22.08.2015

High School Konoha Special Time Machine: Tyle problemów !

Ohayo, tak jak obiecałem dodaję rozdział w sobotę. Wiem że jest on niezbyt dokładny i może trochę dołujący ... czy też głupi i słaby ale liczę że ktoś przeczyta. Zostawienie komentarza nie jest trudne, dlatego nie wstydźcie się pisać.
Dzięki Asiek za miły komentarz.
Teraz bez przedłużania zapraszam na rozdział.

~*~*~*~

- Seiko ! - rozległo się wołanie przywołujące pewną kobietę do rzeczywistości

- Ah ? Słucham ? - spytała – Sorki … zamyśliałam się trochę …

- Martwię się o ciebie ! - odpowiedziała jej zielonowłosa – Od tamtego wypadku jesteś ciągle nieobecna !

- Sorki, sorki … - mruknęła

- Żadne sorki ! - warknęła – Mówię poważnie, nawet ja z czasem pogodziłam się z tym wszystkim !

- I to jest dziwne ! Przecież to nie było tak dawno temu !

- Czy … ty odziedziczyłaś po nim głupotę ? - westchnęła – Nie zrozum mnie źle ale dziesięć lat to naprawdę dużo … rozumiem że czujesz się temu wszystkiemu winna ale teraz nie ma to już znaczenia

- Ale to była moja wina ! Gdybym nie zadała się z tymi ludźmi …

- Zamilcz ! Nie denerwuj mnie jeszcze bardziej ! To nie była twoja wina i powinnaś się w końcu z tego otrząsnąć ! - powiedziawszy to wstała i wyszła z pokoju trzaskając za sobą drzwiami

- Głupia Fuu ! Byłaś jego żoną ! Wychowujesz jego dziecko ! Czemu nadal nie jesteś w żałobie !

- Wypadek zdarzył się dziesięć lat temu ! Czemu ty nadal o tym myślisz ?!

- Bo to wszystko moja wina ! Gdybym tylko nie była taka głupia i nie wchodziła do tego baru !

- Tak, to twoja wina ! Jesteś winna tego co mu się stało ! Nie zmienisz historii !

- Historii …? To jest to ! Shikamaru na pewno zgodzi mi się pomóc !

- Kretynka ! I co zrobisz ?! Uratujesz go ? Wtedy to ty wylądujesz na jego miejscu ! Myślisz że tego by chciał ?!

- Lepsze to niż cierpieć i mieć wyrzuty sumienia ! Teraz zamilcz muszę się skupić co powiedzieć Shikamaru !

- Jestem tobą ! Nie zamknę się bo tak mówisz ! Zresztą rób jak uważasz ! Jeszcze bardziej wszystko zepsujesz !

Tak zaczęła się najdziwniejsza historia w życiu pewnej fioletowo-czerwono włosej kobiety chcącej zmienić to co stało się dziesięć lat temu. Żeby zrozumieć wszystko, cofnijmy się o jedenaście lat wstecz ... do samego początku …

- Jak śmiałaś ! Jak mogłaś to w ogóle zrobić ?! - krzyczał mężczyzna o niebieskich włosach

- S-skarbie … ja ci wszystko wytłumaczę ! - próbowała się tłumaczyć jeszcze czerwonowłosa kobieta

- Jakie wytłumaczę ?! Tu nie ma co tłumaczyć ! Jeszcze dziś załatwię papiery rozwodowe ! I nie myśl że po tym sąd przyzna naszą córkę tobie ! Wynoś się z mojego życia Seiko i nigdy nie wracaj ! - oznajmił rzucając pod jej drżące nogi walizkę

- A-ale … jesteś moim całym światem … Ayato …

- Trzeba było o tym pomyśleć przed schlaniem się, zniszczeniem mojego auta i biura, oraz zdrady z jakimś podrzędnym chłystkiem ! Do tego na wielu portalach w internecie jesteś gwiazdą dzięki zdradzie mnie z tym łysolem !

- To nie była moja wina … n-na pewno coś mi … d-dorzucili do drinka … - próbowała wyjaśnić lecz mężczyzna nie przyjął tego do wiadomości

- Nie interesuje mnie to, jesteś dla mnie niczym od teraz ! Wynoś się, i nigdy nie wracaj ! - mówiąc to złapał zapłakaną zielonooką i dosłownie wyrzucił z mieszkania

Zmieszana z błotem, nie mająca gdzie iść złapała za walizkę i mocno płacząc ruszyła przed siebie. Perspektywy na dalsze życie były nijakie … po pierwsze przez tą cała akcje zadłużyła się u niezbyt przyjaznych i zapewne niebezpiecznych ludzi. Pracy tak łatwo nie dostanie bo jej twarz jest w całym internecie …
Dodatkowym smutkiem jest dla niej kłótnia jaką odbyła z braćmi jeszcze przed ślubem. Zarówno Menma jak i Naruto ostrzegali ją że Ayato to dupek … nie słuchała ich a nawet zwyzywała i obraziła się na śmierć. Miało to miejsce jakieś trzy lata temu. Od tamtej kłótni nie widziała swojego rodzeństwa. Nie wiedziała co się z nimi dzieje, gdzie mieszkają i jak im się życie układa …
Tak więc jej życie stanęło dosłownie pod znakiem zapytania … w głowie zaczęły pojawiać się najmroczniejsze scenariusze dla jej nędznego końca. Może umrze z głodu ? Albo z pragnienia ? Lub sama odbierze sobie życie … i tak nie ma ono sensu … myśląc o tym wszystkim dotarła do mało ruchliwej ulicy … usiadła na ławce będącej blisko krawężnika i podciągnęła nogi aż po brodę. Tak skulona zaczęła szlochać.

- I czego ryczysz ?

- Straciłam wszystko ! Rodzinę, rodzeństwo, pracę, godność …

- I to powód do płaczu ? Powinnaś się zemścić !

- Nie … to nie w moim stylu …

- Zarówno Ayato jak i ci ludzie którzy ci to zrobili powinni pożałować …

- Nie … nie potrafiłabym …

- Uwierz mi że potrafiłabyś … zabicie kogoś nie jest takie trudne …

- Nie zabiję nikogo ! Odczep się !

- To może poproś o pomoc rodzeństwo ? Oni na pewno coś zaradzą !

- Nie spojrzę im w oczy po tak długim czasie … zresztą nawet nie wiem gdzie mieszkają …

- To się dowiedz ! Zemścij się na tych gangsterach ! Zemścij się na Ayato ! Nie będziesz musiała płacić na dziecko bo będzie ono twoje ! Nie będziesz musiała spłacać długów ! Pogodzisz się z rodzeństwem ! Same plusy !

- Nie, nie, nie, nie, nie, nie !!!!

- Patrzcie, patrzcie ! Czyż to nie nasza gwiazdka która tak świetnie się bawiła ostatnio ?! - rozbrzmiał głos po którym jej uszy zalała salwa śmiechu

- Może ma ochotę na powtórkę ?! - roześmiali się

- Nie ! Odczepcie się ! - krzyknęła zapłakana

- Hahah, skoro nie chcesz powtórki to płać szmato ! - krzyknął najbardziej barczysty mężczyzna – Jeśli nie masz pieniędzy to zapłacisz w naturze !

- Nie ma mowy ! Nie dam wam żadnych pieniędzy ! Tknijcie mnie a nie żyjecie ! Dzwonię na policję ! - złapała za telefon

- O nie, nie laluniu – jednym szarpnięciem wytrącił jej telefon – Tak dobrze to nie ma !

- Zostaw mnie ! Pomocy ! - krzknęła

- Kto w środku nocy ci pomoże ! Idziesz z nami ! - ruszyli w jej kierunku lecz nie dotarli gdyż uderzył w nich sportowy samochód o kolorze pomarańczowym. Potrącone opryszki nie miały siły wstać. Z samochodu w błyskawicznym tempie wyskoczył jakiś blondyn doskakując do dziewczyny i barczystego faceta obok niej. Nic nie mówiąc zaatakował osiłka i powalił go kilkoma sprytnymi ruchami łamiąc mu przy okazji rękę.

- Nic ci nie jest ? - zapytał troskliwie, jego niebieskie oczy wyrażały jedno uczucie: strach, strach o życie …

- Nie … dziękuję … za pomoc ... - odpowiedziała zapłakana

- To mój obowiązek ratować siostrę z opresji – uśmiechnął się lekko i przytulił ją, z jego oczu popłynęły łzy

- N-naruto …... - tylko tyle dała radę powiedzieć, następnie bardzo mocno wtuliła się w bluzę brata i zaczęła głośno i nie pohamowanie płakać

- Jestem przy tobie Seiko … już wszystko w porządku … - mruknął i wziął ją na ręce, zaniósł do samochodu i posadził na przednim miejscu pasażera sam natomiast wsiadł za kierownice i z piskiem opon odjechał od miejsca zdarzenia

Jechali w ciszy, mijali latarnie za latarnią i żadne z nich nie chciało zacząć tej jakże ważnej dla nich rozmowy … w końcu ciszę przerwał blondyn. Nie mógł już znieść tego wszystkiego.

