś większa liczba niż 1 :D) Nie przedłużając zapraszam !!


***

- Oż kurwa ...... - tylko tyle potrafili wykrztusić z siebie zszokowani bracia Namikaze widząc ogromną wręcz dziurę w miejscu gdzie stał członek akatsuki, ziemia była zwęglona a gdzieniegdzie tlił się ogień

- Udało ... się ... Super ... - czarnowłosy członek klanu Doragon upadł bezwładnie na ziemię



Nie mogąc się nadziwić ogromem siły techniki która porównywalna była do bijudamy blondyn o krwisto czerwonych oczach podszedł sprawdzić czy zostało cokolwiek, jakikolwiek ślad DNA zabitego Kakuzu. Jego zdziwienie wzrosło gdy okazało się że cały ten człowiek po prostu znikł z powierzchni ziemi.

- Naruto ?! I co ?! Masz coś ? - zawołał czarnowłosy Namikaze

- Nic !! Kompletnie NIC ! Ten zombie po prostu znikł i nie pozostało po nim nic ! - śmiał się jak szalony

- Ty ! Ryu ! Co to za technika !? Gadaj ! - podszedł do leżącego chwilowego towarzysza - I co nie chcesz gadać ?! To nie pora na drzemki ty idioto ! - kopnął go lecz reakcja była zerowa - Eee Ryu ? - zdziwił się

- Co cię on obchodzi - zawołał Naruto - Kolejny członek akatsuki pokonany, to tyle na dziś, znów jesteśmy z nim wrogami - stwierdził i mlasnął dobywając kunai'a - To odpowiednia chwila aby go zabić

- Czekaj ! - powiedział zły - Dobrze wiesz że nie dobijamy leżących wrogów tego pokroju - wstał - Jest nieprzytomny i ledwie oddycha, pewnie umrze za parę minut jeśli mu nie pomożemy

- No widzisz ! Problem z głowy ! - roześmiał się ale po chwili krzyknął z bólu i złapał za głowę upadając na kolana

- Heheheh, widzę że osiągnąłeś już limit w tym ciele - szydził Menma

- Cicho bądź ! Dam radę ! - wstał ale znów upadł

- Lepiej wracaj pod pieczęć bo ciało zepsujesz ! Dobrze wiesz że szukamy sposobu aby go przywrócić więc nie niszcz tego co już osiągnęliśmy ! - zdenerwował Uzumaki

- Grrr ... dobra ... - nagle całe ciało blondyna bezwiednie i bez życia opadło na ziemię, czarnowłosy klasnął w dłonie i jego brat zniknął w czerwonym dymie

- Zregeneruję to ciało tutaj, a później dołączę do ciebie - powiedział lis łącząc obie łapy jak do modlitwy i skupiając się

- Hah, spoko ... - spojrzał na swojego dawnego przyjaciela - No nie mogę go tak zostawić, nie pozwolę aby mój wróg zginął ratując mnie ! - zdenerwował się i wziął na plecy chłopaka

***
Jakiś czas później

- Ciemność ... Tylko tyle widzę - pomyślał Ryu lewitując w jakiejś pustce - Gdzie ja jestem ... - jest zdezorientowany - Jestem taki zmęczony ... - nie wie co zrobić - Chwila ...! - nagle sobie przypomniał - Walczyłem z kimś ... Ten ktoś ... Tak to było chyba akatsuki ... Czyżbym zginał ? - zastanawiał się - Ale jeśli tak to co dalej ? Dzieciaki na pewno będą smutne ... O nie ! Seiko mnie zabije jak się dowie że i ja umarłem ! - przeraził się nie na żarty - Ale skoro ja umarłem to znaczy że ... Menma też ? - myślał słysząc nikłe wołanie jego imienia

Ryu .............. Ryu ......................... Ryu ..................................

- Co jest ...? Ktoś mnie woła ? - pomyślał - Tutaj jest tak przyjemnie ...

Ryu ...... Ryu ..... Ryu ......

- Wołanie dochodzi z tego jasnego punktu ... - spostrzegł - Ale on jest tak daleko ...!

RYU .... RYU ...! KURWA RYU OBUDŹ SIĘ !

To spadło na niego jak grom z nieba ! Nagle usłyszał głos, znajomy głos, a nawet krzyk ! Otworzył oczy. Nie był już w znajomej pustce ! Blask ogniska oślepił go więc znów zamknął oczy by po chwili próbować przyzwyczaić się do światła. Trafnie zauważył że jest noc.

- O ! Jaśnie księżniczka postanowiła się obudzić - parsknął czarnowłosy chłopak siedzący nieopodal

- Menma ...... - ledwie wypowiedział to imie

- Masz i pij - rzucił mu butelkę z wodą - I nie patrz tak na mnie - zdenerwował się

Zielonooki z chęcią napił się wody nie myśląc teraz że może być otruta lub co gorsza ON MÓGŁ DO TEGO NAPLUĆ !

Odłożył pustą butelkę i znów spojrzał na chłopaka obok - Czemu mi pomogłeś ? - zapytał nie rozumiejąc aktualnej sytuacji

- Nie wyobrażaj sobie za dużo ! - zdenerwował się Namikaze - Ja tylko spłaciłem dług

- Dług ? - nie zrozumiał czarnowłosy Doragon - Nie pamiętam abym coś tak dużego dla ciebie zrobił abyś teraz ratował mi życie

- Zabiłeś kakuzu, to wystarczyło - powiedział - Jedz póki ciepłe - dał mu jakieś mięso z ogniska

- A co to ? - zapytał lekko się krzywiąc

- Zając i mi tu nie wybrzydzaj ! - powiedział zły

- Ok, ok ... tylko żartowałem - zaczął jeść ze smakiem i stwierdził nawet że jego dawny przyjaciel całkiem dobrze gotuje

***
Rano

Następnego dnia Menma zniknął. Zaraz po tym jak Ryu się obudził znalazł tylko jakieś lekarstwo z kartką wcieraj w ranę raz dziennie. Wszystko zapakował do swojego zniszczonego już plecaka i ruszył utykając w drogę powrotną.

- Cholera, nie ma to jak wysłać dzieciaki do wioski po pomoc a oni co ? Nie przyślą ci tego wsparcia ! - narzekał - Chociaż w sumie do wioski mieli od dwóch do trzech dni drogi - trafnie zauważył - Ale wysłałem z nimi Gekido więc droga powinna im zająć jeden dzień ! A tyle przecież minęło ! - w tym momencie przypomniał sobie o rozmowie z Menmą którą przeprowadził w nocy.
Dowiedział się że minął już cały tydzień od ich walki !

- Cholera jasna ! - walnął się w czoło - Pewnie uznali że nie żyję ! I co ja teraz zrobię, pojawię się w wiosce i albo uznają mnie za zombie albo znów za jakiegoś bohatera narodowego - załamał się - W każdym razie, mam jeszcze dobre parę dni drogi w tym tempie za tydzień może będę w Konoha - zdołował się tym

***
U Menmy

- Nadal sądzisz że dobrze zrobiłeś - pytał się blondyn

- O co ci znowu chodzi ? - westchnął czarnowłosy

- Ty już dobrze wiesz ! Mogliśmy go zabić ! - syknął czerwonooki

- I co by to dało ? - zapytał spokojnie - Stracilibyśmy jedyną osobę która kiedyś będzie w stanie nam pomóc

- Pomóc ? - nie zrozumiał Naruto

- Tak, ale to daleka przyszłość - westchnął - Najpierw liczy się wybicie Akatsuki zanim zrealizują swój plan "Księżycowe Oko"

- Nie zrobią tego zanim nie uzbierają mojego rodzeństwa i mnie samego ! - zdenerwował się Kyuubi

- Dobrze wiesz tak jak ja że złapali już Sanbi (trzyogoniasty), Yonbi (czteroogoniasty) oraz Gobi (pięcioogoniasty) ! - zdenerwował się Uzumaki - Z ich mocą i w tym tempie jeszcze w tym roku złapią całą ósemkę ! Wtedy zaczną polować na nas !

- I dobrze ! Rozpierniczymy ich ! - roześmiał się strasznie

- Głąbie ! Widziałeś jakie problemy sprawił nam sam kakuzu ! Jeśli ruszy na nas reszta tego towarzystwa to jest pewne na 100 % że zginiemy ! - krzyknął niebieskooki

- Nie jeśli uwolnisz mnie całkowicie !

- Nie ma takiej opcji choćbym miał zginąć - stwierdził Menma - Zakończmy ten temat

- Dobra, a co sądzisz o tej całej technice chłopaka ? Nigdy jej nie używał przeciwko nam - zaptał blondyn

- Co sądzę ? Nic nie sądzę bo już wszystko wiem - powiedział czarnowłosy

- Co jak to ?! I nic nie mówisz ! Gadaj mi tu zaraz - zdenerwował się czerwonooki

- Użyłem sharingana aby dowiedzieć się o co z tym wszystkim chodzi kiedy był nieprzytomny - odpowiedział - Dowiedziałem się że posiada dwie zakazane techniki które mogą go zabić, po za tym ma jeszcze wiele technik których nie opanował - poinformował Namikaze

- Uuuu, ciekawie to brzmi, rozumiem że jedną z tych śmiertelnych technik była ta którą nam zaprezentował - zaśmiał się Naruto

- Tak, druga natomiast ... Jest jeszcze potężniejsza ...

- Serio ? Gadaj co to za technika !

- Zamiana w smoka ... Nie byle jakiego, mocą dorównującego ogoniastej bestii jak nie mocniejszy od biju ! Jednakże już nigdy się nie odmieni a jego świadomość zostanie zatracona po pokonaniu wroga ...

- Co ...! Takie coś ... jest w ogóle możliwe ?!

- Najwyraźniej, jednakże wiem że on nie użyje tej techniki, przynajmniej nie teraz - skończył

- Rozumiem ... Tak z innej beczki ... Gdzie się teraz kierujemy ?