- S-seiko … jak to się wszystko stało … - westchnął i ochrzanił się w myślach że nie umiał tego inaczej ująć

- Nie zrobiłam tego wszystkiego świadomie … - odpowiedziała spuszczając głowę – Po ciężkim dniu postanowiłam się odprężyć i czegoś napić w barze … - zaczeła opowiadać – Tego dnia kłóciłam się z Ayato więc potrzebowałam wsparcia lecz nie posiadam żadnych przyjaciółek … piłam więc sama … jak zawsze z umiarem … lecz pojawił się jakiś mężczyzna … był przystojny i uprzejmy – mówiąc to płakała – Rozmowa naprawdę się kleiła, nawet zwierzyłam mu się z kilku rzeczy, zaczął też stawiać drinki … w pewnym momencie urywa mi się film … Świadomość odzyskuję dopiero leżąc na ulicy … zostawiona jak szmata … wyglądam niczym dziwka i czuję się podobnie … po powrocie do domu dowiaduję się że jechałam po pijaku i zniszczyłam auto męża, a jechałam do jego biura aby je rozwalić … do tego wszystkiego prawdopodobnie podpuścił mnie tamten facet … nawet nie pamiętam jego imienia … wiem jestem żałosna … dodatkowo kilka godzin później w internecie pojawia się ten film … przysięgam że nic z tego nie pamiętam … - rozpłakała się na dobre – I okazuje się jeszcze że jestem im winna za coć pieniądze ...

- Rozumiem … - westchnął niebieskooki – Wierzę ci bo cię znam, nie jesteś osobą która robiłaby takie rzeczy … i nie jesteś żałosna ! Każdemu mogłoby się coś takiego zdarzyć … miałaś po prostu niewiarygodnego pecha … mam jeszcze jedno pytanie, jak na to wszystko zareagował Ayato i czemu w środku nocy byłaś sama skulona na ulicy ?

- A-ayato … mnie wyrzucił … - powiedziała to z trudem – Powiedział że nie chce mnie znać, oraz że jeszcze dziś przygotuje dokumenty do rozwodu … i on zatrzyma naszą córkę bo ja jestem nieodpowiedzialna …

- Co za skurwiel … - mruknął pod nosem – Zamiast pomóc ci w potrzebie on wbija ci nóż w plecy … nie martw się, pomogę ci w całej swojej mocy, Menma na pewno tak samo … film jeszcze dziś zniknie z internetu, obiecał to Menma – dodał i zatrzymał samochód – Jesteśmy na miejscu, wysiadaj …

- G-gdzie tak właściwie przyjechaliśmy …?

- Do mojego domu, mieszkasz teraz tutaj … przynajmniej póki nie wyjdziesz na swoje – uśmiechnął się i wyszedł z samochodu

- A-ale … jestem tylko niepotrzebnym kłopotem … - mruknęła

- Przestań tak mówić bo się pogniewam, a teraz wysiadaj – podał jej rękę którą przyjęła

~*~*~*~

Naruto pomógł swojej ukochanej siostrze. Dzięki interwencji Menmy film tak jak szybko się pojawił tak szybko znikł z internetu i ślad po nim zaginął. Ponadto sprawa została zgłoszona na policję. Seiko zamieszkała na stałe u Fuu i Naruto. Bardzo dobrze się z nimi dogadywała i była wdzięczna za pomoc jaką jej udzielili. Wszystko układało się dobrze. Co prawda Ayato rozwiódł się z nią, a ich córka została oddana pod jego opiekę bez możliwości odwiedzin lecz i tak było dobrze. Nie została obarczona kosztami naprawy zniszczeń których dokonała nie będąc świadoma swoich czynów.
Lecz wszystko dobre co się szybko kończy. Jakieś dwa miesiące po całej sprawie kiedy myśleli że mają już spokój zaczęli być prześladowani. Najpierw były to zwykłe listy z pogróżkami lecz później było tylko gorzej. Wybijane szyby a nawet groźby śmierci. Naruto miał dużo pieniędzy więc postanowił załatwić całą tą sprawę. Postanowił zapłacić tym przestępcom tyle ile była winna jego siostra i rozejść się raz na zawsze z nimi. Wszystkiego oczywiście pilnowała policja … zasadzka była idealna. Nic nie wskazywało na to co się stało …
Akcja przebiegła poprawnie i przestępcy zostali złapani lecz … Naruto Uzumaki-Namikaze został postrzelony i nie przeżył tego …

~*~*~*~

- Shikamaru proszę cię ! Musisz pożyczyć mi wehikuł czasu ! - prosiła czerwono-fioletowo włosa

- Niby czemu ? Jeśli zmienisz bieg historii wszystko może być inne … całe nasze czasy się zmienią ! Nie tworzyłem go aby ingerować w przeszłość lecz po to aby obserwować ! - oburzył się

- Ale to ważne ! Mam cały plan ! Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z nim to jedyne co się zmieni to to że Naruto będzie żył a ja nie będę miała złego życia ! - powiedziała błagalnym głosem

- Ależ ty kłopotliwa ! - warknął i zaczął chodzić w te i z powrotem – Skoro tak stawiasz sprawę … i jesteś pewna swego … dam ci wehikuł ! Bylebyś za bardzo nie ingerowała !

- Naprawdę ci dziękuję ! - przytuliła go – Oddam go w nienaruszonym stanie ! Obiecuję !

- No ja myślę … był kosztowny – mruknął – Chodź, przeszkolę cię co i jak …

~*~*~*~

- Tak na wszelki wypadek weź też to – dał jej mały pistolet – Jest to zwyczajny mroziciel, jednym celnym strzałem możesz pozbawić przytomności nawet największego byka – uśmiechnął się – Gdyby nie daj boże coś się stało z wehikułem … to masz zminiaturyzowany w kieszeni który ma siłę tylko na 3 podróże i najważniejszy chyba z tego wszystkiego, znikacz wspomnień … jeśli zobaczyłby cię ktoś kto nie powinien, na przykład ty sama, to możesz usunąć tej osobie wspomnienia …

- Shikamaru, naprawdę ci za wszystko dziękuję … - odpowiedziała z łzami w oczach

- Dla przyjaciół wszystko, ruszaj już – uśmiechnął się uprzejmie i cofnął na bezpieczną odległość

~*~*~*~

- No i jestem – uśmiechnęła się – Tyle wspomnień … mam nadzieję że nikt tutaj nie zajrzy … w końcu z tej sali nie korzystają

- I co zamierzasz ? Dać ten głupi nic nie znaczący list Naruto ?

- Oczywiście ! Ten list, to wszystko co mogę zrobić !

- Możesz ruszyć do miejsca w którym się to zaczęło i zabić tych ludzi którzy cię wykorzystali i zniszczyli ci życie !

- Nie ma takiej opcji ! Już postanowiłam !

- I myślisz że to coś da ?! Oszukujesz sama siebie !

- Nawet jeśli … to lepsze to niż zabijanie ! A teraz odczep się, muszę znaleźć brata !

Tak jak postanowiła tak też zrobiła, niestety nie pamiętała planu lekcji Naruto i musiała ruszyć na poszukiwania … po około pięciu pomyłkach poddała się i udała do dyrektorki … nigdy nie przepadała za tą cycatą babą … no ale jak mus to mus. Zapukała i weszła do gabinetu. Tyle wspomnień z czasów gdy rozrabiała i tu lądowała … aż uśmiech wpłynął na jej usta.

- W czymś pani pomóc ? - zapytała młoda czarnowłosa kobieta

- Shizune zawsze była taka miła … czemu to ona nie byłą dyrektorką …?

- Ah, tak, szukam klasy … 2D , wie pani, jest tam mój ... kuzyn który zapomniał wziąć pewnej pracy z sobą i postanowiłam mu ją przynieść – zaśmiała się miło

- Rozumiem – uśmiechnęła się uprzejmie – Klasa druga D tak ? - zaczęła szperać w dokumentach – A kogo pani jest kuzynka jeśli można spytać ?

- Naruto Uzumakiego – odpowiedziała – W sumie to bardziej kuzynką Kushiny Uzumaki, ale Naruto też mnie tak nazywa – zachichotała

- Naruto huh ? Miły chłopak choc czasem nie ogarnięty – stwierdziła – Klasa druga D ma teraz zajęcia w sali 321, wie pani jak trafić ?

- Tak, tak – odpowiedziała – Bardzo pani dziękuję – ukłoniła się i wyszła

Po wyjściu ruszyła prosto do sali, po drodzę o dziwo minęła mocno wkurzoną Tsunade … a chwilke później tak samo a może i bardziej wkurzonego Hatake … zdziwiło ją to bo z tego co zrozumiała klasa Naruto miała teraz lekcje właśnie z Kakashim. Gdy dotarła do klasy o dziwo zastała tylko jej część, połowy nie było w tym i Naruto, Kiby, Nejiego i co dziwne lenia szkolnego Shikamaru. Po chwili poczuła jak cos wibruje jej w kieszeni. Jak się okazało był to zminiaturyzowany wehikuł czasu który zarejestrował podróż tej machiny którą tu przybyła. Mało na zawał nie zeszła widząc nagranie z kamerki. Co najgorsze nie wyświetliło jej się gdzie się przenieśli, jedyne co odbierała to obraz z kamerki … i to bez dźwięku …

- No to świetnie … czy wszystko zawsze musi się komplikować ?!

- Widzisz ? To znak ! Powinnaś się udać do dnia w którym skończyło się twoje życie !

- Zamkniesz się ? Co ważniejsze … jakby tu poznać gdzie oni są … chwilka … czy to są Legioniści ?! Starożytny Rzym ?! Nie no co oni sobie wyobrażają ?! - szybko wpisała datę i pojawiła się dosłownie w czasie w którym chłopcy znikli

- Ciągle wpadasz w kłopoty nie sądzisz ?