- Do kraju herbaty, musimy uzupełnić zapasy oraz wykraść pewien zwój z rodzinnego skarbca Senju który jest ukryty pod świątynią w pewnej wiosce - odpowiedział czarnowłosy

- Czyżby chodziło ci o sławny spadek Hashiramy Senju ? Ale podobno został wykradziony - zdziwił się Naruto

- To prawda, wykradziony przez tamtych mnichów którzy ukryli go jak symbol pokoju świata - zaśmiał się - Oszukali nawet Tsunade 

- I skąd ty to wiesz ? - zapytał sarkastycznie

- Nie ma to jak zapiski Orochimaru - zaśmiał się - Jak tylko zdobędziemy ten zwój będziemy mogli pokonać to pieprzone akatsuki !

- A co jest w tym zwoju takiego cennego ? - zapytał się blondyn

- Jest w nim ...

***
Wioska liścia tydzień później

- Nareszcie w domu ... - westchnął Ryu widzać już bramę wioski i budkę strażniczą - Pewnie Kotetsu znów śpi - zaszedł do bramy i zauważył że faktycznie tak było - Czyli jak zawsze - stwierdził i poszedł dalej

Naprawdę dziwnym było to że praktycznie nie spotkał ludzi na ulicach. Jedyne głośne hałasy dochodziły z głównej ulicy konoha. Idąc tam bocznymi uliczkami zauważył że zebrali się tam chyba wszyscy mieszkańcy wioski ! Nie wiedząc o co chodzi zmienił się w przypadkową osobę i wtopił w tłum.

Dosłownie po chwili słychać było jak jakiś zespół gra na trąbkach żałobną pieśń a sama Hokage stoi na dachu najważniejszego budynku w wiosce. Gdy pieśń skończyła się Tsunade zaczęła przemawiać.

- Moi drodzy parafianie dziś pierdolnę wam kazanie .......

OJOJOJ ! TO NIE TO ^^"" WRACAMY DO NOTKI !! :

- Witajcie ! Zebraliśmy się tu dziś aby pożegnać dzielnego shinobi ! - rozpoczęła a ludzie posmutnieli, niektóre niewiasty nawet łkały - Ryu Doragon bo tak się właśnie nazywał był naszym najlepszym zwiadowcą, shinobim, a także przyjacielem ! Ochronił Konohę podczas walki z wioską dźwięku oraz zabił naszego śmiertelnego wroga Hidana z Akatsuki. Podczas swojej ostatniej misji niestety przegrał ! Zginał śmiercią honorową na polu walki chroniąc swoje rodzeństwo !

- Cholera jasna ... Czyli serio uznali że nie żyję ! - pomyślał - Chyba zrobię im psikusa ! - zaśmiał się w duchu i ruszył bocznymi alejkami, szybko dostał się na jeden dach, potem na drugi i trzeci tak by nie być zauważonym przez Anbu chroniące hokage oraz przez nią samą - Bunshin no jutsu ! - powstał klon który nie do końca był wyraźny - Wyrzucę cię do góry a ty się skoncentruj i krzyknij Buuuuuuu jak duch - zaśmiał się

- Spoko - powiedział klon i po chwili już był w powietrzu i krzyczał - Buuuuuuu ! Jestem duchem !! - wszyscy ludzie wpadli w panikę - Będę was nawiedzał do końca waszych piekielnych dniiiiiiii - i znikł w kłębie dymu ponieważ dostał z kunai'a

- Hahahahah ! - roześmiał się Doragon widząc minę Hokage, w tym momencie postanowił się ujawnić i pojawił się obok Tsunade - Ohayo wszystkim ! Tak naprawdę żyję i mam się dobrze ! Dziękuję za tak liczne powitanie mnie ! - zaśmiał się

- DORAGOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOOONNNNNNNNNNNNNNNNNNN !!!!!!!!!! - wrzasnęła Tsunade rozpoczynając gonitwę za śmiejącym się i uciekającym chłopakiem

***
No więc takie to wyszło nam piękne zakończenie misji ! Myślę że notka mi się udała, postanowiłem też rozwiązać sprawę z moich pierwszych rozdziałów ! Tak chodzi o spadek Hashiramy ! :D Tajemnice wychodzą na jaw ! Co tak naprawdę zamierza Menma ? Czy on chce przywrócić brata czy go kontrolować ? Co jest w tym zwoju ?! Czy Seiko bezpiecznie wróciła z swojej misji ? To i jeszcze więcej w przyszłych notkach ! Dzięki i do zobaczenia !

2.07.2014

Rozdział 15: Misja i zaskoczenie

Jep, co tam ludziska ? ^^ Mamy wakacje !! Więc z tej okazji notke dodaję (serio mi się nie chciało jej pisać ale dla was wszystko (szczególnie dla fanek :D) <- Naru: Casanova się znalazł =.=")
Hehehe Zapraszam !


***
Pod bramą w wiosce liścia

- Kenji ? - zawołał Ryu

- Jestem ! - odpowiedział blondyn w wieku około 14 lat

- Sho ?

- Obecny - powiedział ochoczo czarnowłosy nastolatek

- Eizo ?

- Gotów do drogi ! - zawołał szczęśliwie niebieskowłosy chłopiec

- Cieszy mnie to ... Toru ?

- Zwarty i gotowy - uśmiechnął się różowowłosy chłopiec

- Skoro wszyscy jesteśmy to objaśnię teraz zasady których macie się trzymać choćby nie wiem co - powiedział smoczy sannin - Po pierwsze i najważniejsze : Macie się mnie słuchać. Po drugie : Jeśli spotkamy kogoś z akatsuki wy uciekacie. Po trzecie Nie mamy medyka więc wszelkie rany czy cokolwiek macie mi zgłaszać i na koniec po czwarte Nie pakujcie się w żadne kłopoty oraz nie walczcie z silniejszymi od was - skończył

- Okay - zawołali wszyscy

- A powiesz w końcu co to za misja - dopytywał się Toru

- Jest to misja rangi A, mamy za zadanie zlikwidować całą szajkę przestępczą z obrzeży kraju ognia, prawdopodobnie możemy spotkać wrogo nastawionych ninja z wioski dźwięku oraz w najgorszym wypadku same akatsuki - powiedział poważnie czarnowłosy

- Dobrze - chłopiec przełknął ślinę

- Wiem że będzie to trudne dla was ale postarajcie się z całych sił, jeśli się wam uda to awans murowany - uśmiechnął się pokrzepiająco

- Czyli zostaniemy genninami ?! - zdziwiła się dwójka maluchów

- Tak, jeśli będziecie chcieli oczywiście - odpowiedział nastolatek - Koniec gadania bo czas leci - westchnał - Ruszajmy

I cała piątka ruszyła z pod bramy ku nowej przygodzie.

***
Parę dni później

- Ryu ! Daleko jeszcze ?! Jak wielki może być kraj ognia - narzekali

- Nie jączyć mi tam, robiliśmy przerwę ledwie 30 minut temu - powiedział sarkastycznie czarnowłosy i w tym momencie złapał kunai który leciał wprost na niego - Pff takie coś - nie dokończył zdania ponieważ z każdej strony wyleciały kunaie - Wszyscy do mnie ! - krzyknął i reszta drużyny szybko do niego podbiegła - Rairyu ! - pojawił piorun w kształcie smoka który odbił wszystkie kunai lecące na naszych bohaterów - Ryu heru o ogoe ! - fala ultradźwięków ruszyła destabilizując chakre aktywującą pozostałe pułapki

- Serio Ryu, musisz nas w końcu tego nauczyć - powiedzieli

- Może kiedyś, a teraz się skupcie ponieważ nie będę cały czas was ochraniał - powiedział - Prawdopodobnie zaraz zjawią się tutaj chłystki które zastawili tą pułapkę - stwierdził i tak też było

Dosłownie sekundy po tych słowach zewsząd wyskoczyło przeciwników. Na oko licząc była ich setka.

- Dobra dzieciaki, pozwalam się wam z nimi pobawić, pamiętajcie by jednego zostawić przy życiu - powiedział Ryu wyjmując kunai i wlewając do niego chakre, dzięki temu stał się dłuższy i twardszy (bez podtekstów plis)

- To zaczynamy zabawę ! - gdy to powiedział cała drużyna ruszyła na przeciwników

- Tetsuryu todoroki ! - krzyknął niebieskowłosy atakując jednocześnie kilku wrogów

-Ryuko no goon ! - krzyknął Kenji a fala światła zmiotła kilkunastu zbójów

- Ryuei no bakuon ! - krzyknął niebieskooki wysyłając falę cienia na wrogów

- Fuuton: Reppusho ! - fala powietrza wysłała w górę kilku napastników którzy po chwili zostali dosłownie wkopani w ziemię przez różowowłosego

- Hehe nieźle sobie radzą - zaśmiał się w duchu Ryu - Ale trzeba kończyć zabawę - myśląc to wypowiedział nazwe techniki - Jigoku ryu geto !! - czerwona aura która go otoczyła zwiększyła jego siłę, szybkość wytrzymałość jak i ulepszyła moc technik. W mgnieniu oka zjawił się przy kilku przeciwnikach atakując i wgniatając ich w ziemię jednym ciosem.

W ten właśnie sposób większość bandy została właśnie pokonana. Na nogach utrzymało się zaledwie kilkoro którzy znali ninjutsu. Jednakże byli obezwładnieni przez genjutsu.

- Trzeba by ich związać czy coś - stwierdził blondyn patrząc na kolesi przed nim którzy praktycznie nie mieli świadomości

- Co ty nie powiesz, to brać się do roboty - rozkazał czarnowłosy dowódca

- Ale ... ehh nie ważne - załamany nastolatek poszedł razem z resztą wiązać tych biednych ludzi

- No ! Skoro już ich związaliście to teraz czas jednego przesłuchać - powiedział zdejmując genjutsu z jednego z nich

- Co do ... Moja głowa ... - jęknął mężczyzna

- Te koleś ! - krzyknał zielonooki - Wyśpiewasz mi teraz ładnie gdzie macie bazę dowodzenia ! - powiedział strasznym głosem

- Możesz sobie pomarzyć ! - nieznajomy powiedział to plując na ziemie

- Skoro tak chcesz grać to nie mam wyboru - odpowiedział Ryu wyjmując z torby kunai

- Czekaj ! Co ty chcesz zrobić !? - przestraszył się mężczyzna

Jednakże chłopak odłożył kunai na bok i znów sięgnął do kabury, tym razem wyjął shurikena. Blady mężczyzna trząsł się ze strachu. Jednak to nie był koniec, czarnowłosy znów sięgnął do kabury i wyjął ... piórko !