- Kurna no ! - została otoczona przez żołnierzy z wymierzonymi w nią włóczniami – Ehh czyli będzie trzeba tego użyć – wyciągnęła mroziciela i wszystkich oszołomiła

- Zobaczmy gdzie teraz trafili … cholera że co ?! Żołnierze niemieccy ?! Druga wojna światowa ?! Zabiję ich normalnie ! - znów wpisała odpowiednie dane i wcisnęła OK. Pojawiła się w idealnym momencie aby zacząć wszystkich ogłuszać … nie było łatwo ale jakoś to zrobiła … i nawet nie zdążyli strzelić ...

~*~*~*~

List do Naruto:

Drogi bracie, piszę ten list aby ostrzec cię przed tym co może stać się kiedyś. Tak, list ten pochodzi z przyszłości. Nie jest to żart. Najważniejszą rzeczą którą musisz zapamiętać i przed którą musisz mnie strzec to alkohol, nieciekawi ludzie … mężczyzna o imieniu Ayato (mający niebieskie włosy) który będzie dla mnie kimś ważnym lecz okaże się dwulicową świnią i mężczyzna imieniem Takeshi będący osobą zaangażowaną w zniszczenie mojego życia. Opiekuj się mną, bądź przy mnie i nigdy mnie nie opuszczaj. Proszę cię też, uważaj na samego siebie. Mimo mojego bezpieczeństwa, uważaj też na siebie. Jesteś dla mnie wszystkim … twoja siostra Seiko …

P.S. załączam do tego listu mikro USB v.10 które będziesz mógł odtworzyć najwcześniej za dziesięć lat … ale proszę cię zrób to za 12 lat, kiedy dokładnie stuknie ci trzydziestka na karku. Sto lat :)

18.08.2015

High School Konoha Special Time Machine ! Kiba coś ty do cholery narobił ?!

Ohayo ...
Nie, to nie jestem mój powrót czy też reaktywacja bloga.
Blog nadal jest zawieszony ... napisałem to opowiadanie jakiś czas temu lecz ciągle go nie kończyłem i uznałem je za głupie ... no ale jak to czasami bywa kiedy nie ma się nic do roboty przychodzą pomysły i tak jakoś dopracowałem ten special ... ba, napisałem nawet drugą jego część ... tak więc możecie się spodziewać jeszcze w ten weekend że wstawię kolejny special :)
Tylko proszę, nie róbcie sobie jak na razie nadziei na mój powrót >_> To jednorazowy wyskok T_T A teraz zapraszam na opowiadanie ...

~*~*~*~
- Obczajcie co znalazłem ! - krzyknął brunet wbiegając do klasy

- Inuzuka ! Gdzieś ty był ? Miałeś iść tylko do toalety ! - krzyknął zdenerwowany nauczyciel

- Przepraszam Hatake-sensei – mruknął – ale to jest ważniejsze !

- Co może być ważniejsze niż moja lekcja ?! - oburzył się szarowłosy

- Kiba debilu, siadaj ! - krzyknął blondyn

- Naruto słownictwo ! - upomniał go psor

- Dawajcie chłopaki, musicie ze mną iść ! - kontynuował

- Inuzuka zostajesz po lekcjach za kare ! - krzyknął Kakashi

- Haha masz za swoje ! - roześmiał się niebieskooki

- Uzumaki ty również !

- Co ?! Jak to ?! - oburzył się

- Jakie to kłopotliwe, sami sobie winni jesteście – mruknął leżący na ławce czarnowłosy

- Nara ty też zostaniesz ! - krzyknął szarowłosy – Ktoś jeszcze ma coś do dodania ?!

- CO TO ZA KRZYKI DO CHOLERY ?! - do klasy wparowała blondwłosa kobieta o dosyć pokaźnym biuście

- T-tsunade-sama … sytuacja została już opanowana … - odpowiedział

- HATAKE ! Czyli to ty przerywasz spokój ?! - krzyczała dalej

- No w sumie to teraz pani zakłóca spokój … - mruknął pod nosem brunet lecz nikt tego nie usłyszał

- Dobra ! W takim razie Hatake zostajesz dziś po lekcjach za kare ! - oznajmiła donośnie i wyszła

- Yyyyy … co ? - mężczyzna stał osłupiały natomiast klasa ryknęła śmiechem - Ah tak ?! To walić tą lekcje ! Wszyscy zostają po lekcjach ! A teraz macie wolne ! - oznajmił mocno wkurzony wybiegając z sali

- No, to skoro mamy wolne to chodźcie ze mną, Naruto, Shikamaru, Neji – poprosił brunet

- Nie mam zamiaru brać udziału w tym cyrku … - westchnął młody Hyuga

- Ah tak ? - na twarzy bruneta pojawił się szatański uśmiech – No dobra – odpuścił

- Coś za łatwo poszło … - mruknął białooki i już po chwili wiedział dlaczego

- Hej słuchajcie wszyscy ! - zaczął Inuzuka – Chcecie zobaczyć filmy z naszej ostatniej imprezy ?

- Z ostatniej imprezy … - powtórzył powoli Naruto i już po chwili zrozumiał śmiejąc się pod nosem

- O stary, cios poniżej pasa – mruknął Shikamaru

- Ty pieprzony … - nad Nejim pojawiła się aura mordercy

- Czyli idziesz z nami tak ? - zaśmiał się triumfalnie chłopak – To chodźcie – ruszył przodem

- Cholera, już się boję w co znowu nas wplączesz idioto – zaczął Namikaze podążając za kolegą

- Zobaczycie i nie będziecie żałować – zaśmiał się

Tak więc, idąc za przyjacielem przeszli całą szkołę wzdłuż, zeszli chyba z 3 piętra niżej i dotarli do jakichś drzwi …

- No i ? - zapytał nie rozumiejąc białooki

- Drzwi … ciągnąłeś nas przez całą szkołę aby pokazać nam drzwi …? - załamał się Uzumaki

- Kiba, ty serio jesteś kłopotliwy …

- Zamknijcie się i właźcie ! - oburzył się i wepchnął trójkę do środka

- Jeśli to twój kolejny kawał to jak matkę kocham zabiję ! - zagroził Hyuga

- Patrzcie i podziwiajcie – wszedł za nimi i zapalił światło, oczom zgromadzonych ukazała się ładna schludna klasa, bez ławek i krzeseł, pośrodku której stał jakiś nienaturalny jak na ich czasy pojazd

- No i co to jest mądralo …? - zapytał zrezygnowany blondyn

- Hiperboliczna Czas Maszyna ! - zaśmiał się uradowany

- Masz na myśli wehikuł czasu ? - westchnął Nara – Tępaku, na nasze czasy coś takiego jest nie możliwe !

- Też o tym pomyślałem ! - odpowiedział dumny – Więc to znaczy że ktoś z przyszłości przybył nią tutaj !

- Skąd w ogóle pomysł że jest to machina czasu ? - zainteresował się w końcu Hyuga

- Tak tam pisze – pokazał napis

- Nie myślałeś może że to makieta ? - zapytał niebieskooki

- Kto normalny budował by makietę w środku klasy – westchnął shikamaru

- To co chłopaki ? Robimy sobie małą wyprawę w przeszłość ? - zaczął Inuzuka

- Nawet o tym nie myśl ! - krzyknął Neji – Znając ciebie wpadlibyśmy w kłopoty !

- Zresztą nie umiemy nawet tym sterować … - dodał czarnowłosy

- Ehh, pewnie macie racje – posmutniał brunet lecz po chwili jednym susem doskoczył do maszyny i zaczął po omacku wciskać guziki

- Idioto jeszcze zepsujesz ! - odciągnął go blondyn lecz było za późno, maszyna zaczęła wydawać najróżniejsze dźwięki i poruszać się niebezpiecznie, chłopcy natychmiast od niej odskoczyli i przyglądali się wszystkiemu z bezpiecznej odległości … nagle wszystko rozbłysło, pokój stał się dosłownie biały, kolory zniknęły, podłoga zniknęła, wszystko zaczęło znikać lecz już po chwili powracać … choć krajobraz był troszkę inny … do okoła drzewa, bujny las, odgłosy zwierząt … cała czwórka poczuła w końcu grunt pod nogami i wszystko się zatrzymało … naraz wszyscy niczym klony doskoczyli do krzaków i zaczęli wymiotować …

- Kiba ja cię zabiję ! - zaczął pierwszy Hyuga gdy tylko uspokoił żołądek – Przysięgam że cię zabiję !

- To nie moja wina … to samo się tak jakoś … - bronił się brunet

- Kiba, to twoja wina ! Zresztą gdzie my kurde jesteśmy …? - zapytał zrezygnowany blondyn

- W przeszłości lub przyszłości … tak czy siak przez nasze pojawienie się tutaj jest możliwość iż zmienimy tok historii co jest bardzo niebezpieczne … - westchnął czarnowłosy

- Powinniśmy jak najszybciej wrócić do naszych czasów i zostawić tą maszynę w spokoju … - westchnął białooki

- Taa, jak jesteś taki mądry to uruchom to coś … - zaśmiał się brunet – Kupa złomu i tyle

- Nie wiem jak wy ale ja idę się rozejrzeć, może znajdziemy jakieś wskazówki … - mruknął Naruto ruszając przed siebie

- Dobra, wy idźcie, a ja pomyślę jak obsługiwać to ustrojstwo – zarządził Nara – To wszystko jest takie kłopotliwe …

- Okay – rozpromienił się brunet i pobiegł za blondynem

- To jest zapewne zły pomysł … - mamrotał pod nosem Neji wlokąc się jako ostatni

Chłopcy idąc przez las czuli się dziwnie, powietrze było strasznie czyste, zwierzęta aż nazbyt nieprzyjazne, przestraszone. Wszystko wyglądało jak wyjęte z opowieści gdzie ludzie nie zapuszczali się głęboko w lasy. Szli tak przez dobre dziesięć minut aż na ich drodze pojawiła się dziwnie ubrana osoba. Mężczyzna stał oniemiały i spoglądał z lekkim przerażeniem na chłopców. Ubrany był w charakterystyczną białą tunikę, podobną do tych które musieli zakładać podczas przedstawienia mającego miejsce akcji w starożytnym Rzymie …

- P-przepraszam pana – rozpoczął spokojnie Naruto – Zgubiliśmy się trochę … moglibyśmy wiedzieć gdzie jesteśmy ? - niestety nie doczekał się odpowiedzi na którą liczył. Facet po usłyszeniu pytania po prostu z krzykiem uciekł gdzie pieprz rośnie.

- Brawo ! Wystraszyłeś go ! - oskarżył Inuzuka

- Nie moja wina ! - westchnął – Po za tym widzieliście jego strój ? Czyżbyśmy jednak trafili do przeszłości ?

- Jeśli tak to zmarnowaliśmy właśnie komuś życie – zaczął Hyuga – Jeśli zacznie o nas opowiadać w mieście na pewno zostanie uznany za wariata i całe jego życie w którym mógł wiele osiągnąć a nawet spłodzić potomka legnie w gruzach …

- Wiesz to jest teraz naszym najmniejszym zmartwieniem – mruknął Inuzuka wskazując na sporą grupę mężczyzn w zbrojach podąrzających w ich strone

- No pięknie … spadamy ! - zarządził Uzumaki i jak powiedział tak zrobili, dobiegli do grzebiącego przy maszynerii Shikamaru

- Co wam jest ? - zdziwił się czarnowłosy

- Spotkaliśmy jakiegoś faceta z tych czasów – zaczął Kiba

- Lecz przestraszył się zwykłego pytania o miejsce w jakim jesteśmy – kontynuował Naruto

- Po jego stroju wnioskuję iż był to grek, a po tym że zaraz po jego ucieczce pojawili się jacyś legioniści można śmiało stwierdzić iż jesteśmy w starożytnym Rzymie ! - zakończył Neji z przerażeniem

- Czyli tylko ja mam częściowo dobre wieści … - westchnął czarnowłosy – Po pierwsze, rozgryzłem jak uruchomić wehikuł, po drugie baterii starczy jeszcze na cztery lub pięć skoków w czasie … złą wiadomością jest że za cholerę nie mogę załapać jak tu się wpisuje datę podróży …

- Czyli musimy skakać po omacku licząc że trafimy do miejsca skąd przybiliśmy ? - zapytał Inuzuka

- Mając ograniczoną liczbę skoków w czasie to raczej niezbyt dobra opcja – mruknął Uzumaki

- Teraz to nie ważne ! - zaskoczył nagle białooki – Patrzcie ! - pokazał na żołnierzy biegnących w ich stronę

- Kurna ! Pieprzyć zasady ! Zbierajmy się stąd ! - stwierdził brunet

- Zgadzam się z przedmówcą – dodał niebieskooki

- Dobra, to wskakujcie ! - krzyknął shikamaru aby reszta usłyszała gdyż legioniści zachowywali się bardzo głośno, gdy tylko wszyscy znaleźli się w pojeździe shikamaru nawciskał kilka guziczków i pojazd zniknął pozostawiając tylko osłupiałych ludzi

- Ciekawe gdzie dotrzemy – zaczął Kiba

- Czy mi się wydaje czy to wszystko to dla ciebie dobra zabawa ?! - warknął blondynem

- Oczywiście że tak ! - roześmiał się brunet

- Zabiję cię jak tylko wylądujemy ! - burknął Hyuga

- Może być ciężko wiecie … chyba właśnie zrozumiałem od czego był ten malutki ekranik na którym nic się nie pokazywało przed uruchomieniem … - mruknął Nara

- Co masz na myśli ? - zapytał białooki

- To … że jak wylądujemy to … - nie zdążył dokończyć gdyż wszystko się zatrzymało i pojazd stanął w miejscu, lecz nie na długo, już po chwili pod wpływem wybuchu uniósł się i przekoziołkował kilkanaście metrów lądując na dachu

- Kurna … co to było ?! - krzyknął brunet

- To było … - czarnowłosy znów nie dokończył bo usłyszeli padający z czyichś ust rozkaz

- Trzymać to coś na muszce i nie spuszczać ! Jeśli ktoś jest w środku to wyłazić bo inaczej rozstrzelamy !

- Co do cholery ?! - przestraszył się Hyuga

- Jesteśmy w roku 1943 ! Trwa wojna a my wylądowaliśmy na Niemieckim treningowym polu minowym ! - odpowiedział Nara – Innymi słowy … mamy przeje …

- Wyłazić politycznie podejrzane świnie ! I nie kombinować ! Jeden zły ruch i po was ! - krzyknął dowódca oddziału kolejny raz przerywając wypowiedź shikamaru

- Chyba nie mamy wyboru … wychodzimy … - westchnął brunet i jako pierwszy opuścił pojazd

- Jeśli wszyscy zginiemy … to dorwiemy cię w piekle Kiba … - odpowiedział Neji wychodząc za nim

- Wolałbym nie ginąć … Brat, Siostra i Mama dorwali by mnie nawet w życiu pozagrobowym – mruknął niebieskooki czołgając się z rozwalonego pojazdu

Kiedy wszyscy wyszli, mogli zauważyć iż dowódca oraz żołnierze leżą nieprzytomni na ziemi a pośrodku tego wszystkiego stoi jakaś kobieta, w ceramicznej masce kota ubrana w lateksowy strój podkreślający jej walory jakimi mogła się pochwalić. Długie fioletowo czerwone włosy falowały na wietrze.

- Cholera – mruknęła – Tyle roboty przez czwórkę idiotów

- Tylko jednego idiotę – wyrwał się blondyn – Ten debil powciskał wszystko byle jak i wylądowaliśmy gdzieś w lesie ! - wskazał na bruneta

- Fakt, Kiba był, jest i będzie debilem – westchnęła nieznajoma

- Ty mnie … znasz ? - zdziwił się brunet

- Podejrzewam że ona zna nas wszystkich – mruknął Nara

- Inteligentny jak zawsze – zaśmiała się

- Tylko kim ona może być – dodał białooki

- Ostrożny … fakt, ty zawsze taki byłeś Neji … aż do momentu … ah, mam za długi język – zachichotała

- Tylko mnie nie skomentowała – zdziwił się Uzumaki

- Ciebie nie trzeba komentować głupku, ty jesteś jedyny w swoim rodzaju, nawet Menma by to potwierdził gdyby … - ucięła – Kurna ! Wy to robicie specjalnie mam racje !?

- ...co ? - wszyscy nie zrozumieli

- Podpuszczacie mnie ! Abym powiedziała więcej niż mogę ! - odpowiedziała oskarżycielskim tonem

- Ej wy ! Nie ruszać się ! - w ich stronę z wyciągniętym karabinem biegł jakiś żołnierz lecz padł niczym trup

- Wow ! Co to za cacko ?! - rozpromienił się brunet

- Zwykły mroziciel … Cholera no ! - warknęła a słysząc tylko śmiech bruneta oznajmiła dobitnie – Zresztą, i tak stracicie te wspomnienia więc … co mi szkodzi – westchnęła i ściągnęła maskę

- O dziwo twoja twarz mi nic nie mówi … - mruknął czarnowłosy

- Mi też nie … - dodał Neji

- Moim zdaniem to moja przyszła super seksowna żonka – zaśmiał się Inuzuka lecz po chwili jęknął i leżał nieprzytomny na ziemi

- Nawet nie wiesz jak cały dzień chciałem mu przywalić – odetchnął Hyuga

- Wydajesz mi się dziwnie znajoma … - zaczął się zastanawiać niebieskooki

- Skoro i tak masz zamiar wyczyścić nam pamięć to powiedz kim jesteś – zaznaczył Nara

- Naruto, ty zawsze byłeś głupiutkim bratem – zaśmiała się – I co robicie takie miny ? Tak, to ja Seiko-chan !

- Nie wierze a jednak … - zdziwił się shikamaru

- Niewiarygodne … - mruknął Neji

- Ja … nie chcę w to wierzyć … nazwałem tą złośnicę moją przyszłą żoną … - wymamrotał przytomniejący brunet

- Oż ty ! - kobieta wystrzeliła kolejne dwa pociski przez które Inuzuka już się dziś nie obudził

- Siostra ?!?! - zdezorientowany blondyn zaczał się jej bacznie przyglądać – Kiedy ty tak wydoroślałaś ?!

- Baka ! Mam już czterdzieści pięć lat ! - odpowiedziała

- ILE ?! - całej trójce szczęki opadły do ziemi

- Dobrze się trzymasz siostra ! - ucieszył się

- Co ważniejsze … może wróćmy nareszcie do naszych czasów ? - przypomniał czarnowłosy

- Właśnie ! - poparł Hyuga

- Dobrze, im szybciej pozbędziemy się tego problemu tym lepiej – odpowiedziała podchodząc do zniszczonego wehikułu i wciskając dobrze ukryty guziczek. Maszyna wydała ledwie słyszalny dzwięk i zniknęła w kłębie dymu pozostawiając po sobie małą kapsułkę – Obiecuję wam że w przyszłości poniesiecie koszty za ten wehikuł !