- Ty wybierasz co mam użyć czy ja ? - zapytał złowieszczo

- Nie ! Proszę ! Oszczędź ! - szarpał się facet

- No dobrze, czyli ja wybieram - westchnął i wziął w rękę kunai, mężczyzna pisnął - To chyba za ciężkie - stwierdził i schował go do kabury ku uldze wroga, następnie podniósł shuriken - Wydaję mi się że to jeszcze nie to - powiedział i ku uciesze mężczyzny schował go do torby - Więc zostaję nam piórko

- Hahahah ! Nic ci nie powiem !! - śmiał się stary zgred

- Przekonamy się - Ryu przybrał złowieszczy ton głosu i rzucił się na kolesia

Dwie minuty później !

- NIE !!!! BŁAGAM !!! HAHAHAH !!! PRZESTAŃ !!! POWIEM !!! ZOSTAW MNIE !!! HAHAHAHAHA - krzyczał mężczyzna ledwie łapiąc oddech

- To gadaj !! - krzyknął zielonooki odkładając lekko już zmęczone piórko do kabury

- Dobra ... Nasza kwatera jest na południe stąd ... Strzeże jej około 2000 naszych, I tak nie pokonacie naszego szefa ! - powiedział w końcu

- No, nie można było tak od razu ? - powiedział z uśmiechem kapitan i znokautował faceta - Dobra drużyno ! Ruszamy dalej !

- Tak jest ! - krzyknęli wszyscy lecz nie dane im było ruszyć ponieważ kilka kunai wylądowało do okoła nich

- Raiton: Denki torappu ! - każdy kunai rozbłysł elektrycznością, stworzyło to coś na wzór klatki

- Znam tylko jedną osobę która do takiej perfekcji opanowała Raiton ... Wychodź MENMA !! - wrzasnął wściekły Doragon

Klask, Klask, Klask, Klask

- Brawa dla ciebie - powiedział idąc przed siebie czarnowłosy Uzumaki - Dawnośmy się nie widzieli Ryu ! To już chyba cały rok od naszej ostatniej walki ! Udało się Seiko uleczyć ci tą śmiertelną ranę widzę. To tylko dowodzi że jest niezwykła, nie to co ty ! - zaśmiał się gardłowo

- Zamknij się ! - warknął - To przez to że ... pomógł ci ... Naruto ...!

- Taaa, braciszek jest bardzo pomocny ! - zaśmiał się - Może chcesz się z nim znów spotkać ? - zapytał - Ułatwię ci to ! Naruto !! - krzyknął i klasnął dłońmi jak do techniki Edo Tensei. Nagle z czerwonej chmury dymu wyłonił się chłopak o blond włosach, czerwonych oczach oraz ostrych jak kły lisa zębach, nie było w nim jakby chęci życia

- Naruto ! - krzyknął zrozpaczony Ryu

- Witaj Ryu ! Wylizałeś się z ostatniej rany widzę !! Buhahah ! Tym razem ci się to nie uda ! - krzyknął i ruszył wprost na niego, lecz nagle stanął jak słup soli - Menma ! Czemu mnie teraz unieruchamiasz !?

- W tym momencie walka nie jest konieczna - stwierdził czarnowłosy - I tak jesteśmy w stanie zabić wszystkich tu obecnych, jednakże teraz mamy wspólny cel, zniszczyć szajkę przestępczą na czele której stoją ludzie z akatsuki Kakuzu i Zetsu - wypluł z obrzydzeniem dwa imiona

- I myślisz że połączę z tobą siły przeciwko nim ?! - ryknął zielonooki

- Hahahahahahahahahahahaha - roześmiał się Menma, a za nim zawtórował Naruto - Ty ?! Nie jesteś nawet w stanie rozerwać tak banalnej techniki która cię więzi !

- Rairyu - powiedział a smoczy piorun rozerwał na strzępy całą elektryczną pułapkę razem z kunaiami - Skoro mam z tobą współpracować ... wyjaśnij mi co zrobiłeś z Naruto ! Czemu on żyje skoro znaleziono jego zmasakrowane zwłoki !

- Chcesz wiedzieć ? Dobra, powiem ci ! Zabiłem mojego brata ! - krzyknął z uśmieszkiem Uzumaki

- To wiem ! Ale skoro to zrobiłeś to czemu on tutaj stoi przedemną cały, zdrowy i żywy !?

- Eeee, powinniśmy coś zrobić ? - szepnął Toru do niebieskowłosego

- Lepiej siedźmy cicho ... To nie nasze sprawy - stwierdził 12 latek

- To jest Naruto, ale też nie jest ! - odpowiedział Namikaze - Jego dusza jest tak jakby przejęta przez kyuubiego, a ciało jest przyzwane techniką opracowana przezemnie na podstawie Edo Tensei

- Jak mogłeś zrobić coś takiego !! To gorsze niż Edo Tensei ! - wrzasnął Doragon

- Gorsze ? Nie cieszysz się że znów możesz zobaczyć swojego najlepszego przyjaciela ? - zaśmiał się złowieszczo

- Nie ! On nie jest moim przyjacielem ! Nie teraz ! To nie jest Naruto jakiego znam ! - oburzył się czarnowłosy

- Trudno, a zresztą po co ci ja to wszystko tłumaczę, to i tak za trudne na twój malutki móżdżek - stwierdził i ruszy przed siebie a za nim blondyn

- Grrr ... Nienawidzę go ... Zmiana planów dzieciaki - powiedział - Wy wracacie do wioski i informujecie o wszystkim Tsunade ! Na wszelki wypadek wyślę z wami Gekido - ugryzł się w palec i wykonał sekwencję pieczęci, następnie przycisnął ręke do ziemi - Kuchiyose no jutsu ! - z kłębu dymu wyłonił się gad ! I to nie byle jaki ponieważ posiadał skrzydła i miał dwa metry wysokości - Gekido ! Proszę cię miej oko na nich !

- Szczeniaku !? Nie za wiele wymagasz !!?? - krzyknął smok

- Proszę cię, to nie jest sytuacja na kłótnie !! Nie mam czasu !! Wy macie iść prosto do wioski i przekazać wszystko Tsunade a ty masz ich pilnować !! - wrzasnął i ruszył wślad za Menmą

- Co za bachor ! Grrr ... Chodźcie do tej wioski - zdenerwował się smok i wszyscy ruszyli spowrotem

***
30 minut później

- Chociaż szczerzę cię nienawidzę to w tym momencie nie ma to znaczenia ! Zabiję cię po tym jak wykończymy tych typów z Akatsuki ! - warknął czarnowłosy Doragon

- Hahah, jesteś naprawdę śmieszny bachorze - odezwał się blondyn - Uważaj podczas walki bo może mi się przypadkiem wymsknąć jakiś kunai lub technika w twoją stronę - zaśmiał się strasznie

- Naruto ! Zachowuj się ! - skarcił go Menma - Mamy tutaj dzieciaka który fuksem zabił kogoś z akatsuki więc trochę szacunku ! - roześmiał się w głos

- Przypominam że ty jeszcze nikogo z akatsuki nie zabiłeś bo przegrałeś - zaśmiał się "Naruto"

- Hahahah - tym razem Ryu nie wytrzymał - Jednakże nawet jeśli to Kyuubi ma to ciało to jest jak zawsze, Naruto zawsze umiał ci dopiec i nawzajem

- Zamknij się ! - krzyknął Namikaze a w jego prawym oku ukazał się magenkyo sharingan - Nigdy ! Nie przypominaj mi tamtego okresu !!

- Cicho ! Już jesteśmy - uspokoił towarzystwo czerwonooki

Gwizd, Gwizd, Gwizd - zagwizdał blondyn - Niezła forteca, aż przypominają mi się czasy jak walczyłem z Hashiramą - zaśmiał się, a dwaj chłopacy dziwnie na niego spojrzeli - Nie ważne

- Będzie cieżko to sforsować tylko w trójkę - powiedział Ryu

- Chyba według ciebie - stwierdził Menma składając pieczęcie - Raiton: Denki ikari haretsu ! - rzucił kunaiem który wleciał w sam środek wieży strażniczej wybuchając elektrycznością i niszcząc nie tylko całą wieżę ale także ogromną cześć muru - Tak się to robi - ruszył przed siebie a zanim czerwonooki

- Nadęty baran, teraz już wiedzą o ataku - zrobił facepalma i ruszył w trochę inną stronę, ku innej wieży strażniczej - Ryu no jigoku ikari ! - ogromna kula energii wysłana w stronę wieży spowodowała równie duże zniszczenia co technika Menmy - Teraz będą bardziej zdezorientowani - i ruszył do walki z garstką wrogów która go wypatrzyła 

***
Jakiś czas później

- Jigoku ryu kogeki ! - czarnowłosy wypluł mnóstwo sporych kul lawy wprost na pewnego zombie w płaszczu w czerwone chmury jednakże jego pupile szybko zniwelowały atak - Cholera ...

- Raiton: Goeikan - powstała fala elektryczności która poleciała wprost na Kakuzu lecz również mało poskutkowało - Kurwa ...

- Jak tak dalej pójdzie możemy zginąć ... czyżbym musiał użyć death balla ...ale wtedy będe tak wycieńczony że oni mnie z łatwości dobiją - takie i inne myśli kręciły się teraz w głowie Ryu

- Katon : Arashi !! - ogromna burza ognia została wysłana na kakuzu przez blondyna jednakże odniosło to marny skutek - Co to za potwór !!