- Niech Kiba go spłaci ! - odpowiedzieli zgodnie na co Seiko się tylko zaśmiała

- Cieszcie się że miałam przez przypadek przy sobie kieszonkowy model ! - mruknęła wyciągając coś rozmiarów komórki – Skoro żołnierzom już usunęłam pamięć to ruszajmy – podeszła do chłopców i nacisnęła guzik w małym urządzeniu. Tak samo jak przy pierwszej podróży, wszystko zaczęło znikać i wypełniać się białą pustką lecz po chwili ustąpiło kolorom sali w której znajdowali się jeszcze jakiś czas temu – Jesteśmy na miejscu – uśmiechnęła się

- Nareszcie w domu – odetchnął Neji

- Fakt, dobrze wiedzieć że nikt do ciebie za chwile nie będzie strzelał lub nadziewał na dzidę – zaśmiał się blondynem

- Wszystko to było kłopotliwe – powiedział jak zwykle czarnowłosy

- Skoro wszystko już wiadome to … - westchnęła i przytuliła barata – Naprawdę dobrze było cię zobaczyć Naruto … naprawdę za tobą tęskniłam … nadal tęsknie …

- Czy to znaczy że … coś mi się kiedyś stanie …? - zdziwił się

- Możliwe … - mruknął Neji – Jeśli dalej będziemy spędzać czas z Kibą to pewnie tak …

- Nawet jeśli … to nie martw się Seiko-chan … ja zawsze będę przy tobie, jeśli nie ciałem to duszą … nie ważne co by mi się stało lub gdzie bym nie był – zapewnił ją przez co z jej oczu zaczęły płynąć łzy

- Coś naprawdę musiało mu się stać … jej reakcja nie jest naturalna … - pomyślał Nara

- Dobra … to już wszystko – westchnęła i wyciągnęła kolejne urządzenie – To była ciekawa przygoda lecz to już jej koniec – powciskała kilka guzików i chłopcy stracili przytomność – Naruto … uważaj na siebie … natomiast tą wiadomość zachowaj tylko dla siebie – dodała w myślach i do wewnętrznej kieszeni jego kurtki wcisnęła kopertę. Następnie ustawiła zminiaturyzowany wehikuł i wcisnęła guzik znikając …

~*~*~*~

Ekhm ... to tyle ... wiem, wiem, słabe to to ...
Wyczekujcie na drugą część którą wstawię tak jak mówiłem w weekend :)
Chciałbym również podziękować za wyrozumiałość w związku z zawieszeniem działalności Bloga ...

2.08.2015

Dalsze losy Bloga

Witam <ucieka przed obrzuceniem przez śmieci> Wiem, najchętniej byście mnie zlinczowali, powiesili, zakatrupili i Bóg jeden wie co jeszcze ... ZASŁUŻYŁEM NA TO. Zastanawiacie się czemu nie dodaję żadnych rozdziałów od kilku miesięcy ? Odpowiem wam:

Wszystkie rozdziały napisane w przód zostały wyczerpane, tak samo jak moja wena. Dopadło mnie coś czego nie mogę wytłumaczyć bo sam tego nie rozumiem, teraz nawet jednej strony nie mogę zapisać w wordzie przy pisaniu jakiejkolwiek kontynuacji. Ba, nawet jeśli wpadnie mi jakiś pomysł na nowe opowiadanie, to jego również nie potrafię przelać na papier. Nawet komentarze do innych blogów/bloggerów czy też ta tutaj informacja, ledwie co ledwie ale udaje mi się napisać.

Wychodzi z tego wniosek iż nie mogę na razie kontynuować moich opowiadań, które nie oszukujmy się są kiepskie i które najchętniej bym popawił lecz nawet tego zrobić nie mogę.

Niestety, ale z przykrością muszę oznajmić wszystkim którzy jeszcze tutaj zaglądają, iż:

ZAWIESZAM TEN BLOG NA CZAS NIEOKREŚLONY

tak, tak ... wiem że jeśli ktoś skomentuje teraz, to będzie to albo współczucie albo zdenerwowanie ...

Nasuwa się jeszcze jedno pytanie, co dalej ?
Mam zamiar oddać się życiu prywatnemu, karmieniem mojej natury Otaku lecz nigdy nie mam zamiaru zapomnieć o tym co tutaj napociłem, nie mam zamiaru przestać myśleć o kontynuacji, więc jeśli chcecie to czytajcie wszystko od początku, gdyż może jeszcze kiedyś pojawią się kolejne, niesamowite rozdziały.

W sumie, to wszystko co chciałem przekazać w tej informacji.
Chciałbym wszystkim podziękować że byli ze mną przy tych dwóch opowiadaniach, podziękować Robso który wspierał mnie przez gg i dawał niejednokrotnie natchnienie i poczucie obowiązku pisania dalej. Liczę że może kiedyś nawet tak słabe opowiadanie jak moje natchnie innych, młodych otaku, szukających odskoczni od anime do pisania własnych opowiadań :)

Dzięki i pozdrawiam ... do zobaczenia kiedyś tam minna. Eren.

18.04.2015

Kurai Monogatari Rozdział 6

Nie wiem kiedy pojawi się kolejny rozdział ...



Kurai Monogatari



Mimo zmęczenia nieustannym biegiem Naruto dotarł nareszcie do wioski w kraju trawy. Strażnicy widząc ranną dziewczynę na jego rękach pozwolili na wizytę w szpitalu gdzie bezzwłocznie się udał. Na miejscu lekarze bez najmniejszego oporu zaczeli leczyć zielonowłosą co było mu na ręke. Pod pretekstem zmęczenia wymknął się ze szpitala tylko po to aby wpaść na przywódcę tejże wioski z eskortą kilku jouninów. Mimo ogromnej nie chęci do wszystkich ludzi wysilając się na uprzejmy ton wyjaśnił po krótce sytuację w której się znalazł

- Ja i moja siostra jesteśmy podróżnikami – skłamał patrząc prosto w oczy starszego faceta – Zaatakowali nas bandyci, broniliśmy się co sił lecz było ich za dużo – opowiadał zmyśloną na miejscu historyjkę – Na szczęście udało nam się w pore wycofać ! Niestety moja ukochana nee-chan była w okropnym stanie ! Przerażony że może umrzeć znalazłem w sobie na tyle siły aby dotrzeć tutaj i dzięki bogu okazaliście się uprzejmi, dziękuję – skłonił się choć w głowie krzywił się na samą myśl jak to wygląda – Teraz za pozwoleniem chciałbym trochę odpocząć …

- Ciekawe rzeczy pan opowiada – mruknął bystrze mężczyzna – Lecz nie sądzi pan chyba że uwierzę w te bzdury ?

- Nie wiem o co panu chodzi … - odpowiedział normalnie choć naprawdę gotowy był walczyć i z największą chęcią pozabijać osoby tu obecne

- Nie możliwym jest uciec z walki z bandytami którzy zwykle są byłymi shinobi – uśmiechnął się szaleńczo – Powiedz prawdę chłopcze to może ujdziesz z życiem

- Nadal nie rozumiem o co … - przerwał gdy jeden z jouninów go zaatakował, spokojnie zablokował jego ataki odskakując na pewną odległość – Co wy wyprawiacie ...?! - zapytał choć dość już miał odgrywania tej roli

- Przestań pieprzyć gówniarzu – stwierdził przywódca – Zablokowałeś atak jounina co świadczy o twojej sile ! Dobrze cię rozpoznałem Uzumaki Naruto !

- A to ciekawe, czyżbyśmy mu zaszli za skórę ?

Mnie się pytasz ? Ja tam gościa nie kojarzę …

- Zdejmij natychmiast to głupie jutsu zmieniające wygląd i oddaj się w nasze ręce, może Danzou da nam za ciebie okup ? – rozkazł rozmyślając o pieniądzach

Jutsu ? O co mu może chodzić …

- Ciekawy jestem gdzie jest reszta twojej głupiej drużyny, ten czarnowłosy emo i dziwna dziewczynka razem z jouninem – mówił do siebie – Jak znam życie szpiegują wioskę mam rację ?!

Co ?