- Cholera ... Menma ! - krzyknął Doragon

- Czego ?! Nie widzisz w jakiej sytuacji jesteśmy ?! - warknał Namikaze

- Widzę, musisz zająć chwilę kakuzu a ja przygotuję technikę która go wykończy ! - powiedział zdenerwowany

- Grrr, żebyś ty miał mi rozkazywać ...! Ile ci czasu potrzeba ?! - zapytał

- Minimum 5 minut !

- Ile ?!?!?!? Przysięgam że jeśli przeżyjemy to cię zabiję ! Dajemy Naruto !! - krzyknął zły

- Jasne !! - odpowiedział blondyn i ruszyli walczyć z kakuzu

- Czyli dziś umrę ... super ... - zaczął składać pieczęcie potrzebne do użycia tej techniki, było ich wiele, każda była skomplikowana. Kiedy skończył zaczął za pomocą swojej krwi rysować jakieś znaki na ziemi przed sobą, na zakończenie znów złożył kilka pieczęci i przyłożył ręce do ziemi - KAOSU NO RYU !

Menma i Naruto odskoczyli zszokowani ilością chakry jaką poczuli od tego ataku, po chwili przed naszym czarnowłosym Doragonem powstało spora kula barwy czerwono czarnej która poleciała z ogromną szybkością za którą nawet bracia Namikaze nie nadążyli. Najpierw trafiła na pupile przeciwnika, zmiotła je wszystkie jakby były z papieru następnie trafiając zszokowanego kakuzu i nie zostawiając z niego nawet kupki pyłu

- Oż kurwa ... - tylko tyle potrafili wykrztusić z siebie zszokowani bracia

***

Wiem, wiem ... krótko mi to wyszło ... Zacząłem pisać w piątek a dziś dodaję .... Mimo wszystko myślę że w tej notce wyjaśniłem kilka nieścisłości ^^ Mamy nowego Naruciaka trochę innego niż znacie, oraz zakazaną technikę ryu *o* (zawsze chciałem jej użyć :D)
Jak już pewnie zauważyliście w moim świecie (blogu) Akatsuki jest o wiele potężniejsze niż to w oryginale ^^"
Menma mistrzem technik Raitonu ! Jest tak mocny że sam zaczął je tworzyć :D
Dzięki i do następnej notki !
P.S. PROSZĘ O KOMENTARZE CZY CZĘŚCIEJ MOGĄ BYĆ TAKIE NOTKI :)

19.06.2014

Rozdział 14 : Przyszłość i Przeszłość

Tak wygląda magenkyo sharingan Menmy jak coś ;)








Siemanko ! Znów trochę czasu nie pisałem, no cóż, nie będę się tłumaczył, a przyznam się do winy : lenistwo wzięło górę. Jednakże powracam do was z kolejną mam nadzieję świetną notką ! Dlatego zapraszam !

***
5 LAT PÓŹNIEJ !

Minęło pięć lat od śmierci Naruto. Świat dalej istniał i nie zawalił się tak jak myślała Fuu. Jednakże na jaw wyszło kilka interesujących, ciekawych a nawet strasznych spraw. Pierwszą z nich był klan Ryu wa ichizoku. Jest to smoczy klan. Przez ostatnie pięć lat odnaleziono tylko 5 członków ! Pierwszym i najstarszym z nich jest Ryu Doragon. Młody nastolatek, niedługo już dorosły o czarnych włosach, zielonych oczach i miłym charakterze. Pozostała czwórka to :
Bliźniacze smoki Kenji i Sho Doragon. Zastanawiacie się czemu bliźniacze a może myślicie że mają podobną moc co ? Jeśli tak jest to się mylicie. W tym przypadku bardziej chodzi o przeciwieństwo. Kenji Doragon to młody 14 letni blondyn o zielonych oczach władający mocą światła. Jego techniki polegają na ... (nie ważne jak na ten etap opowiadania :P) . Natomiast Sho Doragon posługuje się mocą cienia, jego techniki to ... Jest to 14 letni chłopak o czarnych jak cień włosach i niebieskich oczach.
Kolejnym przedstawicielem tego dziwnego klanu jest Eizo Doragon. Chłopak ten jest bardzo utalentowany. Ma niebieskie włosy (jakim cudem to ja nie wiem o.O) ,  złote oczy i jest w wieku 12 lat, włada mocą żelaza. (Jako że tutaj może być nie ścisłość w tym co sobie pomyślicie o nim, podam wam przykład: może zmienić dowolną cześć ciała w żelazo, wydłużać i zmieniać kształty jak i tworzyć techniki itd itd)
Następnym i ostatnim w kolejności jest Toru Doragon. Chłopiec w wieku 8 lat. Mimo tego umie walczyć. Ma różowe włosy, zielone oczy. Jest najbardziej otwarty z całej piątki. Można nawet stwierdzić że jest rozwrzeszczanym dzieciakiem co jak stwierdził kiedyś Ryu „Jesteś podobny do mojego starego przyjaciela który już nie żyje, czasem nawet myślę że jesteś jego kopią z dzieciństwa”.
Cała ta piątka mieszka w Konoha. Wszyscy oni są pod opieką naszego bohatera Ryu oraz jego przyjaciółki Seiko. Co do samej Uzumaki. Mimo wszystko minęło jej zauroczenie przyjacielem z teamu. Została najlepszą medic-nin w wiosce i dorównuje samej Tsunade.
Kolejną kwestią tym razem nie miłą jest fakt iż pojawiła się organizacja Akatsuki. Tak jak wcześniej działali po cichu tak teraz cały świat o nich wie. O nich i ich piekielnej sile. Niektórzy mówią nawet że wśród nich są demony. Czy to prawda tego nikt nie wie. Jednakże każdy kto ich spotykał nie wracał żywy. No w sumie prawie każdy ale to opowiem kiedy indziej.
Przez ostatnie pięć lat walczono o prawa jinchuuriki. Niestety bez skutecznie.

***
Konoha

- Ryu !! Choć tutaj na minutke !!!!!!! – wrzasnęła Seiko z salonu

- Już lecę !! – przestraszony swoją przyjaciółką przyleciał do salonu o mało nie zabijając się o czyjeś skarpetki – Co ... Co tu się stało !!?? – krzyknał gdy wszedł do salonu

- Spytaj może tę dwójkę co poszła sobie na randki ! – zezłościła się czerwonowłosa

- Co to za syf ! Kurna nawet my tak nie rozwalaliśmy domu ! – powiedział zły – Cóż jak wórcą to to posprzątają a jak nie to będą mieli zemną doczynienia – powiedział groźnie

- Nie wiem co ty kombinujesz ale masz to załatwić, po za tym napraw w końcu te drzwi od szafy które cholernie skrzypią – powiedziała – Ja idę do szpitala – i wyszła z domu zostawiając chłopaka samego

- Napraw szafę, napraw szafę, zrób obiad, posprzątaj i najlepiej wszystko zrób za mnie – zaczął parodiować czarnowłosy – Cholera by to, jestem shinobi a nie złota rączka – stęknął i poszedł naprawiać tą szafę na ubrania

- Oni-chan potrenujesz ze mną ? – zapytał z nadzieją młody chłopczyk o różowych włosach

- Wszystko na mojej głowie – westchnął – Ok potrenuję z tobą Toru ale po tym jak naprawię to coś co kupiła Seiko – powiedział wyciągając nowy zawias z pudełka i przymocowując go

- Serio ?! Serio ?! Super !! – skakał z radości chłopczyk – Dziękuję oni-chan to ja lecę się przygotować – i uciekł zanim Ryu zdążył cokolwiek powiedzieć

- Czasem myślę że on ma za dużo energii – sapnął przykręcając śrubę – No skoczone – poruszał szafką która już nie skrzypiała i działała dobrze – Młody, idziemy ! – zawołał i w tym momencie z schodów zleciało coś a raczej ktoś – Wszystko ok Eizo ?

- Tak, tak – otrzepał się przywracając spowrotem normalną skórę zamiast żelaznej łuski – Też mogę iść na trening ? Przyda mi się – poprosił

- Tak, jasne – odpowiedź przyszła natychmiast przez co niebieskowłosy się ucieszył

- Jestem gotowy – przyleciał zielonooki

- Okay, to idziemy – i wszyscy razem ruszyli na pole treningowe nr 7

Na polu

- Dobra, najpierw rozgrzewka ! 100 pompek dla ciebie Eizo i 50 dla ciebie Toru ! – powiedział gdy tylko się rozłożyli na polu
Chłopcy jęknęli przeciągle i z ociąganiem rozpoczęli ćwiczenia które z zapałem już robił ich „starszy brat” . Kiedy oni skończyli robić swoje 100 i 50 Ryu miał już zrobionych ich 500 ale to tylko szczegół.

- Brawo, teraz obydwoje 100 brzuszków – rozkazał i jak powiedział tak zrobili a on razem z nimi

- Co teraz Oni-chan-sensei ? – zapytał Toru

- Oni-chan-sensei ... tego to jeszcze nie słyszałem – powiedział do siebie – Dobra, na początek mały sparing czyli wasza dwójka na mnie jednego – powiedział głośno przypominając sobie jak to on walczył ramie w ramie z Naruto przeciwko Jirayi. To były czasy. Jednakże nie miał czasu na dumanie o przeszłości gdyż po chwili w jego stronę leciał ryk. Nie był to zwyczajny ryk ognia lub wiatru lecz żelaza !

- Tetsuryu todoroki ! – ryk w postaci żelaznego tornada leciał wprost na czarnowłosego



- Nieźle – stwierdził Ryu zatrzymując atak jedną ręką – Jednakże za mało jak na mnie

- Odkryłeś się oni-chan ! – powiedział Toru atakując go kunai – Kage shuriken no jutsu ! – użył tej techniki a jeden kunai rzucony przez niego rozmnożył się do ponad 200 !