- Co ? – obydowaje zadali sobie to pytanie

- Nie wiem o czym lub o kim pan mówi – podjął ryzykowną grę – Na imię mi Satoshi, a moja siostra to Kana …

- Jeśi nie jesteś Naruto to to udowodnij – rzucił mu zwój – Narysuj coś – rozkazał ukrywając się za swoją ochroną

- Narysuj …? – zastanowił się – Nic z tego nie rozumiem ale dobrze – zaczął gryzmolić po czystym zwoju powoli zapełniając go rysunkiem, chwile mu to zajęło lecz gdy skończył dumny ze swojego dzieła pokazał to obecnym do okoła niego ninja – Proszę – oddał zwój

- Co … to … jest …?! – przestraszył się widząc to co widniało na zwoju

- Krajobraz, a co innego ? – odpowiedział blondyn nie rozumiejąc pytania, cała ta sytuacja była aż za bardzo podejrzana

- To jest krajobraz ? – zdziwił się – Chyba faktycznie cię z kimś pomyliłem … - szepnął nie wiedząc co o tym myśleć – No dobrze, lecz to nie wyjaśnia jak zablokowałeś atak jednego z moich podwładnych

- Huh, to proste, tak samo jak walczyłem z tymi oprychami, mimo że nie wyglądam trenowałem sztuki ninja od małego, tak samo siostra, myślę że jesteśmy na poziomie mocnego chuunina – odpowiedział – Czysty przypadek że udało mi się obronić przed jouninem, chyba że nie zasługuje on na tą range – dogryzł stojącemu nieopodal brunetowi

- Dobrze … jak długo zamierzacie zostać w Kusa-gakure ? – zapytał już spokojniej staruszek

- Dzień lub dwa – skarcił się w głowie – O ile siostra będzie w stanie – dodał pośpiesznie

- Rozumiem, zapomnij o tym co się stało przed chwilą, życze miłego pobytu w naszej wiosce – mówiąc to razem z swoją eskortą odszedł

Serio to kupił ? – zaśmiał się – No cóż, Fuu-chan powinna już się czuć lepiej więc wrócę do szpitala

- Zapomniałeś o czymś najważniejszym

Nie zapomniałem Kurama … po prostu nie mam siły myśleć o tym teraz – mruknął odwracając się na pięcie wracając do budynku pod salę z której w tej właśnie chwili wychodził lekarz

- Wszystko z nią w porządku ? – zapytał choć i tak wiedział jaki jest jej stan

- Tak, w jak najlepszym – odpowiedział doktor lustrując chłopca wzrokiem – To mocna dziewczyna

- Wiem, w końcu to moja siostra – uśmiechnał się

- Może pan wejść, niedługo powinna się wybudzić – dodał na odchodne

- Dziękuje – pomachał mu wchodząc do przestronnego pokoju, ściany pomalowane na jasno niebieski wcale nie poprawiały jego humoru który zepsuty został na wspomnienie o jego osobie w towarzystwie jakiejś drużyny. Na łóżku przy oknie leżała zawinięta po szyję w bandaże dziewczyna. Jej zielone włosy rozrzucone w tym momencie wyglądały tak pięknie iż nie mógł się powstrzymać by ich nie dotknąć. Były tak miękkie, jednym słowem wspaniałe.

- Co ty wyprawiasz Namikaze … - warknęła uchylając powieki

- Nic, nic – zasmiał się zostawiając jej pasemko włosów – Jak tam samopoczucie po wspaniałym przedstawieniu ?

- Nie wiem, nic nie pamiętam – mruknęła powoli wstając do pozycji siedzącej

- Faktycznie trochę wpadłaś w szał – uśmiechnął się

- Jak bardzo nabroiłam ?

- Nabroiłaś ? – zdziwił się – To było wspaniałe ! – podniósł głos – Ta krew ! Te kości ! Kończyny ! Wszystko było idealne ! – zachwycał się

- Czyli je zmasakrowałam ? – ucieszyła się – To dobrze, ta trójka od niepamiętnych czasów ze mnie drwiła. Możliwość wyrzycia się na nich była świetna – odpowiedziała – Szkoda że mało z tego pamiętam, jak mnie powstrzymałeś ?

- Normalnie – stwierdził wymijająco – Aktualnie znajdujemy się w Kusa-gakure – zmienił temat – Kupimy ci trochę rzeczy i ruszymy w dalszą podróż

- Dobrze – wstała – Chciałabym się przebrać, mógłbyś wyjść ?

- Bo wiesz … - zaczął – Przez ten cały szał twoje ubrania tak jakby się zniszczyły …

- …Co ? – zapytała wstrząśnięta – Chwila ! Skoro uległy zniszczeniu jak ty mnie tu … - jej twarz przybrała istnie czerwony kolor

- N-na nic nie patrzyłem przysięgam ! – podniósł ręce w obronnym geście – Okryłem cię jedną z moich bluz i tak doniosłem tutaj !

- Namikaze igrasz ze śmiercią … - szepnęła groźnie

- Po prostu tu poczekaj, pójdę do jakiegoś sklepu i kupie ci ciuchy …

- Sama chcę wybrać … - spuściła głowę, wiedziała że i tak już za bardzo polega na blondynie, ale zakup ubrań nigdy nie był czymś wyjątkowym w jej życiu, nie miała po prostu na to pieniędzy

- Skoro nalegasz – sięgnął do torby wyciągając jakąś koszulkę oraz szorty – Przebierz się w to, później kupimy ci odpowiednie ubrania

- Dzięki … - wzięła ubrania – Teraz wyjdź …

- Hai, hai – zasmiał się wychodząc – Czekam za drzwiami – po wyjściu oddał się zamyśleniom, ten staruch nazwał go jego starym nazwiskiem a także wymienił inne osoby rzekomo należące do jego drużyny. Czyżby się ktoś pod niego podszywał ? Ale kto ? I ten cały test z rysowaniem … przerywając swoje myśli spojrzał na przyjaciółke wychodzącą z sali, jego ubrania były na nią zdecydowanie za duże lecz dodawały jej niesamowitego uroku który oczarował niebieskookiego

- Naruto idziemy ? – zapytała wyrywając go z letargu

- Taa … - odpowiedział i wspólnie ruszyli do wyjścia – Ale pamiętaj, musisz mówić do mnie Satoshi …

- Co ? – zdziwiła się – Czemu ?

- Bo dziś, i na najbliższe pare godzin w wiosce jesteśmy rodzeństwem, ja Satoshi a ty Kana … - mruknął jej na ucho

~*~*~*~

Jak postanowili tak też się stało. W szybkim tempie obskoczyli większość sklepów z ubraniami w wiosce kupując ich najróżniejsze odmiany. Blondyn jedynie powatarzał sobie w myślach „wszystko dla dobra Fuu-chan” . Sama zielonowłosa była zachwycona. Co chwila przytulała swojego przyjaciela który robił dla niej tak wiele. Zakupy skrupulatnie pieczętowali w zwojach aby łatwiej im było je przenosić. Pomarańczowooka przebrała się już w pierwszym sklepie w zakupione: czarny t-shirt odsłaniający część jej płaskiego, ładnego brzucha. Krótkie jeansy odsłaniające znacznie więcej niż zasłaniały, w kolorze niebieskim. Na nogi założyła odpowiednie dla shinobi buty. Po udanych zakupach w których to oszczędności młodego Namikaze znacznie zmalały udali się do pobliskiej knajpki. Nie jedli nic od całych 24 godzin co spowodowało ich ogromny apetyt. Na szczęście gospodarza miał on w karcie Menu Ramen oraz ulubione danie naszej Fuu czyli Curry z ryżem (Curry japońskie). Po zamówieniu i spałaszowaniu kilku porcji najedzeni opuścili lokal żegnani przez niesamowicie szczęśliwego gospodarza.

- Fuu-chan, dziś przenocujemy w wiosce – mruknął

- Naprawdę ?? – dopytywała się – Czemu ??

- Nie myśl że jestem leniem czy coś, po prostu chcę trochę odpocząć w łóżku w którym nie leżałem od dobrych kilku lat – odpowiedział ruszając ku najbliższemu hotelowi, szybko wynajeli pokój z dwoma łóżkami i po wspaniałej relaksującej kompieli (żeby nie było, myli się osobno) zasneli w łóżkach zupełnie jak dzieci którymi zresztą byli …

~*~*~*~

- No a mówiłam ! – krzyczała zielonowłosa skacząc z gałęzi na gałąź – Nie odpowiadaj na zaczepki tego jounina !

- Sam się o to prosił ! – odburknął nadąsany blondyn – Zresztą co my się przejmujemy, jedna mała śmierć, takie zdarzają się na naszym świecie codziennie !

- Czasem cię nie rozumiem – westchnęła – Ale tak czy siak nie zmienia to faktu że Kusa-gakure wie jak wyglądamy oraz ma nas za wrogów !

- Czy to jakiś problem ? I tak zamierzałem kiedyś zniszczyć to miejsce – odpowiedział – Wiedziałaś że chcą przejąć kontrolę nad światem ??

- Co ty bredzisz ? – zdziwiła się – Kusa-gakure to jedna z najspokojniejszych wiosek tego świata !

- Taa może przed utworzeniem Skrzyni Najwyższego Błogosławieństwa – stwierdził – Kyuubi mi o tym opowiadał, działo się to jeszcze za czasów mędrca sześciu ścieżek. Pewien męzczyzna chcąc zapanować nad światem otworzył ją, nigdy więcej już o nim nie słyszano, a legenda wymyślona przez ludzi brzmi „Skrzynia spełni każde twoje marzenie”

- Niemożliwe … na tym świecie nic nie ma za darmo …

- Dokładnie Fuu-chan – uśmiechnął się szaleńczo – Aby otworzyć skrzynię potrzeba niewyobrażalnych pokładów chakry przez co jest ona zamknięta i ukryta w Kusa od pokoleń po za tym legendy to legendy i nie można im wierzyć, a ze względu na chciwość ludzką zamierzam zniszczyć ta wiochę raz na zawsze …

- Dobrze, ale to kiedy indziej – zaśmiała się – Teraz musimy czym prędzej zniknąć z Kraju Trawy i udac się do Kraju Ziemi

- Wiem – zatrzymał się nagle – Zaczekaj chwilkę, wyczuwam jakby słabe ilości chakry …

- To pewnie jacys bandyci

- Nie sądzę … choć, chcę to sprawdzić – ruszył na zachód szybkim biegiem

- No dobrze – westchnęła na myśl o jeszcze dłuższym biegu, po krótkiej chwili dotarli na miejsce i obserwując z ukrycia widzieli scenę która za nic w świecie im się nie podobała …

Do rzeczy, na łące po środku lasu trzech ANBU Kusa-gakure katowało właśnie białowłosą dziewczynkę mniej więcej w ich wieku. Mimo faktu iż na jej czole błyszczała opaska z symbolem ich wioski oni jak gdyby nigdy nic chcieli ją zabić.

- Naruto pomożemy jej ?

- Daj mi chwilkę … muszę przeanalizować sytuację … - mruknął, jak dobrze wiedział w Kusa-gakure jakiś czas temu miał miejsce rozłam … kraj podzielił się na zwolenników idei przejęcia władzy nad światem oraz pomysłu spokojnego życia bez wojen … jeśli dobrze zrozumiał motyw jednostki ANBU mieli oni za zadanie zabić tą dziewczynkę gdyż należała do przeciwnej strony … tylko czemu zabijać nic nie warte dziecko …

- Naruto … ona jest wyjątkowa …

Wiem … zrozumiałem od razu … może kiedyś się odwdzięczy … - mruknął przerywając swoje myśli wyskoczył z ukrycia na sam środek polanki

- Czyli jednak tak – zaśmiała się również schodząc z drzewa

- Czego tu gówniarze ?! – zapytał pierwszy który ich zauważył – Też chcecie oberwać ?!

- Kurna czemu to my mamy pecha – odezwał się następny – Choć zabicie kolejnych gówniarzy wydaje mi się całkiem fajne

- Może nawet ta zielonowłosa na coś się przyda – dodał trzeci lustrując zboczonym wzrokiem towarzyszkę blondyna

- Fuu-chan głęboki wdech i wydech, tym razem zostaw to mi – uśmiechnął się niczym drapieżnik który właśnie dostrzegł swoja zwierzynę i przybrał postawę do walki, nie wyjął nawet katany wiedząc że i tak nie będzie mu potrzebna

- Odważny jesteś bachorze ale nie myslisz chyba logicznie że wygrasz przeciwko trójce dobrze wyszkolonych ANBU ? – roześmiał się

- Przekonamy się – odpowiedział ruszając na nich, chciał się pobawić, zniszczyć ich najpierw psychicznie, a potem fizycznie co jak zaplanował doskonale mu wyszło. Nie doceniając jego umiejętności z całej trójki zaatakował tylko jeden. Jego ogromne zaskoczenie gdy został nabity na gałąź pobliskiego drzewa nie opiszą żadne słowa. Pozostała dwójka przerażona zaistniałą sytuacją natychmiast ruszyła pomścić przyjaciela co jak się okazało było złym pomysłem. Pierwszy z nich skończył rozcięty przez swój własny kunai od krocza po szyję (tak, ten zboczony) , a drugi z skręconym karkiem wylądował u stóp nieprzytomnej białowłosej

- Skończyłeś się bawić ? – zapytała znudzona zielonowłosa – Bo tak jakby mamy tu ranną dziewczynę

- Zostaw ją, wyliże się – mruknął patrząc na białowłosą

- Nie bierzemy jej z sobą ? – zdziwiła się

- Oczywiście że nie, to że uratowałem jej życie to po prostu mój kaprys … - odwrócił się – Ma silną chakre więc na pewno przeżyje – dodał wskakując na najbliższą gałąź

- Jak chcesz … – ostatni raz spojrzała na białowłosą ruszając za swoim towarzyszem, nieprzytomnej dziewczynie zostawiła jedynie krótką wiadomość wyrytą na korze drzewa „Żyj i walcz dla siebie, może kiedyś się spotkamy”

~*~*~*~

4.04.2015

Kurai Monogatari Rozdział 5

... to co było pozostawię bez komentarza ... ważne jest to co jest tu i teraz, a jest nim kolejny rozdział ... miłego czytania ...

Kurai Monogatari



- Gdzie się udamy teraz Naruto ? – zapytała gdy w końcu zrobili przerwę, mimo iż miło jej się siedziało na jego umięśnionych plecach nie chciała być balastem

- Udamy się do Suna-gakure – mruknął wyciągając mapę – Aktualnie jesteśmy na skraju kraju wodospadu – wskazał punkt na mapie - Przejdziemy przez Kusa-gakure, następnie Iwa-gakure i stamtąd prosta drogą do Suny – pokazał trasę sunąc palcem po mapie



- Umm nie prościej by było przejść przez Kusa-gakure i Ame-gakure ? – zapytała pokazując jednocześnie



- Przyznaję byłoby prościej lecz kraj ten jest niesamowicie nieprzyjemny dla obcych – westchnął – Nie ma szans abyśmy się przedarli bez zwrócenia na siebie uwagi

- Rozumiem … - westchnęła – Czyli długa podróż przed nami, nie rozumiem tylko po co udamy się do Kusa …

- Hmm między innymi aby zakupic ci rzeczy potrzebne do życia ? – zaśmiał się – Co się tak na mnie patrzysz ?

- A-ale ja nie mam pieniędzy … - spuściła głowe

- O pieniądze się nie martw – położył jej rękę na puszystych włosach – Robi się już ciemno więc dzis śpimy tutaj

- Tu na dworze ? – zdziwiła się – Masz namiot ?

- Namiot ? – spojrzał na nią – Nie ma nic lepszego niż spanie pod gołym niebem

- Jak dla kogo … - mruknęła

- Rozchmurz się, takie już jest nasze życie – uśmiechnął się lekko – Po za tym to doskonały trening ciała

- Jak będę chora to to będzie dopiero trening – westchnęła

- Nigdy tego nie zauważyłaś ? – zapytał nagle – Jinchuuriki nie chorują, jesteśmy ponad to. Nasze ciała, a nawet nasz rozwój psychiczny jest szybszy niż u innych. Dojrzewamy znacznie szybciej, a nasze przezycia tylko to wszystko potęgują.

- Faktycznie … - usiadła zdziwiona obok blondyna – Opowiedz mi coś jeszcze, na przykład o sobie …

- A co byś chciała wiedzieć ?

- Wszystko … - zarumieniła się lekko – Jeśli to nie problem oczywiście …

- Nie … ale żądam tego samego potem – uśmiechnął się chytrze

- Zgoda – odpowiedziała z usmiechem

- Od czego by tu zacząć – zastanowił się – Moje wspomnienia z wioski są raczej nic nie warte, głównie jest to historia o dziecku walczacym o przetrwanie w świecie nienawiści … Nie miałem żadnych przyjaciół, ludzie mnie nienawidzili czyli standard, oczywiście kojarzę twarze poszczególnych równieśników, była na przykład strasznie wkurzająca różowowłosa dziewczyna z ogromnym czołem czy też dziwna skryta w sobie Hyuga, najbardziej denerwował mnie jednak jakiś wiecznie wesoły Uchiha, lecz to nic nie znaczy. Z wioski uciekłem siedem lat temu, pomógł mi w tym Kurama. Dzięki jego pomocy wioska już mnie nie odnalazła. Zaprowadził mnie w szczególne miejsce które już zawsze pozostanie w moim sercu jako najpiekniejsze na świecie. To tam dzielnie trenowałem. Nauczyłem się żyć w dziczy. Walczyć i wygrywać. To właśnie tam spędziłem w odosobnieniu siedem lat życia. Siedem długich lat których nigdy nie zapomne. Sam trening był nieziemsko trudny – zaśmiał się – Kyuubi dawał mi w kość na każdym kroku. Lecz cieszę się że to robił, dzięki temu mam siłę aby bronić podobnych do mnie – spojrzał spokojnie na zielonowłosą która opierając głowę na jego ramieniu przysnęła – Oyasumi Fuu-chan – mruknął

~*~*~*~

Jednak w Taki-gakure nie było tak pięknie jak w przypadku naszej parki. Przywódca wioski Shibuki wydzierał się właśnie na strażników bramy składających raport. Jak oni mogli przyjść do niego z tak ważną sprawą dopiero teraz ?! Największa broń wioski ukrytego wodospadu uciekła z jakimś chłopakiem ! Nie wiadomo nawet gdzie są ! Większość jednostek ANBU przebywających w wiosce wymordowana, a do tego wszystkiego zniknął zwój przekazywany z pokolenia na pokolenie ! Po prostu upadek wioski murowany !

- Natychmiast wysłać jakąś drużynę za tą dwójką ! Niech sprowadzą ich tutaj, chłopaka mogą zabić ! – rozkazał – Jeśli zajdzie potrzeba możecie zabić również i ją – dodał

- Hai … - odpowiedzieli wybiegając z gabinetu

- Niech no ja ją w swoje łapska dostanę … ta dziewczyna pożałuje że się urodziła … - szepnął do siebie

~*~*~*~

- Fuu obudź się – powiedział spokojnie do przyjaciółki, gdy ta powoli uniosła powieki ujrzała jego lekki uśmiech – Masz śniadanie – podał jej nabitą na patyk upieczoną rybę – Zajadaj, zajadaj bo mamy mało czasu

- Dziękuję Naruto – wzięła od niego przełykając ślinke która nazbierała się od zapachu – Czemu się tak bardzo śpieszymy ? W wiosce wymordowaliśmy oddziały ANBU więc nie wyślą za nami jednostek

- Nie w tym rzecz, choć trochę się mylisz – mruknął zjadając rybę – Wysłać zawsze mogą jouninów, lecz śpieszę się ponieważ im szybciej dotrzemy do Suny tym szybciej zwerbujemy kolejnego jichuuriki oraz rozpoczniemy trening – uśmiechnął się szatańsko

- T-trening ? – zdziwiła się, mimo wszystko dokładnie pamiętała co opowiedział jej wczoraj blondyn

- Tak, chyba nie myślałaś że z takimi umiejętnościami wskórasz coś przeciwko światu ?