- Za mało – stwierdził odskakując i unikając części, niektóre łapiąc a niektóre po prostu odbijając – Ryu no haretsu ! – teren do okoła zielonookiego dosłownie wybuchł. Spowodowało to lekkie obrażenia dla Toru lecz żadnych dla żelaznej łuski Eizo

- Widzę że nieźle sobie radzicie – powiedział Ryu lądując

- To jeszcze nie koniec ! – powiedział różowowłosy – Kage bunshin no jutsu ! – powstało około 10 klonów – Fuuton: Reppusho ! – wszyscy razem zaatakowali, Techniki się połączyły tworząc coś w rodzaju sporego ataku powietrznego

- Też coś dodam od siebie ! – krzyknął Eizo składając pieczęcie – Katon: Karyu Endan ! – ściana ognia złączyła się z wietrzną techniką młodszego brata tworząc coś w rodzaju Ogromnej ściany ognia

- No i to jest coś – powiedział zadowolony Ryu – Jigoku ryuge ! – coś w rodzaju pazura z chakry  powstało na ręce chłopaka który to przebił się tym przez technikę bez żadnego problemu następnie to coś znikło

- Co to było ?! – zdziwili się obaj chłopcy

- Technika – odpowiedział czarnowłosy – Piekielny kieł smoka dokładniej mówiąc, pozwala przebić się dosłownie przez wszystko lecz czas w którym jest aktywny jest króciutki – dokończył

- Aha ...- oboje powiedzieli niezbyt mądro

- A ta wcześniejsza technika – zapytał młodszy

- To powie ci Eizo – stwierdził Ryu

- Była to technika Eksplozja smoka- powiedział – Wyrzucając z swojego ciała odpowiednią ilość energii tworzy się wybuch, bardzo trudna do opanowania

- A skąd ty to wiesz ?? – dopytywał się różowowłosy

- Już kiedyś mnie pytał o nią – powiedział Ryu – Te techniki opanujecie dopiero za kilka lat treningów, ja sam je opanowałem po roku w krainie Ryu no rando – powiedział czarnowłosy nastolatek

- Ryu no rando ? – zapytali nie rozumiejąc oboje

- Kraina smoków ... Długa historia, bardzo długa więc opowiem wam ją kiedy indziej – odpowiedział – A teraz wracajmy do treningu

- Tak jest ! – oboje powiedzieli i odskoczyli od Ryu

- Katon: Goukakyuu no jutsu ! – sporych rozmiarów kula ognia pomknęła w kierunku czarnowłosego

- Nic prostszego – stwierdził zasysając ogień i niwelując technike

- Co do ...! – Eizo całkowicie rozkojarzony i zdekoncentrowany tym co zobaczył nie wiedział co powiedzieć

- Dobrze wiesz że możemy absorbować chakre z ataków tylko jednego żywiołu Eizo ! I teraz już wiesz że moim jest katon ! – krzyknął Doragon przywracając do równowagi chłopaka

- Tak ... wiem wiem ... – przypomniał sobie niebieskowłosy

- A my jaki możemy zasysać żywioł ???? – pytał Toru atakując taijutsu „starszego brata”

- Jeszcze nie wiem, wkrótce się dowiemy – powiedział tajemniczo blokując każdy atak chłopców – Koniec zabawy – powiedział – Moeru ryu no chi ! – do okoła czarnowłosego zaczął krążyć ognisto czerwony język ognia z którego po chwili wyleciały dwie kule trafiając obu braci i nokautując ich – Na dziś koniec – powiedział zbierając obolałych

***
Retrospekcja

- Nareszcie ! Wszystkie cztery smocze katany uzbierane ! – krzyknął radośnie czarnowłosy chłopak na oko w wieku 15 lat

- Brawo Ryu, świetnie załatwiłeś tego smoka ognia – gratulowała mu Seiko jednocześnie lecząc oparzenia – Ale pytanko, co dalej masz zrobić z tymi katanami ?

- Powiem wszystko Tsunade jak wrócimy do wioski, znaczy się Hokage-sama – poprawił się widząc wzrok przyjaciółki

- A poteeeemmmm ??? – pytała ciekawska

- Potem użyję zwoju i katan i zobaczysz co się stanie – powiedział tajemniczo – Wracajmy do wioski

- Tak Kapitanku – powiedziała akcentując ostatnie słowo i ruszyła

- Kapitanku ... – nie ogarnął tego i ruszył za nią

W wiosce

- Gratuluję ci Ryu że uzbierałeś te katany ale co dalej ? – zapytała z zniecierpliwieniem Tsunade

- Dalej użyję jutsu opisanego w tym zwoju i udam się do krainy Ryu no rando – odpowiedział chłopak

- Ryu no rando ? – nie zrozumieli wszyscy

- Tak, kraina smoków, tam nauczę się wszystkich technik związanych ze mną, moim klanem i tak dalej – powiedział dumny chłopak

- Na ile zamierzasz tam się udać ? – zapytała troskliwie Seiko

- Tak długo aż opanuję większość technik – odpowiedź przyszła natychmiast – Myślę że zajmie mi to max rok – dodał

- Rok ? Ranyy jak ja mam tyle wytrzymać bez ciebie – posmutniała czerwonowłosa

- Dasz radę – pocieszył ją chłopak – Więc jak Tsu .. to znaczy Hokage-sama ? Mam na to pozwolenie ?

- Tak, masz pozwolenie na udanie się na roczny trening – odpowiedziała blondyna ignorując pomyłkę

- Dziękuję – odpowiedział – Będę już iść, muszę się przygotować bo jeszcze dziś ruszę – dodał i wyszedł a za nim Uzumaki

- Ehhh, w gorącej wodzie kąpany – powiedział Jiraya

- To chyba wiadome, chce się dowiedzieć kim tak naprawdę jest – powiedziała brązowooka biorąc porządny łyk sake

- Podziel się – stwierdził żabi pustelnik

Kilka godzin później

- Dobra, wszystko gotowe, ja jest spakowany więc mogę zacząć technikę, do zobaczenia przyjaciele, widzimy się za rok, życzcie mi powodzenia – powiedział czarnowłosy do zebranych osób

Wbił wszystkie katany w ziemię tak że utworzyły figurę rombu. Następnie rozłożył zwój na środku figury i zaczął składać pieczęcie które były tam podane, gdy skończył ugryzł się w palec i przyłożył rękę do ziemi mówiąc – Kuchiyose no jutsu.
Wielka chmara szarego dymu powstała i gdy opadła ani chłopaka ani żadnych katan nie było, wszystko po prostu zniknęło.

***
Koniec retrospekcji
Dom

- Kenji ! Sho ! Natychmiast do mnie przyjdźcie ! – krzyknął czarnowłosy na wstępie do domu głosem tak strasznym jak tylko umiał

Dosłownie po sekundzie obaj chłopcy stali przed nim na baczność bojąc się straszliwie.

- Powiedźcie mi ... Co to za bajzel w salonie ?! – ryknął na nich

- W salonie się pytasz ... – nie wiedział co powiedzieć blondyn

- Eee a co to salon ? – starał się grac głupka czarnowłosy chłopak

- Nie pogarszajcie swojej sytuacji dobrze ! – znów na nich krzyknął aż się skulili – Nawet nie wiecie jaki opierdziel dostałem od Seiko ! Macie to posprzątać zanim wróci – tutaj spojrzał na zegar – a wróci tu za pół godziny !

- Tak jest !! – zasalutowali i pobiegli aż się kurzyło sprzątać bałagan jaki zrobili, a było tego sporo

30 minut później weszła rozpromieniona dziewczyna o czerwonych włosach i oświadczyła że idzie na misje i nie będzie jej przez najbliższy tydzień. Zastanawiacie się czemu była taka szczęśliwa ? Ponieważ dostała potrójną stawkę za misję rangi B ! Była tak dumna z siebie że nie zauważyła porządku w salonie, a od razu poszła się pakować mówiąc „w końcu trochę spokoju”.

***
Następnego dnia

- Wzywałaś Tsunade ? – zapytał nastoletni jounin (tak to Ryu)

- Tak, dostajesz misje, ale jako że jedyny potrafisz zapanować nad pozostałą czwórką to idziecie wszyscy razem – poinformowała

- Wszyscy razem ? – zdziwił się – ale przecież Toru ma 8 lat i nie jest jeszcze genninem – powiedział zdziwiony

- On dostanie stawkę jak dla gennina i cała reszta również, a ty dostaniesz tak jak zawsze. Odpowiada ci ? – powiedziała zła

- Dobrze się robi z tobą interesy – zaśmiał się zielonooki – Na czym ma polegac ta misja i jakiej rangi jest

- Misja rangi A, masz zlikwidować szajke przestępczą grasującą na obrzeżach kraju ognia – poinformowała

- Misja rangi A i wysyłasz mnie samego z czwórką dzieciaków – powiedział zniesmaczony chłopak

- Nie denerwuj mnie ! Jesteś Smoczym Sanninem i nie dasz sobie z tym rady !? – krzyknęła

- Dam ... Niech ci będzie – parsknął i zabrał dokumenty

- Wyruszacie jeszcze dziś, jesteś kapitanem oczywiście – powiedziała na zakończenie i po chwili było tylko słychać trzaśnięcie drzwiami

- Co za kobieta, najeżdża zawsze na to że okrzyknięto mnie Smoczym Sanninem po tym jak pokonałem Hidana z Akatsuki, cholera misja rangi A dla 8 letniego chłopca to nie przelewki – stwierdził – Cóż w razie co mogę użyć ostateczności – pomyślał i wrócił do domu

- Pakujta się ludu ! – krzyknął po powrocie

- Co ? Jak to ? Co się dzieje ? – nie zrozumieli wszyscy

- Idziemy na misje ! Wszyscy ! – powiedział

- Wszyscy ?! – znów zaskoczenie

- Tak, Hokage tak powiedziała więc nie ma co gadać, kończyć śniadanie i pakować się !


- Dobrze – wszyscy skończyli śniadanie i ruszyli do pokoi spakować się na pierwszą w życiu poważna misje.
***
To koniec tej notki. Wiem trochę krótsza niż zwykle ale co tam ^^
Jak wam się podoba rodzeństwo Doragon ? Myślę że dobrze ich opisałem.
W następnej notce postaram się ująć trening Ryu, ich misje oraz więcej na temat nowych technik. To tyle. Dzięki że czytacie i proszę o komentarze które motywują mnie do dalszego pisania !

9.06.2014

Rozdział 13

Ohayo minna. Mam dla was nową notke owianą niewiarygodną niespodzianką x3 Dlatego nie przedłużając zapraszam do czytania !

***
Około tydzień po ataku na Konoha-gakure

- Naruto ! Nie ! – Seiko płakała w niebogłosy – Menma nie wybaczę ci !!

- Naruto ... Przepraszam cię ... Obiecuję że urzeczywistnię twoje marzenie ! – mówił Ryu przez łzy

- Cholera ... Cholera ... Cholera ... Przepraszam Minato ... Kushina ... – przeklinał Jiraya

- To się nie dzieje naprawdę ... – płacząc wmawiała sobie Fuu

- Menma ... – łkała Karin

***
Dzień wcześniej !

- Naruto ! Pędem ! – krzyczał czarnowłosy skacząc z dachu na dach

- No biegnę przecież ! To nie ty masz połamane żebra ! – lekko jęcząc młody blondas biegł trochę za swoim przyjacielem

- Nie wierzę że ten idiota uciekł ! – krzyczała Seiko na całą wioskę biegnąc za nimi

- Taa ... spokojna głowa ! Sprowadzimy go ! – zapewnił Uzumaki

- Jesteśmy – młody Doragon wylądował przed południową bramą wioski

- Nareszcie ! Ile można czekać ?! – krzyknął Sasuke

- Skoro już wszyscy jesteśmy to ruszajmy – oznajmił Neji

- Jakie to kłopotliwe ... – stwierdził Shikamaru

- Dzięki za pomoc – podziękował grzecznie Ryu

- Ta, dzięki – pokazał kciuk w górę Naruto

- Życzę wam powodzenia ! Macie go sprowadzić ok ?!?! – powiedziała Seiko i pomachała

- Ta, jest – powiedzieli wszyscy

- Dobra, po pierwsze ustawienie ! – oznajmił shikamaru – Jako pierwszy idzie Neji. Będziesz sprawdzał teren swoim byakuganem

- Dobra – zgodził się geniusz klanu Hyuga

- Jako drugi idę ja, aby w porę związać przeciwników – powiedział geniusz klanu Nara – Następnie po kolei Ryu, Naruto i Sasuke który swoim sharinganem będzie sprawdzał tyły ! – ogłosił

- Dobra ! – odpowiedzieli wszyscy chórem

- To ruszamy ! – ruszyli dokładnie w tej kolejności

Biegli tak dobre parę godzin. Niedawno młody Hyuga stwierdził że dość daleko przed nimi są jakieś cztery duże skupiska chakry. Spodziewając się wroga wszyscy z napięciem biegli dalej. Po niespełna 15 minutach trafili na pierwszego wroga !

- Hahahah, czyli to takie dzieciaki są moimi przeciwnikami !? – śmiał się jakiś grubas o rudych włosach których i tak nie wiele było na głowie (:P)

- Co to za koleś ? – zdziwił się Ryu

- Kim jesteś ?! – zażądał odpowiedzi Sasuke

- Jestem ostatnią osobą jaką ujrzycie w swoim nędznym życiu ! – krzyknął – Moje imię to Jirobo i ...

- Nie chwal dnia ani godziny ! – wszedł mu w słowo Sasuke kopiąc boleśnie w twarz – Idźcie dalej ! Ja zajmę się tym tutaj ! – oznajmił

- Co ?! Pokonamy go razem ! – oburzył się Naruto

- Naru, musimy iść dalej – stwierdził Ryu – Jeśli wszyscy będziemy walczyć z każdym napotkanym przeciwnikiem to nigdy nie dogonimy Menmy

- W sumie, racja – poddał się blondyn – Tylko tutaj nie zgiń Uchiha ! – krzyknął Uzumaki i ruszyli wszyscy w dalszą podróż

- Taa – mlasnął językiem i rozpoczął walkę z swoim przeciwnikiem

***

Drużyna składająca się już tylko z czterech młodych shinobi biegła dalej ile sił w nogach.

- Kolejne skupisko chakry przed nami – stwierdził Neji

- Super, jak tak dalej pójdzie to nikt nie będzie mógł biec za Menmą – wkurzył się Naruto

- W razie co ktoś może wziąść na siebie dwóch przeciwników – stwierdził shikamaru

Dobiegli do kolejnego przeciwnika. Okazała się być nim dziewczyna !

- A co to za szczeniaki !? Jirobo was nie zabił ? Buahahah ! To świetnie ! Więc to ja Tayuya będę mogła sobie urządzić rzeź !! – krzyknęła ruszając na zdziwionych chłopaków

- Dobra ... Tym razem ja będę walczyć – stwierdził Shikamaru i złożył charakterystyczne pieczęcie – Kage mane no jutsu – związał ją cieniem – No dalej idźcie !

- Dzięki i ... powodzenia Shikamaru ! – powiedział Neji i całą trójką ruszyli dalej

- Dzięki ... ehhh to jest mega kłopotliwe – pomyślał kiedy jego jutsu przestało działać

***

- No to zostało nas trzech – powiedział znudzonym głosem Naruto

- Kolejne skupisko chakry !! Tym razem większe niż poprzednie – ostrzegł Hyuga

- Okay, poprawka, zostało nas dwóch ... – załamał się Naruto

Szybko dobiegli do kolejnej osoby. Bardzo się zdziwili gdy zobaczyli chłopaka eee chłopaków ... Znaczy jedno ciało z dwoma głowami (o.O).

- Bracie zobacz ! – podnieciła się pierwsza głowa – Mamy aż trzech przeciwników – dopowiedziała druga

- Fuuuuj, jak wy możecie razem żyć – obrzydził się Naruto – Ja bym tak z Menmą nigdy nie wytrzymał !

- No cóż ... Tym razem ja sobie powalczę – powiedział Ryu – A wy wynocha bo mi przeszkadzacie – powiedział do pozostałej dwójki

- Tak, tak – Neji ruszył

- Tylko nie przesadź Ryu ! – powiedział Naruto i ruszył za Nejim

- Nie martw się, szybko ich załatwię i dołączę do was – powiedział unosząc kciuk w górę, w tym właśnie momencie otrzymał cios w twarz

***

- Tak, tak wiem ! – powiedział znudzony Uzumaki

- Co wiesz – nie zrozumiał Neji

- Kolejne skupisko chakry mam racje ?

- Co ? Tak ... Chwila skąd wiesz – zgłupiał geniusz Hyuga

- Takie tam się domyśliłem – odpowiedział

- Dobra, czyli teraz ja walczę, moim byakuganem zaczynam widzieć Menme ! – poinformował

- Super i gdzie jest ? – zapytał niebieskooki

- Daleko, daleko, daleko, daleko ... – odpowiedział białooki

- To mnie pocieszyłeś – załamał się

- No nic, teraz mam przeciwnika – przystanęli

- Co ?! Jeszcze dwóch was zostało ?! Serio chyba reszta naprawdę się opiernicza dzisiaj – powiedział dość młody chłopak o lekko ciemniejszej karnacji – Jestem Kidomaru – zaśmiał się – Ostatni z czwórki dźwięku – mówiąc to rzucił w nich shurikenami

- Hakkesho Kaiten ! – krzyknął brązowowłosy kręcąc się do okoła i odbijając wszystkie – Naruto ! Ruszaj !

- Dzięki Neji ! – odpowiedział chłopak i ruszył dalej – Już ja cię dorwę Menma !

***

Po dość długim sprincie powoli zaczął dostrzegać sylwetkę swojego brata – MENMA ! – krzyknął na całe gardło tak że czarnowłosy Uzumaki odwrócił się w biegu

- Naruto ! Nie zmuszaj mnie do ponownej walki z tobą ! – odkrzyknał i zaczął biec dalej

- Stój ! – jeszcze bardziej zwiększając swoją szybkość powoli zaczął zbliżać się do młodego Namikaze. W tym właśnie momencie prosto w plecy blondyna trafiło coś jakby ... kości ! – Ajć ! Co do ...? – nagle z krzaków wyskoczył jakiś typ o białych włosach atakując naszego niebieskookiego.

- Nie pozwolę ci – atakując mówił tego typu rzeczy

- Kurde ! – dzięki swojej szybkości Naruto był w stanie unikać jego ataków lecz to coś co miał w plecach dotkliwie bolało – A masz ! – kopnął przeciwnika w głowę lądując na równych nogach – I jak ja mam to wyjąć ... – trudził się

- Ja pomogę – usłyszał znajomy zimny głos którego w tym momencie się za nic nie spodziewał, poczuł tylko jak ciepły piasek dotyka jego pleców a ból spowodowany tym czymś w plecach ustępuje

- Gaara ?! – nie mógł uwierzyć w to co widzi

- Leć za nim a ja się zajmę tym słabeuszem – oznajmił czerwonowłosy

- Chwila ! Ja myślałem że jesteś naszym wrogiem ?! – zdziwił się mocno blondyn

- A kto tak powiedział ? Ty i twój brat wyciągnęliście mnie z ciemności więc teraz to ja pomogę wam – powiedział wdzięcznym głosem

- Gaara ... Dziękuję ci ... – mówiąc to szybko znikł w kłębie dymu i pojawił się jakieś 100 metrów dalej biegnąc

***
Sasuke vs Jirobo

- Nie chwal dnia ani godziny ! – wszedł mu w słowo Sasuke kopiąc boleśnie w twarz – Idźcie dalej ! Ja zajmę się tym tutaj ! – oznajmił

- Co ?! Pokonamy go razem ! – oburzył się Naruto

- Naru, musimy iść dalej – stwierdził Ryu – Jeśli wszyscy będziemy walczyć z każdym napotkanym przeciwnikiem to nigdy nie dogonimy Menmy

- W sumie, racja – poddał się blondyn – Tylko tutaj nie zgiń Uchiha ! – krzyknął Uzumaki i ruszyli wszyscy w dalszą podróż

- Taa – mlasnął językiem i rozpoczął walkę z swoim przeciwnikiem – ale się wkopałem – pomyślał unikając kolejnego ogromnego wręcz kamienia lecącego w jego stronę, szybko złożył odpowiednie pieczęcie – Katon: Endan ! – duża ściana ognia ruszyła na nie wzruszonego grubasa

- Pfff Doton: Doroku Gaeshi ! – uderzając rękoma w ziemie stworzył dużą ścianę która osłoniła go przed ogniem, następnie gdy pył opadł on już użył kolejnego ataku – Doton: Doryo Dango ! – ogromna skała poleciała wprost na lekko przerażonego sasuke – Giń !!