- Nie obrażaj mnie, wcale nie jestem taka słaba ! – nadęła policzki

- Nie powiedziałem że jesteś słaba – zaśmiał się kręcąc głową – Po prostu wciąż musimy stawać się lepsi aby w przyszłość spełnić nasze marzenia

- Dobra, pokaże ci z kim zadarłeś ! – stwierdziła kończąc rybę – Stanę się lepsza niż ty czy ktokolwiek inny ! Wymorduję całe Taki-gakure i zemszczę się za wszystkie krzywdy które mi wyrządzili ! – krzyknęła

- I to jest podejście ! Ruszajmy już, wyczuwam że drużyna z wioski jest niedaleko więc będzie trochę zabawy – szepnął jej na ucho – Tym razem dam tobie tą przyjemność wykończenia ich…

- Dziękuję – odpowiedziała wstając, jak postanowili tak też zrobili ruszając w wyznaczonym kierunku. Biegli najwolniej jak potrafili. Niebieskooki informował na bieżąco w jakiej odległości są przeciwnicy więc dokładnie wiedzieli gdy byli oni stosunkowo blisko, i nie mylili się. Po chwili nad ich głowami przeleciało kilka kunai z przyczepionymi wybuchowymi notkami

- Taka szkoda, drużyna złożona z samych dziewczynek – zaśmiał się lądując na ziemi – Fuu-chan zazdroszczę ci ! – lecz dziewczyna nic nie odpowiedziała stojąc kilka kroków przed blondynem i z wściekłą miną lustrująca przeciwniczki

- Jesteście zatrzymani – powiedziała brunetka wysuwając się na przód – Baishunpu (z jap. dziwko/kurwo ewentualnie prostytutko nie jestem dobry w japońskich przekleństwach) lepiej się nie opieraj bo przypadkiem możemy cie zabić – stwierdziła lekceważąco, a jej twarz wykrzywił się w nienaturalnym uśmiechu

- Właśnie Baka ! – podchwyciła żart blondynka – Shibuki z chęcią się tobą dobrze zajmie !

- Nie obchodzisz mnie, dostałam rozkaz zlikwidowania demona ! – stwierdziła rudowłosa ruszając do ataku

- Aika – mruknęła patrząc na brunetke – Junko – patrząc na blondynke – Zakuro … - unikając ataku rudowłosej – Zniszczę was ! – roześmiała się szaleńczo, całe jej ciało otoczyła gęsta pomarańczowa chakra tworząc za jej plecami całe 3 owadzie skrzydła, drużyna złożona z trójki jouninek cofnęła się o krok

Jak myślisz Kyuubi, Fuu-chan się opanuje czy będzie trzeba ją uspokoić ? – zapytał w myślach

- Ciężko jednoznacznie określić, wszystko zależy od jej silnej woli – odpowiedział mu – Lecz coś czuję że czeka nas miła potyczka

Chciałbym uniknąć tego lecz wiem jak skończyło się w moim przypadku – westchnął na myśl o tamtym dniu. Było to jakieś dwa lata temu. Na teren jego obozowiska wkroczyła grupka osób. Byli to najprawdopodobniej okoliczni bandyci zwabieni niczym owady w puapkę owadożernej muchołówki. Niestety nie wiedzieli że spotka tam ich tylko śmierć … chłopak tak się zatracił w zabijaniu, torturowaniu, wyrywaniu wnętrzności i bawieniu się ich kończynami że nie zauważył kiedy jago skóra oderwała się od ciała a czerwona niczym krew chakra pokryła go dokładnie tworząc miniaturke lisa. Do dziś pamięta jak bardzo Kurama go pobił. Tak pobił. W jego głowie. W jego myslach. Zbił na kwaśne jabłko, tak bardzo że przez następny tydzień chłopak musiał ograniczać treningi do minimum. Zrobił to gdyz był to jedyny sposób aby wyciągnąć go z tymczasowego szału. Niestety jego myśli zostały nagle przerwane niewyobrażalnie głośnym krzykiem. Pochodził on od prawdopodobnej liderki drużyny z Taki, brunetki imieniem Aika. Krzyczała i miotała się w bólu gdy zielonowłosa towarzyszka blondyna łapami chakry urywała jej obie ręce. Z ran tryskała krew zupełnie jak z kranu. Oderwane kończyny zostały natychmiastowo odrzucone przez przypominającą już miniaturke owada dziewczynę. Jej piękna skóra zaczęła powoli odrywać się, a chakra gęstnieć przylegając do skóry. Pozostałe dwie przeciwniczki już nie tak pewne siebie po zobaczeniu tego co się stało stały w pewnej odległości szyukując się do ucieczki

- Jednak będziesz musiał trochę zawalczyć z swoją dziewczyną – mruknął – To będzie dobry sprawdzian twoich umiejętności nie sądzisz ?

Zamknij się głupi lisie ! O-ona nie jest moją d-dziewczyną ! – warknął groźnie – Siedź cicho bo to co rozgrywa się przed moimi oczyma jest przepiękne ! – tak jak powiedział, Fuu przeistoczona już w dokładną miniaturkę z czterema owadzimi skrzydłami i miażdżyła właśnie jedną łapą chakry blondynkę. Ciało ludzkie składa się w 60 % z wody. Wyciskając właśnie takiego człowieka wydawać się mogło że to nie 60 % lecz całe 99 % ! Krew tryskała na wszystkie strony, kości trzaskały niczym łamane gałązki, a krzyk razem z życiem ofiary zgasł tak szybko jak się pojawił. Pozostawiając kupkę miesa nie przypominającą w najmniejszym stopniu istotę ludzką krwiożerczy instynkt skupił się na ostatniej żywej dziewczynie. Z przerażającym rykiem miniaturka Nanabi ruszyła w tempie szybszym niż błyskawiczny. Dopadając swoją ofiarę zaczęła pastwić się nad jej ciałem. Zadawała rany niesamowicie bolesne lecz nie zagrażające szybkiej utracie życia. Po dłuższej zabawie stwierdzając że ta zabawka jest już nudna bez problemu łapą chakry oderwała całą głowę uśmiercając na dobre ostatnią jouninke wysłaną w pościg

- Przygotuj się lepiej, Chomei poinformowała mnie że nie ma już nad tym kontroli – ostrzegł

- Tym lepiej – uśmiechnął się odpowiadając już głośno – Fuu-chan ! Wybacz ale troszeczkę cię poturbuję, zgadzasz się ? – nie czekając na odpowiedź błyskawicznie zaatakował kopnięciem lecz zostało sparowane, tak samo zresztą jak inne próby walki w zwarciu

- Nie przebijesz się idioto, co ty kombinujesz ?

Czy to nie ty zasugerowałeś że to świetny sprawdzian moich umiejętności ? – zaśmiał się szyderczo unikając łapy chakry

- Może i tak, ale długo nie pociągniesz nie używając płaszcza mojej chakry

- Jeszcze zobaczymy … - zakończył rozmowę unikając kolejnego ataku, następnie złożył pieczęcie – Katon: Goenkyu no Jutsu ! – średnich rozmiarów kula poleciała wprost na młodą jinchuuriki. Uderzając dodatkowo wybuchła odpychając ją na pobliskie drzewa które zostały połamane naciskiem jej ciała – Fuuton: Senpuuken ! – uderzając pięścią w powietrze spowodował fale uderzeniową która uderzając dodatkowo zdezorientowała Fuu, następnie puścił się niesamowicie szybkim sprintem tylko po to aby znaleść się za nią i wymierzyć perfekcyjny cios w kark lecz został on zablokowany, a kilka łap chakry odepchnęło go na odpowiednią odległość. Po chwili miniaturka siedmioogoniastej przykucneła jakby i zaczeła tworzyć coś przez co Naruto zrobiło się niesamowicie gorąco

- Dobra młody ! Koniec zabawy ! To się robi zbyt niebezpieczne ! – krzyknął lis – Jeśli tego użyje nie tylko cały krajobraz zmieni się w ponure miejsce lecz i ty zmienisz się w kupkę prochu !

PRZECIEŻ JA TO WIEM ! – oburzył się aktywując natychmiast płaszcz chakry lisa, cztery ogony wściekle zafalowały za jego plecami. Jego krwawe oczy z pionową źrenicą z dokładnością obserwowały choćby najmniejszej szansy na znokautowanie przeciwniczki. Ręce z wyostrzonymi paznokciami przypominającymi szpony swobodnie zwisały wzdłuż ciała, a popażenia których doznał w kontakcie z chakrą innego jinchuuriki natychmiast się zagoiły – Teraz !

- Teraz ! – krzyknęli równocześnie, ciało blondyna dosłownie znikło w błysku tylko po to by pojawić się za swoją towarzyszką i jednym dokładnym ciosem w kark odebrać jej jaką kolwiek możliwość ruchu oraz przytomność. Dziewczyna bezwładnie opadła na ziemię, a niebiesko czerwona chakra zbierana skrupulatnie do stworzenia bijudamy znikła niczym bański mydlane. Czerwony płaszcz chakry otulający ją dokładnie wnikł w pieczęć widniejącą na jej ramieniu lecz ku zdumieniu chłopaka jej ubrania były po prostu zniszczone, praktycznie nie istaniały

- Przepraszam Fuu-chan ale to było konieczne … udowodniłaś mi swoją siłę … - mruknął wyjmując szybko bluzę z torby i okrywając ją, wziął na swoje ramiona pozbawione już jakiejkolwiek chakry Kyuubiego ruszając ku Kusa-gakure

~*~*~*~