- Cholera... Cholera... – myślał gorączkowo. W ten wielka kula zmieniła kierunek przez kopnięcie jej.

- Konoha Dai Senko !! – krzyknęła zielona bestia konohy

- Co ...? – zdziwił się Jirobo

- Kakashi i Guy ... – niedowierzał czarnowłosy uchiha

- Teraz my się nim zajmiemy młody – poinformował kaszalot

- Hahahah, dobrze ! Więc czas użyć tego ! – krzyknął a jego skóra całkowicie zmieniła kolor ! Włosy wydłużyły się natomiast oczy ... nawet nie umiem ich opisać.

- A to co – nie zrozumiał Guy

- Miej się na baczności, jego chakra drastycznie wzrosła ! – powiedział szarowłosy

Wróg nagle znikł aby pojawić się obok nic nie spodziewającego się uchihy i przebijając mu brzuch swoją ręką !

- Gyaaaaa – mocno krwawiąc sasuke upadł na ziemie

- Cholera, nie zdążyłem ! – zdenerwował się Guy który dosłownie sekundy po tym wyprowadził potężne kopnięcie powalające tą bestie.

- Trzymaj się młody, Oddział medyczny jest w drodze ! – powiedział spokojnie kaszalot

- Seimon – zielona bestia konohy uaktywniła 3 brame ! – Szybko cię wykończę moją siłą młodości !! – ruszył na przeciwnika z niewiarygodną prędkością ! Jego ataki perfekcyjnie wyprowadzone zawsze trafiały w cel. Zakończył przedstawienie swoją ulubioną techniką – Omote Renge !!

***
Tayuya vs Shikamaru

Jako że ta walka niczym nie różni się od anime pozwolę sobie jej nie opisywać.

***
Ryu vs Sakon i Ukon

- Bracie zobacz ! – podnieciła się pierwsza głowa – Mamy aż trzech przeciwników – dopowiedziała druga

- Fuuuuj, jak wy możecie razem żyć – obrzydził się Naruto – Ja bym tak z Menmą nigdy nie wytrzymał !

- No cóż ... Tym razem ja sobie powalczę – powiedział Ryu – A wy wynocha bo mi przeszkadzacie – powiedział do pozostałej dwójki

- Tak, tak – Neji ruszył

- Tylko nie przesadź Ryu ! – powiedział Naruto i ruszył za Nejim

- Nie martw się, szybko ich załatwię i dołączę do was – powiedział unosząc kciuk w górę, w tym właśnie momencie otrzymał cios w twarz – Ałć ! To zabolało ! – szybko uniknął kopnięcia i łapiąc za nogę przeciwnika wyrzucił nim w powietrze następnie złożył odpowiednie pieczęcie – Katon: Goukyaku no jutsu ! – duża kula ognia poleciała na zdezorientowanych braci trafiając ich

- Ajajaj ! – krzyknęli obaj lądując na równych nogach praktycznie bez obrażeń – Gówniarzu niezłe masz te techniki jednakże ...- ruszył na niego z niesamowitą szybkością – To za mało – powiedziała druga głowa kiedy wyprowadzili cios w brzuch czarnowłosego. Gdy ten zgiął się w pół pod wpływem siły ciosu oberwał z łokcia w plecy, a następnie kolejną serią kopnięć Ryu został wyrzucony w powietrze.

- Ghy ...! – lecąc w górę młody Doragon otrząsnął się w ostatnim momencie ponieważ właśnie miał otrzymać cios jednakże nie otrzymał go ! Zrobił przewrót w powietrzu i kopnięciem w głowę posłał braci ku ziemi samemu również powoli spadając – Katon: Ryuuka no jutsu – ognisty smok dobił leżące ciało podpalając je

- Grrr to bolało ! – powiedzieli obaj kiedy ich skóra zmieniła kolor a włosy urosły w tym samym momencie oboje rozłączyli się ! Brakujące części ciała zastąpił czarny pancerz ! – Gyhahaha ! To twój koniec mały !

- Nie byłbym tego taki pewny ... – lekko zdezorientowany odpowiedział i natychmiast zmienił swoją skórę w smoczą łuskę – Czas na walkę na poważnie ! – krzyknął i nabrał powietrza do płuc – Suiro no hoko !! – woda pod ogromnym ciśnieniem trafiła zdezorientowanych braci wysyłając ich kilkanaście metrów dalej i przebijając nimi każde napotkane drzewo

- Ajć ... żyjesz bracie ? – zapytał Ukon

- Ałć ... tak a ty bracie ? – powiedzial żartobliwie Sakon

- Nie macie dość ?! Nie za mokro !? – krzyknął znów nabierając powietrza – Karyu no hoko !! – ognisty ryk poleciał wprost na przeciwników lecz tym razem nie dali się zaskoczyć

- Kuchiyose: Rashomon ! – krzyknął pierwszy gdy drugi gdzieś znikł. Wielka brama wyrosła tuż przed Ukonem i zablokowała ognisty ryk

- Co do ?! – zdziwił się czarnowłosy lecz długo nie mógł analizować tejże techniki gdyż wyczuł drganie powietrza tuż za nim. Kunai Sakona trafił w niego lecz złamał się na twardej łusce smoka !

- Nie wiem jakim cudem ale to koniec ! – krzyknął Ukon podbiegając do niego i używając jakiejś dziwnej techniki – Kisei Kikai no jutsu ! – ciało szarowłosego i czarnowłosego połączyły się

- Gya ! Co do ?! – zdziwił się Ryu chwiejąc się na nogach

- W tym momencie twoje komórki są powoli niszczone. To tylko kwestia czasu nim umrzesz – powiedziała głowa Ukona pojawiająca się na plecach Ryu – Dodatkowo wysysam twoją chakre

- Co do ! Wyłaź ze mnie ! Fuj ! – zaczął się szarpać

- To na nic – stwierdził Sakon siedzący nieopodal

- Skoro tak ... to ... – wziął kunai do ręki i wbił sobie w brzuch !

- Gyaaaaaa !! – krzyknął Ukon wychodząc z jego ciała z raną w brzuchu identyczną do tej co zrobił sobie Ryu

- Ghyyyy ! – również u Sakona powstała taka rana !

- Ałaaa ... – zaczął chwiać się Ryu – Troszkę przesadziłem ...

- Ty gówniarzu ... zabiję ! Zabiję ! – krzyknął Ukon biegnąc w jego stronę brata i łącząc się znim. Ich rany natychmiast się zagoiły i razem ruszyli na Ryu. Ranny chłopak starał się unikać ataków lecz słabo mu to wychodziło i co chwila obrywał. Gdy miał nadejść ostateczny cios oba bracia oberwali mocne kopnięcie w twarz i wylądowali w jakiejś kukiełce ! Zanim się spostrzegli kukiełka ta zamknęła ich w sobie, a części drugiej kukły przebiły praktycznie na wylot braci robiąc z nich sitko.

- Kankuro ... – zdziwił się Ryu

- Siema – powiedział brązowowłosy

***
Neji vs Kidomaru

Ta walka również nie ustępuje niczym od anime więc nie będę jej tutaj opisywać.

***
Gaara vs Kimimaro

- Stój ! – jeszcze bardziej zwiększając swoją szybkość powoli zaczął zbliżać się do młodego Namikaze. W tym właśnie momencie prosto w plecy blondyna trafiło coś jakby ... kości ! – Ajć ! Co do ...? – nagle z krzaków wyskoczył jakiś typ o białych włosach atakując naszego niebieskookiego.

- Nie pozwolę ci – atakując mówił tego typu rzeczy

- Kurde ! – dzięki swojej szybkości Naruto był w stanie unikać jego ataków lecz to coś co miał w plecach dotkliwie bolało – A masz ! – kopnął przeciwnika w głowę lądując na równych nogach – I jak ja mam to wyjąć ... – trudził się

- Ja pomogę – usłyszał znajomy zimny głos którego w tym momencie się za nic nie spodziewał, poczuł tylko jak ciepły piasek dotyka jego pleców a ból spowodowany tym czymś w plecach ustępuje

- Gaara ?! – nie mógł uwierzyć w to co widzi

- Leć za nim a ja się zajmę tym słabeuszem – oznajmił czerwonowłosy

- Chwila ! Ja myślałem że jesteś naszym wrogiem ?! – zdziwił się mocno blondyn

- A kto tak powiedział ? Ty i twój brat wyciągnęliście mnie z ciemności więc teraz to ja pomogę wam – powiedział wdzięcznym głosem

- Gaara ... Dziękuję ci ... – mówiąc to szybko znikł w kłębie dymu i pojawił się jakieś 100 metrów dalej biegnąc

- Czyli to ty jesteś moim przeciwnikiem ? – zapytał dla pewności białowłosy

- Tak, przeszkadza ci coś ? – odpowiedział pytaniem Gaara

- Nic a nic – stwierdził i ruszył do ataku. Rozpoczął od ataków z daleka rzucając kośćmi, kunaiami napełnionymi chakrą lub shurikenami lecz widząc że to nie skutkuje wobec wszech obronie Sabaku postanowił atakować z bliska na zasadzie szybkości.

- To wszystko na co cię stać ? –zapytał znudzony czerwonowłosy

- Yanagi no Mai ... – szepnął a z jego ciała wyrosło kilka długich ostro zakończonych kości

- No to jest ... ciekawe ... – stwierdził Sabaku przygotowując piasek

- Wykończę cię – powiedział Kimimaro unikając każdego z wysłanych ataków Gaary. Jego ruchy przypominały taniec. Zgrabnie unikał piasku powoli zbliżając się do przeciwnika. Gdy tylko się zbliżył rozpoczął sekwencje ataków. Jednakże nie przebił się przez piaskową zaporę chłopaka odskoczył i przyjął nową postawę – Tsubaki no Mai ! – kości wystające z dłoni, łokci, ramion i kolan znikły, a sam użytkownik wyjął jedną dłuższą kość z swojego ramienia. Przypomina ona krótki miecz bez rękojeści. Następnie ruszył chaotycznie tnąc każdy atak Gaary i zbliżając się do niego.

- Skoro za pierwszym razem nie wyszło to teraz też się nie uda – powiedział do niego czerwonowłosy lecz po chwili musiał uskakiwać przed niewiarygodnie szybkimi ciosami które wyprzedzały jego obronę !

- Karamatsu no Mai ! – krótki kościany miecz z jego ręki znikł aby całe jego ciało pokryło się wieloma krótkimi koścmi, następnie znów zaczął atakować znów inną techniką na zmiane wydłużał niektóre z kości tak że młody Sabaku obrywał nimi to w ręke to w nogę lub w brzuch i plecy !

- Cholera ! Koniec zabawy ! – krzyknał zdenerwowany chłopak – Suna Shuriken ! – wiele znacznie twardszych od zwyczajowych shurikenów poleciało wprost na białowłosego lecz wszystkie odbiły się od jego kości ! – Suna Shigure ! – mnóstwo skrzepniętego piasku zleciało z nieba na przytrzymanego przez piach Kimimaro trafiając go ! Kiedy wzniesiony przez tą technike pył opadł ukazał się cały i zdrowy już szarowłosy chłopak. Jego skóra była zupełnie innego koloru niż przedtem, jego włosy były wydłużone a ciało nie wyglądało jak ludzkie.

- Tessenka no Mai: Tsuru ! – powiedział głosem lekko zmienionym i powoli wyjął swój własny kręgosłup ! (:o) Na miejsce starego natychmiast wyrósł nowy, natomiast ten trzymany przez chłopaka w ręce wyglądał trochę jak miecz lecz wyginał się jak bat ! – Zniszczę cię ! – ruszył na zszokowanego Gaare atakując z jeszcze większą szybkością. Gdyby nie reakcja czerwonowłosego na pewno zginąłby.

- Sabaku Taiso !! – ogromne może piasku zalało cały teren na którym stali następnie zielonooki przyłożył dłonie do ziemi a fale uderzeniowe jakie zaczęły powstawać co chwila trafiały szarowłosego. Jednakże nie zważając na nic Kimimaro przebił się przez nie i trafił zaskoczonego chłopaka

- Cholera ! Zdechniesz w końcu ?! – krzyknął zły, z rany na ręce kapało dużo krwi – Ryusa Bakuryu !! – małe może piasku poleciało prosto na wroga zgniatając i miażdżąc go !

- Tessenka no Mai: Hana ! – krzyknał wyłaniający się z piasku chłopak. Jego wygląd lekko się zmienił kościasty bat pozostał w prawej ręce natomiast do okoła lewej powstała ogromna broń z kości. Bez chwili ociągania ruszył on na Gaare ! Mimo że w tej formie był dużo wolniejszy to siła tego jutsu była ogromna ! Przewiercił się on przez ostateczną pisakową ochronę Gaary i dość mocno go zranił !

- Gyaaaa ! – odkaszlnął krwią czerwonowłosy – To jeszcze nie koniec ! – złożył pieczęcie – Sabaku Hando ! – dwie ogromne dłonie powstałe z piasku ścisnęły Kimimaro próbując go zmiażdżyć lecz nawet to nie podziałało ! Wydostając się zpiasku użył on ostatecznej techniki !

- Sawarami no Mai !!!! – tysiące jak nie setki tysięcy kości wyrosło z ziemi przebijając na ślepo wszystko co stanęło im na drodze. W ostatnim momencie Gaara uniósł się na piaskowej platformie i uniknął tego. Kimimaro który przewidział taki ruch sam w większości zamienił się w taką kość i zaatakował lecz tuż przed ostatecznym zadaniem ciosu zatrzymał się i zamarł w bezruchu ... bez życia...

***
NARUTO vs MENMA

- Gaara ... Dziękuję ci ... – mówiąc to szybko znikł w kłębie dymu i pojawił się jakieś 100 metrów dalej biegnąc ile sił w nogach – Jak tak dalej pójdzie to nigdy nie dogonię tego idioty ! Kaimon ! – uaktywnił pierwszą bramę dzięki czemu jeszcze bardziej przyśpieszył i znów zaczął doganiać swojego brata.

Co zdziwiło blondyna Menma zatrzymał się w pewnym momencie. Dokładnie po drugiej stronie przepaści na głowie Madary Uchiha. Gdy tylko dobiegł sam spostrzegł że stoi na głowie Hashiramy Senju pierwszego Hokage.

- Spójrz Naruto ! To jest wielka Dolina Końca ! To tutaj swoją walkę stoczyli pierwszy Hokage Hashirama Senju i Madara Uchiha !! – krzyknął czarnowłosy

- Znam tą historię baka ! – odpowiedział blondyn – Zresztą co ty wyprawiasz uciekając wioski !? Totalnie ci odbiło !

- Nie żartuj sobie ze mnie ! – krzyknął atakując swojego brata kunaiem przez co rozciął jego policzek – To moja wola ! Moja i Orochimaru ! Nie pozwolę nikomu ! Powtarzam nikomu z niej kpić !

- ... Czy ja z czegokolwiek kpię ?! Po za tym o jakiej ty woli mówisz ?! Niebyło cię nawet przy nim jak umierał ! – powiedział zdenerwowany Naruto

- Przekazał mi wiadomość przez węża ! Nic o mnie nie wiesz ! Nic o nim nie wiesz ! Nie wypowiadaj się na tematy o których nie masz pojęcia ! – wrzasnął składając pieczęcie – Raiton: Raikyu no jutsu ! – kula elektryczna poleciała w stronę blondyna

- Zaczekaj ! Nie chcę z tobą walczyć ! Wróć ze mną po dobroci do wioski ! Proszę !

- Już za późno Naruto ! To koniec ! Koniec wszystkiego ! – powiedział poważnie ruszając z kunaiem w ręku na brata

- Czekaj ! – w tym momencie kula stworzona przez czarnowłosego wybuchła rażąc elektrycznością niebieskookiego następnie poczuł tylko jak dostaje serie kopnięć w brzuch, plecy, twarz i leci w dół

- Jesteś żałosny ! Myślisz że dorównujesz MI swoją siłą !? Jesteś w błędzie ! – okrył go płaszcz chakry lisa i 3 ogony powoli zafalowały na powietrzu

Blondyn jakoś ogarnął się lecąc w dół i wylądował na wodzie na równych nogach – Nie dajesz mi wyboru wiesz ! – złożył pieczęcie – Fuuton: Senpuuken ! – powietrze pod ciśnieniem trafiło w skały pod nogami Menmy zwalając go na dół – Myślisz że przestraszę się ciebie ponieważ używasz chakry lisa ?! – jego również otoczył płaszcz i wyrosły trzy ogony – Jesteś w błędzie ! Koniec tego gadania ! Nie chcesz po dobroci to zmuszę cię do powrotu !! – skoczył na brata i rozpoczęła się walka tylko na taijutsu ! Szli łeb w łeb ! Raz blondyn inkasował uderzenie raz czarnowłosy. Obydwoje nie odpuszczali sobie nawet odrobinę lecz to co stało się potem było nie do przewidzenia. Niezauważalnie Menma wyjął kunai i wbił go Naruto w brzuch !

- Gyaaahhhh .... – chłopak odkaszlnął krwią lecz to nie był koniec niespodzianek

- Raiton: Chidori ! – błyskawica rozbłysła w ręce czarnowłosego który przebił na wylot klatke piersiową swojego brata !!

- Ghhhhhaaaaaaaaaa .... – jęknął z bólu i zamilkł

- Szkoda mi ciebie ... Miałem nadzieję że dłużej mnie zabawisz ... Żegnaj bracie i dziękuję że dałeś mi tą moc – powiedział gdy z jego prawego oka popłynęła krew a jego sharingan zmienił się ! – Moeru kitsune ringu ! – na zakończenie rzucił swoją techniką przecinając martwe ciało blondyna na pół i odszedł w dalszą drogę ku zemście na Akasuki !!

***

Gdy młody Uzumaki odszedł z ziemi wyłoniła się jakaś postać. Był to człowieko podobny stwór. Jedna jego połowa była biała a druga czarna. Do okoła jego ciała była jakby roślina rodzaju muchołówka.

- No no ... Takiego obrotu spraw się nie spodziewałem – powiedziała biała połowa

- Trzeba poinformować resztę o tym – stwierdziła czarna połowa

- Jak myślisz, ten cały Namikaze będzie zagrożeniem w przyszłości ? – zapytała biała połowa

- Prawdopodobnie tak, lecz to daleka przyszłość – odpowiedziała czarna połowa gdy znów znikał w ziemi

***

- Naruto ! Nie ! – Seiko płakała w niebogłosy – Menma nie wybaczę ci !!

- Naruto ... Przepraszam cię ... Obiecuję że urzeczywistnię twoje marzenie ! – mówił Ryu przez łzy

- Cholera ... Cholera ... Cholera ... Przepraszam Minato ... Kushina ... – przeklinał Jiraya

- To się nie dzieje naprawdę ... – płacząc wmawiała sobie Fuu

- Menma ... – łkała Karin

- Przepraszam sensei ... to moja wina ... nie zdążyłem na czas – obwiniał się Kakashi

***


Koniec. Nie spodziewaliście się tego he ? Na samym początku nie zamierzałem uśmiercać Naruto ale zmieniłem zdanie. Jednakże nie bójcie się to jeszcze nie ostatnia jego kwestia w tym opowiadaniu ;) Sayo